piątek, 26 lutego 2016

Kapcie do przedszkola




Moja córka chodzi do przedszkola. Od września co prawda, ale już zdążyła niszczyć kapcie, które kupiłam jej na początku. No niestety dzieci tak mają. Dużo biegają, ślizgają się. Poszłyśmy po południu do sklepów. Milena jest małą strojnisią i byle jakich kapci nie chciała. A to były brzydkie z koloru, wyglądu. A to jej nie pasowały. Co będzie potem, jak podrośnie to ja już nie wiem. W końcu weszłyśmy do salonu Kari. Może w końcu jakieś by wybrała. Na szczęście były tam różowe,  balerinki z materiału To nawet lepiej, że z materiału, nóżka nie będzie się pocić. A i miękko i wygodnie jej będzie. Siedzą w kapciach przecież w przedszkolu wiele godzin. W dom Milenka chodzi boso. Nie lubi nosić kapci. No ale w przedszkolu nie może przecie chodzić na bosaka. Te kapcie z Kari są nawet bardzo ładne i mnie się podobają. A przede wszystkim są funkcjonalne. Takie zwykła, wsuwane, spadałyby z nóg. Tak więc Milenka zadowolona i ja też. Potem poszłyśmy na lody. Milenka zjadła podwójną porcję. Rośnie to potrębuje dużo składników odżywczych. Na co dzień je dużo owoców i warzyw. Inne mamy skarżą się, że ich pociechy nie lubią warzyw. U nas w domu dużo je się żywności nieprzetworzonej. Dziecko nauczyło się, takiego sposobu odżywiania. Słodycze są owszem, ale to rzadkość. Nawet Milenka nie upomina się o nie za często.  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz