HISTORIA
Historia jakiej nie znacie wydarzyła sie naprawdę. Wraz ze
znajomymi przeżyliśmy przygodę. zabraliśmy namioty, śpiwory in ruszyliśmy nad
jezioro. Jezioro położone było w malowniczym miejscu a wokół las. Zabraliśmy ze
sobą prowiant na drogę. Na miejscu miejsce, żeby zorganizować ognisko tak aby
nie zagrażało naturze. Tego lata jest bardzo sucho i bardzo szybko o pożar. A
tego byśmy nie chcieli. Od kłopotów chcieliśmy właśnie tam odpocząć.
Zrelaksować sie na łonie natury i zapomniec o wszystkim . Taki restek potrzebny
jest dla każdego. Przyroda temu sprzyja. To był świetny pomysł, który
zrealizowaliśmy zgodnie z planem. Niespodziewana była wycieczka ostatniegodnia w głąb lasu. Wybrałyśmy sie tam, trzy dziewczyny. Noc byłą bardzo jasna.
Księżyc w pełni oświetlał nam drogę. Wszystko było w porządku do puki nie
zobaczyłyśmy w oddali jakieś dzikie zwierzę. Szło w naszym kierunku. A my w
panice zaczeliśmy krzyczeć i uciekać. Uciekałyśmy tak, że pogubiłyśmy buty.
Tylko jednej z nas, pozostał na pamiątke jeden but. taka szkoda, bo kupiłyśmy
je z Kari przed wyjazdem. Były nowiutkie. Aśka straciła klapki, japonki koloru niebieskiego. Ja
balerniny koloru granatowego. za 119 zł. Szkoda mi ich ;(. A Zośka tenisówki, w
sumie tenisówka jednego. Po powrocie do domu nie odpuszczę, kupie sobie takie
same, dziewczyny także. ;)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz