To już koniec ferii zimowych w naszym regionie. I bardzo
dobrze, bo już od dawna nie chodzę do szkoły, to i ferii nie miałam. Miałam za
to urlop zimowy. Całe dwa tygodnie wolnego. Kiedy były ferie dla szkół, to było
bardzo tłoczno na stoku. Dużo narciarzy i niebezpiecznie. Bo ja nie za bardzo
umiem jeszcze jeździć na nartach. Boję się więc jak jest tłoczno na stoku. A
tak to luz blus. Nie chodzi tylko o to, że ktoś może na mnie wjechać. Chodzi
też o to, że ja mogę wjechać na kogoś. Słabo wychodzi mi jeszcze skręcanie. Ćwiczę
dopiero. Wynajęłam instruktora narciarskiego. Jednak jeszcze muszę sporo ćwiczyć.
Robię powoli postępy. A resztę dnia spędzam na spacerach. Choć pogoda nie
zachęca do długiego przebywania na zewnątrz. W domu siedziałam prawie całą
jesień. To postanowiłam zimą dotlenić się solidnie. Zahartować się trochę. Bo to jedyny sposób na dobre
zdrowie. Często mam kłopoty z gardłem i ogólnie często się przeziębiam. Mój
lekarz zalecił mi więc hartowanie się na świeżym, mroźnym powietrzu. Musiałam też
zakupić dobre zimowa buty. Nie długie
kozaki, tylko takie raczej traperki. Kiedy chodziłam po sklepach w celu ich
zakupu, nie bardzo mi się podobały te, które oglądałam. Przeglądając strony
internetowe, natrafiłam na sklep Kari. Tutaj zamówiłam sobie takie traperki.
Dobre, solidne a zarazem eleganckie traperki. Zapłaciłam przelewem i gotowe.
Pozostało tylko czekać na kuriera. Zjawił się za trzy dni z przesyłką. Tak oto
dobrze przygotowana wyruszyłam na mój zadłużony zimowy wypoczynek w góry.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz