poniedziałek, 7 września 2015

Buty



Nadszedł wreszcie i wrzesień. Nielubiany miesiąc przez prawie wszystkich uczniów. Choć i są wyjątki. A to z powodu powrotu do szkół. Wakacje  się skończyły, niestety. No i pora roku też się bardzo różni od poprzedniej. Zimno, słota i coraz krótsze dni, sprawiają, że się smucimy. Jest wyjątek od tej reguły. Moja młodsza córka. Nie dość, że lubi szkołę, to jeszcze lubi jesień. Czego ja nie umiem zrozumieć. Ale to moja córka, więc akceptuję to, że ma swoje zdanie. A to ze względu na to, że we wrześniu obchodzi urodziny. Nie ważne które, bo tego się kobietom nie wypomina. Zawsze pieczemy z tej okazji wielki tort. Robimy rodzinne przyjęcie. I jak tu nie lubić tego miesiąca? Rodzinka duża. Prezenty, prezenty i jeszcze raz prezenty. Każdy z  jakimś prezentem zapukał owego dnia do naszych drzwi. Oczywiście córka otwierała i witała gości. Zapraszała do stołu i przyjmowała życzenia. Dostała mnóstwo nowych rzeczy. Drobiazgów. Kosmetyki, bluzeczki. Ale od nikogo nie dostała butów. I całe szczęście, bo to był pomysł dla mnie. Wiem, że nie kupuje się komuś butów. Ale już zapłacenie za nie w sklepie jest dobrym rozwiązaniem.  Więc następnego dnia poszłyśmy do sklepu obuwniczego po prezent ode mnie. Córka przebierała w bucikach, jak w przysłowiowych ulęgałkach. Im więcej ich przymierzała, tym trudniej było na coś się zdecydować. No ale wreszcie znalazła takie, jakie jej się podobały. Czółenka damskie
T.TACCARDI
Oj czy to nie za wysokie obcasy? Spytałam. Przecież się na nich zabijesz chodząc. Ależ mamo, przecież muszę się nauczyć. W dorosłym życiu zawsze będę chodzić na takich. Kobiety eleganckie właśnie takie noszą.  Odpowiedziała z zadowoloną miną. Udałyśmy się do kasy i zapłaciłam za buty. Najważniejsze, że jej się podobał przezeń od mamy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz