Idę kiedyś z wycieczką do muzeum idziemy ja moja koleżanka ze szkoły nauczycielka biologi, nauczyciel fizyki, matematyk i informatyk. Jesteśmy w muzeum przypraw. Siedzimy sobie na początku zwiedzania w takiej muzealnej kawiarence pijemy kawę zaprawioną cynamonem i ja oglądam się w stronę matematyka i widzę że coś z tym facetem jest nie tak. Patrzę a on jest cały w siniakach, twarz ma napuchniętą, ręce w fioletowych jakichś znaczeniach. Mundek! Co ci jest? Jak ty wyglądasz? Spytaj się mojej ukochanej żonusi Jak wyglądam? A co się stało? Zdzieliła mnie laczkiem raz w gębę drugi raz w……. no wiesz w co, a potem jeszcze dołożyła z pięści i poprawiła laczkiem. A z czego tak? Bo ubzdurała sobie lafirynda jedna że ją zdradzam na lewo i prawo! Dość że haruję jak wół! A belfer nie wiele zarabia zwłaszcza na zachcianki głupich bab, a ona co robi? Łazi z koleżankami domu nie pilnuje a na mnie gzi uczy że ją zdradzam. No co ona zgłupiała? Przecież to trzeba zgłosić. Eeeee tam! Że z lacza dostałem? No tak to jest karalne! A nie będę się wydurniał. I tak siedzimy przy tej kawie gadamy przewodnik za 20 minut przyjdzie. Poszłam sobie zamówić jeszcze jedną kawę, bo dobra była i mówię tak. A co to były za laczki? Bo albo były z kolcami, albo ona jest silna jak byk! Aaaa jakieś sobie zamówiła z jakiegoś kari. Ahaaaaa no dobra, ale tam laczków z kolcami nie ma, to pewnie jest nieźle zaprawiona w bojach po prostu i tyle! I tak dopijam tę pyszną kawę i mówię do Mundka tak. Powiedz twojej żonie że żadne laczki obojętne czy z kari czy z jakiegoś innego sklepu nie służą do tłuczenia mężów tylko do chodzenia po domu jeśli podobają ci się jej laczki, to przyjdź kiedyś do niej i powiedz że bardzo frywolnie w nich wygląda. Zobaczysz jak się zdziwi.
A w duchu pomyślałam tak. Laczki- dla rozumnych kobiet, nie dla babochłopów, które myślą że wolno im wszystko. Kupuj laczki w kari, ale nie bij nimi tylko w nich spaceruj!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz