Miesiąc
sierpień był pełen wydatków. Spowodowany wyposażeniem dzieci w artykuły
szkolne, książki do szkoły. Trochę z tym zwlekaliśmy do ostatniego weekendu to
był ostatni dzwonek, by załatwić te sprawy. A dzieci miały swój pierwszy
dzwonek, pierwszego września i musiały być przygotowane, zwarte i gotowe. Dużo
zwlekać nie było sensu. Nawet nie mogliśmy. Musieliśmy działać. Dzieci zdążyły zrobić
plan do których sklepów pojechać i listę zakupów. Bardzo się zorganizowaliśmy.
Ułatwiło to zakupy. Poszło szybko i sprawnie. Na początku odwiedziliśmy sklep
papierniczy następnie księgarnie, później szukaliśmy plecaków. Następnie sklepy
odzieżowe, sklepy obuwnicze i tu zeszło najwięcej czasu. Dopóki nie
natrafiliśmy na sklep Kari. Pieniędzy w portfelu ubyło. Więc, na ostatni sklep
wiele nie zostało. Ceny musiały być przystępne. I takie były jakie
oczekiwaliśmy. Mamy czwórkę dzieci. Zosi kupiliśmy balerinki za 59 zł w białym
kolorze z paseczkiem podtrzymującym stópkę. Kasi kalosze, ponieważ z
poprzednich wyrosła. Różowe w serduszka za 49 zł. Alicji tenisówki różowe w
kwiatki za 39 zł a Tomkowi buty sportowe za 59 zł koloru granatowego. Z
rozmiarami nie było problemu, wszystkie były dostępne w sklepie. Zakupy
zrobione, pensja stracona a radość dzieci ogromna. Każdy przygotowany. Każdy
pilnował swoich zakupów i trzymał w ręku torby. I tak z pełnym samochodem
wróciliśmy do domu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz