Nadszedł wreszcie i wrzesień. Nielubiany miesiąc przez
prawie wszystkich uczniów. Choć i są wyjątki. A to z powodu powrotu do szkół. Wakacje się skończyły, niestety. No i pora roku też
się bardzo różni od poprzedniej. Zimno, słota i coraz krótsze dni, sprawiają,
że się smucimy. Jest wyjątek od tej reguły. Moja młodsza córka. Nie dość, że
lubi szkołę, to jeszcze lubi jesień. Czego ja nie umiem zrozumieć. Ale to moja
córka, więc akceptuję to, że ma swoje zdanie. A to ze względu na to, że we
wrześniu obchodzi urodziny. Nie ważne które, bo tego się kobietom nie wypomina.
Zawsze pieczemy z tej okazji wielki tort. Robimy rodzinne przyjęcie. I jak tu
nie lubić tego miesiąca? Rodzinka duża. Prezenty, prezenty i jeszcze raz
prezenty. Każdy z jakimś prezentem
zapukał owego dnia do naszych drzwi. Oczywiście córka otwierała i witała gości.
Zapraszała do stołu i przyjmowała życzenia. Dostała mnóstwo nowych rzeczy.
Drobiazgów. Kosmetyki, bluzeczki. Ale od nikogo nie dostała butów. I całe
szczęście, bo to był pomysł dla mnie. Wiem, że nie kupuje się komuś butów. Ale
już zapłacenie za nie w sklepie jest dobrym rozwiązaniem. Więc następnego dnia poszłyśmy do sklepu
obuwniczego po prezent ode mnie. Córka przebierała w bucikach, jak w
przysłowiowych ulęgałkach. Im więcej ich przymierzała, tym trudniej było na coś
się zdecydować. No ale wreszcie znalazła takie, jakie jej się podobały. Czółenka damskie
T.TACCARDI
T.TACCARDI
Oj czy to nie za wysokie obcasy? Spytałam. Przecież się na
nich zabijesz chodząc. Ależ mamo, przecież muszę się nauczyć. W dorosłym życiu
zawsze będę chodzić na takich. Kobiety eleganckie właśnie takie noszą. Odpowiedziała z zadowoloną miną. Udałyśmy się do
kasy i zapłaciłam za buty. Najważniejsze, że jej się podobał przezeń od mamy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz