Ach ta Asia. Dobra z niej kumpela. Kiedy byłam z nią we
Wrocławiu, to stało się coś strasznego.
Połamałam oba obcasy. Zachciało nam się gonić tramwaj. Właśnie zauważyłyśmy, że
jedzie nasz. No i stało się. Potknęłam się i gotowe. Ale obydwa obcasy na raz. To
już tylko ja tak potrafię. Na szczęście Asia miała przy sobie pieniądze i
wyśmienity pomysł. Wiesz co, ty masz niedługo imieniny, to ja ci już teraz
zrobię prezent. Chodźmy do sklepu obuwniczego i kupię ci sandałki. To był wspaniały pomysł. Ona jest super
kumpelą. Co prawda i tak musiałyśmy czekać na drugi tramwaj, ale warto było.
Sklep okazał się wielkim salonem. Nad wejściem widniał ogromny czerwony napis Kari. Weszłyśmy. Ona pierwsza, a ja za nią w butach
bez obcasów. Je trzymałam w ręku. Kuśtykałam przy tym śmiesznie. Bo czubki
zadzierały mi się ku górze. Masz teraz buty jak Aladyna. Koleżanka pękała ze
śmiechu. Ale ja się nie obrażałam, bo wiedziałam, że to tylko chwilowe. Z
resztą, obie śmiałyśmy się na cały sklep. Aż ludzie się oglądali. Na półkach
były poukładane buty. Nas interesowały sandałki. Jedne spodobały mi się bardzo.
Sandały damskie płaskie
T.TACCARDI
T.TACCARDI
Dobrze, że wybrałaś na płaskim. Teraz na pewno nie uda ci
się złamać obcasów. Asia nabijała się dalej. Nie są takie całkiem płaskie. Mają
małą koturnę. I są przecenione. Zauważyłam. Co Asię na pewno ucieszyło. Kupiła
mi te sandałki i od razu złożyła życzenia. Choć do imienin zostało jeszcze parę
dni.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz