Byłam!
Wróciłam! Jestem. Cudowna sprawa. Pielgrzymka to nie zapomniany czas. Przeżyty od
świtu do zmierzchu jest nie zmarnowany. Byliśmy zmęczeni a zarazem szczęśliwi duchem.
Niosąc swoje intencje skryte w sercu, mogliśmy przeżywać nauki rekolekcyjne w drodze
całym sobą. Mottem pielgrzymki były słowa: ,,Rodzina Ikoną Boga''. W dzisiejszym
świecie wywracany jest porządek Boży. Warto było wysłuchać nauk i przypomnieć sobie
nasze powołanie, powołanie człowieka i rodziny. Na szlaku pielgrzymim zdobyłam nowych
przyjaciół. Każdy się otwiera, byliśmy dla siebie brat - siostra, byliśmy tacy sami,
jednakowi. Trudy pielgrzymki dawały o sobie znać a nasze przyjaźnie jeszcze bardziej
się umacniały. Tak bardzo odpoczęłam mimo, że byłam w ciągłym ruchu. Wracając do
spraw przyziemnych a właściwie do moich zakupów. Pisałam o nich w poście pod tytułem:
Pielgrzymka- tam narodziła się myśl pójścia. Tam właśnie pisałam, ze obuwie jest
jedną z najważniejszych spraw. Nie kupiłam sobie butów sportowych wzięłam stare
z domu i ledwo co doszłam do końca dziennej trasy. Na szczęście moja kochana rodzina
po wykonanym telefonie kupiła i przywieźli mi obuwie sportowe KARI na miejsce. Szczęście
w nieszczęściu. Tak się cieszyłam, że mogłam z nimi pobyć i przejść kawałek trasy
wspólnie. W sumie dobrze, że mnie KARI nie nadusiło wcześniej, bo tak miałam okazje
ich ściągnąć do siebie.
Pozdrawiam
i całuje ;*
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz