I co ja mam teraz zrobić z fantem, który mam na myśli? Spytała mnie któregoś pięknego dnia dyrektorka domu dziecka. Jestem wychowawczynią w domu dziecka i ten fant, o którym tak rozpaczała pani dyrektor to nowe buciki dla dzieci. No zobacz mówi do mnie. Kazio już wyrósł z adidasków, już mu za małe chłopak szybko rośnie, Kasia wczoraj zniszczyła trzewiczki, no w ogóle! Droga Pani proszę się nie przejmować poradzimy coś na to mam już pomysł. Nooo dobrze jak możesz to pomóż. Akurat nie miałam dziś dyżuru więc szybciej poszłam do domu. Zaparzyłam sobie kawy i usiadłam do Internetu. Przejrzałam całą stronę i tak policzyłam no mamy w domu dziecka ponad trzydzieścioro dzieci to pani dyrektor będzie musiała się szarpnąć z kasą, bo ja nie mam kilkunastu tysięcy, a przełożona ma dojścia do sponsorów więc niechaj się postara. Ale widzę tenisóweczki, półbuciki klapeczki, dobra ale nie na tę porę roku, bo zimno idzie, to kozaczki. Ooooooo Bardzo proszę. Zaaznaczyłam te buty które mnie interesują i powiedziałam na zajątrz pani dyrektor, że mogę zamówić buty czas oczekiwania pięć dni. Ładne są przejrzałam wszystko, tylko bardzobym prosiła o wspomożenie finansowe, bo pieniądze droga pani na drzewach nie chcą rosnąć, a dzieciaki nie będą nadszarpywać i tak już biednego kieszonkowego. Oj dobrze już dobrze. Pani dyrektor westchnęła ciężko i spojrzała na zaznaczone przeze mnie buty. Dobrze wszystko jest okej, ale przecież drogie te buty są, a nie chciałabym, żeby nasze dzieci się obnosiły. No wie pani? I tak są biedne bo mieszkają w domu dziecka, więc chyba coś im się od życia należy. I tak oto pomogłam kolejnym biednym dzieciom.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz