Jestem studentką 3 roku
weterynarii. Ten kierunek studiów w mojej rodzinie jest pokoleniowy.
Weterynarzem jest mój tata, dziadek i weterynarzem będę ja. Spełniają się moje
marzenia. Pragnę pomagać chorym zwierzętom, by nie cierpiały lub cierpiały
mniej. One nie mówił co ich boli, to nie znaczy, że tego nie odczuwają. Kocham
zwierzęta. Sama posiadam gospodarstwo i lubię się nimi opiekować. Nienawidzę
ludzi, którzy znęcają się nad zwierzętami. To coś okropnego. Jak o tym piszę
denerwuję się, są bezduszni. W przyszłości chciała bym pomagać, edukować, mieć
wgląd, interesować się, pilnować, doglądać zwierząt w mojej okolicy. Jestem też
wolontariuszką w schronisku i jak widzę niechciane zwierzęta, serce mi się kroi
i pragnę im pomagać, bo często są to zwierzęta chore. Na wakacje razem z tatą
wyjeżdżamy na interwencje czasami bardzo rano czasami w nocy. Jeśli wyruszamy
rano, dokucza rosa. Najlepsze dla weterynarza są kalosze. Szczególnie, gdy
trzeba podjechać na tereny podmokłe gospodarstwa wiejskiego. Więc są niezbędne.
Kupiłam je w sklepie internetowym Kari. Krótkie kalosze z mozaicznym wzorem za
59 zł. Są one koloru czarnego a w środku są obszyte delikatną tkaniną. Kalosze
męskie kupił sobie też mój tato, troszkę droższe za 69 zł. Zamówiliśmy też
niespodziankę dla mamy, ale nie zdradzę jaką, by się nie dowiedziała. Tym
sposobem zaoszczędziliśmy na przesyłce, która okazała się być darmową.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz