Wybieramy się mężem na przyjęcie do jego rodziców. Obchodzą
trzydziestą rocznicę ślubu. To wielkie wydarzenie w rodzinie. Szykowali się już
od dawna na tą uroczystość. Nic dziwnego. My, dzieci też kupiliśmy wspaniały
prezent. To może nie typowy prezent, bo wyjazd na wczasy do Tunezji. Rodzice
Marka nie bywali w świecie. To znaczy nie jeździli na urlop aż tak daleko od
domu. Przeważnie spędzali go gdzieś nad Bałtykiem, lub w polskich górach. A że
jest nas sporo, trzech synów z żonami i dwie córki z zięciami, to było nas stać
na taki prezent. Sami rodzice też sporo wydadzą na przyjęcie. No i oczywiście dochodzi
jeszcze ładny strój. Kobiety szczególnie będą eleganckie. Ja mam śliczny komplet. Spódnica do pół łydki
i żakiecik. W pięknym seledynowych kolorze. Zastanawiał się jaki buty by mi pozowały
do tego stroju. Przeszperałam szafkę z butami ze trzy razy i nic nie znalazłam
co by mi odpowiadało. No może te czarne szpili byłyby dobre, gdyby nie to że
mają już pościerane czubki. W takich zniszczonych butach przecież nie mogę się pokazać
na przyjęciu. No nic, wybrałam się na zakupy. Mam obok siebie sklep Kari. Wiem,
że tam są piękne buty, ale nie wiedziałam czy będę miała tyle pieniędzy, żeby kupić
jakieś eleganckie. Ale jak poszłam tam, to okazało się, że wiele par jest
przecenionych. Zwłaszcza te z zeszłego sezonu. A przecież to mi nie
przeszkadza, że były w sklepie od dawna. Są nowe i to wystarczy, Ważniejsze
jest, że są śliczne. Taka para na
przykład białych szpileczek. Do seledynowej sukienki będą pasowały.
Przymierzyłam, są bardzo wygodne. Mimo, że szpilka cienka i dość wysoka. Jeszcze
tylko ładne rajstopy z lajkry i już jestem ubrana. Mogę spokojnie zająć się
innymi sprawami.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz