poniedziałek, 22 lutego 2016

Moja zimowa przygoda z łyżwami – część pierwsza.



            Kilka lat temu w sylwestra wybrałam się po raz drugi w życiu na łyżwy.
            Po raz pierwszy  byłam chyba z dziesięć lat temu z koleżankami. Miałyśmy wtedy niezły ubaw, bo żadna z nas nie umiała jeździć i chyba każda z nas była po raz pierwszy na łyżwach. Była piękna zima tamtego roku. Dużo czasu spędziłyśmy aby dobrać odpowiednie buty, ja z moimi małymi stopami miałam spory problem :)
W końcu dotarłyśmy na lodowisko. Całkiem nieźle nam szło. Zrobiłyśmy nawet konkurs. Wygrywała w nim ta, która najwięcej razy się przewróciła. Niestety ja nie wygrałam :)
            Po dziesięciu  latach, wróciłam na lód. Oczywiście miałam trudność, żeby na mój rozmiar znaleźć odpowiednie buty. Musiałam wybierać z butów dziecięcych :) Przyznam się, że bardziej się bałam niż za pierwszym razem. Może dlatego kurczowo trzymałam się rampy i kilka razy się przewróciłam. Wtedy trochę zabolała mnie ręka ale się nie przejęłam. Odważyłam się wyjechać na lód, z dala od barierki i szło mi naprawdę nieźle, czyli się nie przewróciłam :)
            Właśnie w te sylwestra byłam umówiona z koleżanką. Było bardzo sympatycznie mimo bolącego nadgarstka. Gdy wróciłam do domu i próbowałam coś zrobić, chyba umyć zęby bój znacznie się nasilał. To mnie bardzo zaniepokoiło, na tyle, że pojechałam na ostry dyżur ortopedyczny. Już 1 stycznia, a więc, w Nowy Rok, miałam postawioną diagnozę. Okazało się, że mam skręcenie prawego nadgarstka i przedramię musi być w gipsie. Od tamtej pory nie jeździłam na łyżwach. Bardzo chciałabym się przełamać i zamierzam znów kiedyś spróbować. Wejść na lód po raz trzeci w życiu :)
            Bardzo podoba mi się jazda na łyżwach, tak pięknie to wygląda. Piękny jest dla mnie zwłaszcza taki sport zimowy jak jazda figurowa na łyżwach. Sportowcy mają tam specjalne buty. Zazdroszczę osobom, które potrafią jeździć na łyżwach. To wspaniała rozrywka w czasie ferii, w czasie całej zimy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz