Tak,
jestem kobieta zapracowaną. Należę do typu pracoholika. Pracę stawiam na
pierwszym miejscu. Ale, nie myślcie źle. Rodzina też jest dla mnie bardzo ważna.
Staram się, by była również na pierwszym miejscu. Ex aequo z pracą. Robię tak,
by zrównoważyć te dwie rzeczy praca - rodzina. Tak bardzo ważne jest
znalezienie złotego środka. Nigdy nie chciałam, by moi najbliżsi cierpieli
przez to. Staram się spełniać zawodowo zarówno w pracy jak i w domu. Jest
ciężko. Czasami bardzo ciężko. Przyznaję się. Często też zapominam o sobie. Nie
mam czasu dla siebie. Ale nad wszystkim czuwa mój mąż. Taki kochany. Bez niego
nie możliwe, by było pogodzenie tych dwóch wartości. Bo cóż w dzisiejszych
czasach bez pracy? A bez rodziny? Tym bardziej. Bardzo mnie wspiera i podnosi
na duchu. To jemu wszystko zawdzięczam. Zaskakuje mnie codziennie. A wczoraj
zaskoczył mnie tak, że przyniósł mi pudełko a w nim prześliczne buty. Nie spodziewałam
się skąd wiedział, że moje w których chodzę do pracy się zniszczyły. Cały on i
jak tu go nie kochać. Buty kupił w Kari. Fason oczywiście w moim stylu.
Skórzane półbuty damskie na solidnym obcasie. Kolor jasnego brązu, sznurowane.
Ach cudeńka. Trafił idealnie. Będę w nich śmigać zarówno do pracy jak i z pracy
do domku. Sprawił mi wielką radość. Dziękuję.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz