czwartek, 18 lutego 2016

„Książątko” i sporty zimowe – część pierwsza.



            Dziś chciałabym Wam opowiedzieć o czymś, co odkryłam i co muszę przyznać, bardzo mnie wciągnęło :) a dostałam to w prezencie na ostatnie Święta Bożego Narodzenia. Są to wspaniałe polskie komedie romantyczne z serii „W starym kinie”. W sam raz na długie zimowe wieczory czy mamy ferie czy też ferii nie mamy :)
Jeden z filmów, który mi się bardzo spodobał nosi tytuł „Książątko”. Trzeba dodać, że miał on swoją premierę w 1937 roku. Główne role gra tam; Karolina Lubieńska i Eugeniusz Bodo – Pan Rolski, słynny przedwojenny aktor. Ona zakochana w nim bez pamięci, widuje go tylko na poczcie, w której pracuje. On, bogaty, w ogóle jej nie zauważa, gdy przychodzi na pocztę, aby wysłać listy. Nieoczekiwanie główna bohaterka wygrywa w loterii. Plotka roznosi się po okolicy. Oczywiście, wszyscy stają się dla niej mili. Właśnie wtedy pojawia się także chętny narzeczony, który wcześniej nie zdradzał swoich intencji :) Jednak główna bohaterka, korzystając z urlopu, który akurat rozpoczynała, wyjeżdża w góry. Jest zima więc, pakuje się bierze ciepłe buty i swoje narty i wyrusza do Krynicy Górskiej. Jest kompletnie nieświadoma, że tam również jedzie jej ukochany - Pan Rolski.  Akcja rozkręca się, kiedy oboje dziwnym zbiegiem okoliczności spotykają się w hotelu w Krynicy Górskiej. On jak się okazuje, przyjechał do swojej „przyjaciółki”. Za nią zaś podąża trochę namolny „narzeczony, prawie, że”.Do tego wszystkiego dochodzi jeszcze jedna pokomplikowana sprawa, która zarazem ich zbliża i oddala od siebie. Na tym skończę, aby Was zachęcić do oglądania :)
Pomyślicie skąd taki dziwny tytuł postu? Co ma film do sportów zimowych? W następnym poście wyjaśnię Wam, dlaczego właśnie taki tytuł napisałam: „Książątko” i sporty zimowe.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz