Jestem katoliczką i wielce cenię sobie niedzielę. Niedziela to taki dzień, gdzie mogę swobodnie chodzić do kościoła nikomu się nie tłumacząc. Ale teraz właśnie w tamtą niedzielę się srodze zawiodłam. Historia jest taka, że po mszy poszłam do spowiedzi i spowiadał mnie taki ksiądz jakiś dziwny, który zbyt uważnie przyglądał się mojemu ubiorowi. Droga parafianko- odezwał się w końcu. A w jakich siostra butach do kościoła przychodzi. Po pierwsze proszę księdza nie jestem siostrą tylko wierną i jestem mężatką i chyba mnie ksiądz z kimś pomylił, a po drugie to jest moja sprawa w jakich ja butach przychodzę. Miałam akurat czarne mokasyn ki ze sklepu kari, uznałam że świetnie nadają się do kościoła. Ależ droga siostro- uparcie brnął ksiądz. Wg mnie te buty są zbyt frywolne. Proszę księdza! Ja przyszłam się wyspowiadać, ale z butów na pewno nie będę, ponieważ to nie jest grzech nosić czarne mokasyn ki do kościoła. Mnustwo ludzi w takich chodzi, tak się teraz nosi. No dobrze już dobrze. Powiedział ksiądz gdy odeszłam, zrobiło mi się jakoś dziwnie, bo nie przypuszczałam, że kler może mieszać się do butów. Już naprawdę co jak co ale to jest osobista sprawa każdego człowieka w jakich butach chodzi, Bóg patrzy na czyny a nie na ubiór. W końcu Bóg także stworzył po coś Internet i jeśli ten księżulo się nudzi to niech też sobie coś zamówi, bo w tych poszarpanych adidasach wyglądał okropnie. Gdybym była jego stylistką poleciłabym mu aby dobrał sobie też odpowiednie buty a najlepiej właśnie z kari!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz