Moja córka chodzi do przedszkola. Od września co prawda, ale
już zdążyła niszczyć kapcie, które kupiłam jej na początku. No niestety dzieci
tak mają. Dużo biegają, ślizgają się. Poszłyśmy po południu do sklepów. Milena
jest małą strojnisią i byle jakich kapci nie chciała. A to były brzydkie z koloru,
wyglądu. A to jej nie pasowały. Co będzie potem, jak podrośnie to ja już nie
wiem. W końcu weszłyśmy do salonu Kari. Może w końcu jakieś by wybrała. Na
szczęście były tam różowe, balerinki z materiału
To nawet lepiej, że z materiału, nóżka nie będzie się pocić. A i miękko i
wygodnie jej będzie. Siedzą w kapciach przecież w przedszkolu wiele godzin. W
dom Milenka chodzi boso. Nie lubi nosić kapci. No ale w przedszkolu nie może
przecie chodzić na bosaka. Te kapcie z Kari są nawet bardzo ładne i mnie się
podobają. A przede wszystkim są funkcjonalne. Takie zwykła, wsuwane, spadałyby
z nóg. Tak więc Milenka zadowolona i ja też. Potem poszłyśmy na lody. Milenka
zjadła podwójną porcję. Rośnie to potrębuje dużo składników odżywczych. Na co
dzień je dużo owoców i warzyw. Inne mamy skarżą się, że ich pociechy nie lubią
warzyw. U nas w domu dużo je się żywności nieprzetworzonej. Dziecko nauczyło
się, takiego sposobu odżywiania. Słodycze są owszem, ale to rzadkość. Nawet
Milenka nie upomina się o nie za często.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz