czwartek, 10 września 2015

to był maj

To był maj! Pachniało wszędzie kwieciem. W samo święto majowe jechałam do swojej wiekowej już babci na wieś. U babci na wsi oczywiście gospodarstwo. Krowy ze dwie a może już więcej, koń i ileż pola do obrobienia. Babcia mieszka z jeszcze jedną moją siostrą i ma do pomocy parobka, który jest kulawy i mało co robi. Ja jedna najlepiej znam się na gospodarstwie, tak twierdzi moja babcia. No i oczywiście co uwielbiam na wsi to mleko! Mleko rzecz jasna prosto od krowy i świeży twaróg. Nic mi więcej do szczęścia nie potrzeba. Ja chodź miastowa uwielbiam przebywać na wsi. I coś mi się wydaje, że się kiedyś do babci przeprowadzę na stałe. No i zajechałam, a biedna babunia walczy z chwastami w swym ogródku warzywnym. Babciu droga toć, Maciek nie może ci pomóc? Eeeee Maciek gdzież tam Maciek. Spił się jak świnia i leży chory! O jabym mu dała wywal go i już, bo to nie dość że nierób to jeszcze pijus! Zno toć, ale un kulawy je i przybłęda. Babciu droga! Zamieszkam tu z tobą i już ja chłopa moresu nauczę! Jakem twa wnuczka i dziedziczka! Aleale w jakich ty butach jesteś babciu?Nu w ogrodowych klapkach. Jezusiczku! Dyć one się już całkiem porozpadały. Przywiozłam ci babciu nooowe, takie wiesz ładne bo i do ogrodu i po wsi możesz w nich chodzić. Przymierz. Ale wnusiu ja ci mlika dam. A daj babciu daj ale przymierz, bo to nie wiem czy twój rozmiar. Babcia wzięła klapki przymierzyła. A do to skąd je masz. A babciu nowoczesna teknologia teraz je. Przez Internet zamówiłam i co dobre? Tak akurat dla mnie, brązowe. No wreszcie józiowa nie będzie mi zatruwać duszy że łażę w starych łapciach. No widzisz słuchaj wnuczki, i noś buty kari, a dobrze na tym wyjdziesz. Tak rozprawiając zaszłyśmy do sieni a stamtąd do izby, gdzie józiowa nastawiła świeże mleko.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz