poniedziałek, 17 sierpnia 2015

JASNA GÓRA



            Byłam! Wróciłam! Jestem. Cudowna sprawa. Pielgrzymka to nie zapomniany czas. Przeżyty od świtu do zmierzchu jest nie zmarnowany. Byliśmy zmęczeni a zarazem szczęśliwi duchem. Niosąc swoje intencje skryte w sercu, mogliśmy przeżywać nauki rekolekcyjne w drodze całym sobą. Mottem pielgrzymki były słowa: ,,Rodzina Ikoną Boga''. W dzisiejszym świecie wywracany jest porządek Boży. Warto było wysłuchać nauk i przypomnieć sobie nasze powołanie, powołanie człowieka i rodziny. Na szlaku pielgrzymim zdobyłam nowych przyjaciół. Każdy się otwiera, byliśmy dla siebie brat - siostra, byliśmy tacy sami, jednakowi. Trudy pielgrzymki dawały o sobie znać a nasze przyjaźnie jeszcze bardziej się umacniały. Tak bardzo odpoczęłam mimo, że byłam w ciągłym ruchu. Wracając do spraw przyziemnych a właściwie do moich zakupów. Pisałam o nich w poście pod tytułem: Pielgrzymka- tam narodziła się myśl pójścia. Tam właśnie pisałam, ze obuwie jest jedną z najważniejszych spraw. Nie kupiłam sobie butów sportowych wzięłam stare z domu i ledwo co doszłam do końca dziennej trasy. Na szczęście moja kochana rodzina po wykonanym telefonie kupiła i przywieźli mi obuwie sportowe KARI na miejsce. Szczęście w nieszczęściu. Tak się cieszyłam, że mogłam z nimi pobyć i przejść kawałek trasy wspólnie. W sumie dobrze, że mnie KARI nie nadusiło wcześniej, bo tak miałam okazje ich ściągnąć do siebie.                                                                                                                                                                                         
                                                                                                         Pozdrawiam i całuje ;*

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz