Mam córeczkę Karolinkę. Mówię Karolinka, bo bardzo ją kocham, ale to takie niesforne i psotliwe dziecko. Normalnie jak się kiedyś zdenerwuję i nie wytrzymam to ją oddam do babci i niechaj ona się z nią męczy bo ja już nie mam siły. Samotnie ją wychowuję pracuję do późna i mała zostaje w świetlicy też do późna ku wielkiemu zgorszeniu świetliczanek. I jeszcze żeby nie to to zniszczyła wczoraj buty, a takie ładne miała. Za miesiąc jest przedstawienie teatralne i co? Nie ma butów. Karolinka przybiegła dzisiaj do mnie i mówi tak. Mamo mamo kup mi buty! A wspomnę jeszcze że ma dziewięć lat. Ooooooooo nieeeeeeeeee moja panno! Jesteś nieznośna niszczysz wszystko co dostajesz, nie szanujesz a ja nie mam pieniędzy. Nie kupię ci butów musisz sobie poradzić z tym sama. Może jak zaczniesz samodzielnie coś robić dla siebie to zaczniesz szanować i się nauczysz że nie niszczy się rzeczy, które się dostaje. Ale maaaamaaaa. Nie mama tylko powiedziałam nie i koniec! Rozwydrzony bachor. Pomyślałam Teraz będzie ryczeć odmówi jedzenia. I dobrze przecież ileż można ją rozpieszczać. Brakuje jej męskiej ręki chyba. Tydzień później przeżyłam szok. Moja córka przyszła ze szkoły z nową parą butów.Skąd masz te buty? Nie twoja sprawa! Ej ej ej! Kochana. Jak się do matki odzywasz? Pytam skąd masz te buty? Ukradłam zadowolona? Tego już zawiele. Moja córka ukradła buty i komu? Swojej najlepszej przyjaciółce. Dosyć tego. Powiedziałam. Natychmiast pójdziesz do koleżanki i oddasz jej buty! Bo cooooo? Bo mi każesz? Matki innych dzieci im wszystko kupują? Ani słowa więcej idziesz do koleżanki i oddajesz jej buty! Poszła obrażona. A ja w międzyczasie już nie wiedząc co robić zadzwoniłam do siostry. Aśka co mam robić moja córa……. Itd. Siostra poradziła mi żebym zamówiła jej te ładne baleriny co widziała w sklepie kari i żebym ją ostrzegła….. itd. Rozmowa trwała pół godziny, bo musiałam się wyżalić. Zrobiłam jak mi siostra poradziła tydzień później Karolina dostała swoje nowe buty na przedstawienie. Powiedziałam jej tak. Jak teraz coś zniszczysz to więcej ci nic nie kupię, trudno cię wychowywać, ale staram się jak mogę, a ty co? Kupiłam ci buty na przedstawienie i chowam je dopiero w teatrze je założysz!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz