piątek, 26 lutego 2016

Mama i kalosze


Za dwa dni jadę do swojej mamy na wieś. Ma małe gospodarstwo i kilka kurek dla siebie chowa. Ma też kilka kaczek i jednego indora. Niby małe to gospodarstwo, ale trzeba chodzić i karmić ptaki. Czy święta, czy niedziela. Zwierzęta trzeba nakarmić i im posprzątać. Postanowiłam kupić mojej mamie nowe kalosze. Ma tam stare i dziurawe. Brudzą się jej skarpety, kiedy w nich idzie do pracy w kurniku. Zawsze chciałam jej coś kupić praktycznego. Widziałam na stronie internetowej sklep Kari. Poszukałam trochę i znalazłam tam kalosze. Są takie śmieszne. Bo w kwiatki. Kiedyś takich nie było. No to zamówiłam je i zapłaciłam przelewem. Ciekawe kiedy przyjdą. Posłałam je na adres mojej mamy. Niech ma niespodziankę. Ona nigdy nie robi takich zakupów To znaczy przezinternet.  Mama mówi, że najlepiej to iść do sklepu i samemu zobaczyć na własne oczy. To niech się przekona, że zakupy internetowe są dobre.  Przecież, gdyby nie pasowały, zawsze można je odesłać i zamówić inne. Do nowego kupowania mama nie może się przyzwyczaić. Trzeba zrozumieć starszych ludzi. Oni całe życie kupowali tradycyjnie. Nie przesadza się starych drzew. To i przyzwyczajenia są bardzo silne. Zresztą ma przecież mnie. Jak będzie trzeba to jej zamówię jakieś czy buty, czy coś innego. A na razie wybieram się do niej. Zobaczę jaką minę zrobi, jak kurier przyniesie paczkę z kaloszami. Nic jej nie powiem. Niech ma niespodziankę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz