poniedziałek, 28 września 2015

AGROTURYSTYKA


Mam dużą rodzinę, że strony mojego taty. Otóż jeden z jego braci, czyli mój wujek od dłuższego już czasu zajmuje się turystyką. Co raz poszerza horyzonty. Proponuje różnego rodzaju rozrywki, bardo tym zachęca. Ludzie co roku do niego wracają i rezerwują miejsca. Mamy do niego bardzo daleko, dzieli nas dużo kilometrów. Jeździmy tam niestety raz do roku. W tym roku wybrałam się z grupą moich znajomych. Zabrałam tam ich, by zobaczyli dawne wiejskie obyczaje i życie. Jednym z rozrywek były wykopki ziemniaków. Które bardzo się nas spodobały. Używaliśmy do tego motyki. To bardzo ciężka paca, ale na koniec zrekompensowało to wszystko ognisko. Na które przyszli okoliczni mieszkańcy wioski, by bawić się razem z nami turystami. Bawiliśmy się świetnie. To była jedna z najlepszych atrakcji. Poznaliśmy mieszkańców z którymi zawarliśmy przyjaźnie. Do pracy w polu przygotowaliśmy się kupując wcześniej kalosze. Taką rade dał nam wujek, gdyż gleba jest gliniasta. Kalosze kupiliśmy w sklepie Kari. Można powiedzieć hurtowo. Bo naraz pięć osób kupowało. Wybraliśmy krótkie kalosze w drobne kwiatki czerwone i kwiatki niebieskie a także z mozaicznym wzorem. Chłopcy wybrali wzór moro. Kalosze nie pozwoliły naszym stopom, by przemokły. Przydały się też w dni deszczowe, które też się zdarzyły na naszym urlopie. I taką formę wypoczynku na wsi też polecam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz