Dziś jest rocznica naszego ślubu, a mój facet co? Znowu nie pamiętał. Mało że nie pamiętał to jeszcze przylazł do domu pijany jak bela. Czzzzzeźść kkkkkkottttukotku. No ładnie pomyślałam akle nic to poszłam spać bo była trzecia nad ranem. Idź spać do kuchni tam twoje miejsce pijoku. Kiedy wreszcie poszedł ja zasnęłam. A gdy obudziłam się rano pierwsze co zobaczyłam to duża paczka. Co to jest? Otworzyłam ją a tam buty kari i co? Moje ukochane sandałki takie właśnie chciałam a obok bilecik. Kochanie piłem wczoraj z kumplami nasze zdrowie wszystkiego najlepszego z okazji drugiej rocznicy ślubu daję ci w prezencie buty o których zawsze marzyłaś. A teraz wybacz kotku ale takiego mam kaca że nie mam siły zrobić śniadania. Proszę pomóż mi! No cóż miałam robić poszłam do kuchni i zrobiłam nam świąteczne śniadanko i pokazałam się w tych właśnie sandałkach. Ojez jak ty pięknie wyglądasz! Dziękuję ci ty mój ochlapusku kochany. Naparzyłam herbaty i zrobiłam jajeczniczkę ze szczypiorkiem i pomidorkami. Taką jaką lubił ten mój niepoprawny romantyk. Gdy zjedliśmy moje szczęście zaproponowało mi spacer i żebym właśnie poszła w tych butach. Więc poszliśmy i tu kolejna niespodzianka. Poszliśmy do kawiarni gdzie można było do woli degustować różne kawy i oczywiście ciasto. A w tych sandałkach naprawdę dobrze wyglądałam. I wspaniale się czułam.
czwartek, 13 sierpnia 2015
spokój domowy
Ale miałam ciężki tydzień dzień w dzień na nogach w eleganckich butach. Jestem sklepową w biedronce. Boże drogi normalnie kiedyś się zwolnię. Mało że muszę obsługiwać klientów przy kasie to jeszcze dźwigam towar. Tyle osób w tym zakichanym markecie, a wszystko na mojej biednej głowie. Gdzieś sobie dziewczyny na urlopy pojechały opalają się z brzuchami do góry, a ja muszę jeszcze w te upały zaiwaniać za pięciu. No nie wytrzymam też chcę mieć wolne! A tu jedna paleta, druga, trzecia jakie to ciężkie. Kiedy poprosiłam ochroniarza o pomoc to powiedział mi że on ma inne zadania. Ale człowieku! ?Ty jesteś facet i jesteś silniejszy ode mnie no wziąłbyś te parę paczek razem ze mną a nie stoisz jak taki hrabia i tylko ślipia wypatrujesz! Idź do swojej roboty kobito i nie zawracaj mi głowy. O poczekaj chłopysiu! Poprosisz mnie kiedyś o fajki, albo żebym ci kawy naparzyła poczekaj. Nic nie dostaniesz powiedziałam mu! Jezu no dobra pomoge ci co tam masz? A teraz to się wypchaj trocinami stój Se gdzie stoisz może korzenie zapuścisz! I poszłam, nie będę się przecież prosić. Taki bysior i nic tylko niby pilnuje, a jak miesiąc temu kobita skradła batonika bo była nie dość że upośledzona to jeszcze głodna i brudna to ją chciał rozszarpać debil jeden! I tak mijał dzień po dniu. Ja te towary w tych wysokich butach dźwigałam i dźwigałam. Aż wreszcie przyszedł koniec tygodnia. I gdy przyszłam w piątkowy wieczór do domu z przyjemnością zaparzyłam sobie herbaty i ubrałam się w domowe kapcie I usiadłam w pokoju poczułam nagle wszechogarniający mnie spokój.
kapcie na gorące dni
Przyjechała kiedyś do mnie rodzina. Czworo ludu: ojciec, jego dziewczyna, moja ciotka i dziadek. I tak sobie przyjechali pewnego upalnego dnia i żadne z nich nie miało ze sobą kapci. Dziadku zdejmuj te buty przecież się zapocisz! Aaaaale ja nienienie mam kapciów. Na to dziadek. Ale ja mam całą baterię kapci zobacz takie szmaciaczki, takie np. laczki na twardej podeszwie. Daj mu tamte szmaciaki przewiewne. Nooo daj. Mówi ciotka która już z gorąca się niecierpliwi. A skąd masz tyle tych kapci, pyta ojciec. A kiedyś była promocja na necie to Se zamówiłam różne rozmiary, kolory. Tam gdzie zamawiam jest wszystko do wyboru do koloru. Dziadek tak spojrzał. A jak ty zamawiasz? No to chodź robię kawę i ci pokażę. Siedzimy sobie a dziadek najbardziej zafascynowany gapi się w ekran komputera i klika coś. Dziadku jak chcesz to ci zamówię jakieś fajne kapciuszki. Nienie ja sam spróbuję. I jakieś 20 minut później ja patrzę, a dziadek zamówił sobie kapcie, kozaki na zimę buty wizytowe. Ale dziadku patrz na rozmiar jaki masz rozmiar. 38 A zamówiłeś 34 No dziadku. Anuluj tamto i zacznij jeszcze raz. Pomogę ci jednak. No dobra. I tak siedzieliśmy z dziadkiem, a reszta rodzinki grała w karty no fajnie, ale przynajmniej dziadek będzie w końcu miał kapcie jak należy.
laczki
Idę kiedyś z wycieczką do muzeum idziemy ja moja koleżanka ze szkoły nauczycielka biologi, nauczyciel fizyki, matematyk i informatyk. Jesteśmy w muzeum przypraw. Siedzimy sobie na początku zwiedzania w takiej muzealnej kawiarence pijemy kawę zaprawioną cynamonem i ja oglądam się w stronę matematyka i widzę że coś z tym facetem jest nie tak. Patrzę a on jest cały w siniakach, twarz ma napuchniętą, ręce w fioletowych jakichś znaczeniach. Mundek! Co ci jest? Jak ty wyglądasz? Spytaj się mojej ukochanej żonusi Jak wyglądam? A co się stało? Zdzieliła mnie laczkiem raz w gębę drugi raz w……. no wiesz w co, a potem jeszcze dołożyła z pięści i poprawiła laczkiem. A z czego tak? Bo ubzdurała sobie lafirynda jedna że ją zdradzam na lewo i prawo! Dość że haruję jak wół! A belfer nie wiele zarabia zwłaszcza na zachcianki głupich bab, a ona co robi? Łazi z koleżankami domu nie pilnuje a na mnie gzi uczy że ją zdradzam. No co ona zgłupiała? Przecież to trzeba zgłosić. Eeeee tam! Że z lacza dostałem? No tak to jest karalne! A nie będę się wydurniał. I tak siedzimy przy tej kawie gadamy przewodnik za 20 minut przyjdzie. Poszłam sobie zamówić jeszcze jedną kawę, bo dobra była i mówię tak. A co to były za laczki? Bo albo były z kolcami, albo ona jest silna jak byk! Aaaa jakieś sobie zamówiła z jakiegoś kari. Ahaaaaa no dobra, ale tam laczków z kolcami nie ma, to pewnie jest nieźle zaprawiona w bojach po prostu i tyle! I tak dopijam tę pyszną kawę i mówię do Mundka tak. Powiedz twojej żonie że żadne laczki obojętne czy z kari czy z jakiegoś innego sklepu nie służą do tłuczenia mężów tylko do chodzenia po domu jeśli podobają ci się jej laczki, to przyjdź kiedyś do niej i powiedz że bardzo frywolnie w nich wygląda. Zobaczysz jak się zdziwi.
A w duchu pomyślałam tak. Laczki- dla rozumnych kobiet, nie dla babochłopów, które myślą że wolno im wszystko. Kupuj laczki w kari, ale nie bij nimi tylko w nich spaceruj!
środa, 12 sierpnia 2015
PRZYJACIÓŁKI
Zosia
jest moją przyjaciółką od przeczkola. Z Kaśką znamy się trochę krócej, zapoznałyśmy
się 3 lata temu, ale to nie ma znaczenia, gdyż czujemy jak byśmy znały się od
zawsze. Jest jeszcze Ania. Z Anią widujemy się rzadziej, obecnie mieszka za
granicą w Norwegii. Mimo to do siebie dzwonimy przez Skypea. To świetne
rozwiązanie, nic nie kosztuje, możemy się widzieć i utrzymać kontakt. Spędzać
czas razem wprost uwielbiamy. Z Zosią uwielbiamy piec ciasta a później je
konsumować, rzecz jasna. Co raz sprawdzamy nowe przepisy i je wypróbowujemy.
Natomiast z Kaśką zawsze gadamy o modzie. Lubimy nowinki modowe. A buty? Ach
kochamy. Ostatnio jak rozmawiałyśmy z Anią, pokazała nam prześliczne butki
jakie sobie kupiła. Dosłownie oszalałyśmy i troszkę jej zazdrościłyśmy we trzy.
U nas takich nie ma, przynajmniej w okolicznych sklepach nie widziałyśmy. Mimo
to cieszyłyśmy się z jej zakupu. Kaśka powiedziała, że nie da za wygraną i sama
się o to postara byśmy i my miały. Ania się z nas śmiała, dała nam przez
przypadek zadanie. Jak mówiła tak zrobiła. Cała Kaśka. Wyciągnęła laptop.
Wpisała w wyszukiwarkę www.sklep.kari.com.
Po klikała, poprzewijała strony. I są. Identyczne jak te co kupiła Ania w
Norwegii. Wow, no to co? Oczywiście zamówiłyśmy we trzy. A cena, lepsza niż
Ani, bo za jedyne 69 zł. Okazało się, że są z oferty wyprzedażowej i cena o kilkanaście
złotych była mniejsza. Są beżowe i mają pasek wzdłuż nogi. Tak delikatnie
wyglądają na nóżce, lekko. I do wszystkiego będą pasowały. Na lato jak znalazł,
bo czarne wyglądały by za ciężko. Mamy we cztery takie same i rezerwujemy dni
tygodnia w których będziemy je nosić. Tak dla zabawy oczywiście. A na serio to będę
w nich chodzić dzień w dzień!
wtorek, 11 sierpnia 2015
góry
Lubię jeździć w góry. Lubię, także chodzić po górach, zwłaszcza zimą. Mam obówie na te wyjścia i całe szczęście. Historia jest taka, że rok temu byłam w górach i szłam na Śnieżkę w tenisówkach raz że się zgubiłam, a dwa złamałam nogę. Hmmmm tenisówki. Ratownicy odnaleźli mnie po kilku godzinach miałam oprócz złamania odmrożenia, na szczęście nie miałam zadnych amputacji na pobycie w szpitalu się skończyło. W tym roku dwa miesiące wcześniej planując całą wyprawę zaopatrzyłam się w kozaki zamówiłam je w sklepie internetowym. Ładne granatowe kozaczki, ocieplane w środku, wygodne i na całe szczęście nie drogie. I teraz wiem, że mogę z czystym sumieniem i odpowiedzialnie wybrać się w góry. Wypróbowałam te kozaki udając się na Śnieżkę i sprawdziły się. Nie zmarzłam nie złamałam sobie niczego trasa przebiegła spokojnie, nawet na śniegu moje buty poradziły sobie bez zarzutu. I cieszę się z tego. Polecam każdemu piechurowi. Zanim wyjdziesz w góry ubierz odpowiednie obówie, bo możesz potem zapomnieć o chodzeniu w góry lub o chodzeniu w ogóle. Buty to podstawa! Bez dobrego obówia żadna wycieczka nie jest przyjemna ani możliwa. Więc kimkolwiek jesteś nie rub z siebie kozaka noś zimą kozaki! A najlepiej te z kari. Bo właśnie tam jest ich spory wybór. Nigdzie indziej.
konflikt obówniczy1
Jestem właśnie w domu. U ojca. I jak zwykle się kłócimy o rzeczy ważne, mało ważne. Kłócimy się, bo ojciec to osoba, która chce zawsze mieć swoje zdanie i nie dopuszcza myśli, że może być inaczej niż on sobie zażyczy. No i właśnie dziś jest ten dzień, w którym weszliśmy w tzw. Konflikt obuwniczy. Ale zanim o konflikcie to jeszcze powiem, że oboje z ojcem uwielbiamy długie spacery, przynajmniej na spacerach się nie kłócimy, no ale dzisiaj i taka przykra rzecz nastąpiła. Mam takie piękne tenisówki, które sobie zamówiłam w kari takie ładne, brązowe spacerowe rozmiar 39 i co? Ojciec je zobaczył i stwierdził, cytujęTy nie pójdziesz mi w tenisówkach zamówionych w Internecie, pójdziesz w butach, które ja ci kupiłem masz takie ładne na obcasie brązowe, będziesz elegancko wyglądać na spacerze. Nie tato! Te buty wcale nie są takie już ładne, bo się przetarły na czubkach, a poza tym to nie są spacerowe buty tylko wyjściowe na jakieś imprezy! Ale nie spacerowe! Rób co mówię! O nie! To moja sprawa w czym chodzę, nie będę się męczyć w butach, w których jest mi nie wygodnie!
I nie poszłam wcale, bo z burakiem się kłócić nie będę. Moje piękne buty się jeszcze na spacery przydadzą. Spakowałam się i pojechałam z domu ojca bo nie mogłam już znieść tej atmosfery. Na podróż ubrałam swoje piękne tenisówki, które również na podróż w pociągu się nadają, bo nogi nie puchną, i buty są dość luźne, ale też utrzymują się na nogach ale nie uciskają.
Morał z tej historii jest taki. Żeby nie dyskutować o gustach obuwniczych ze swoimi rodzicielami. Chodź w tym w czym ci ładnie i wygodnie, a dobrze na tym wyjdziesz!
Jestem właśnie w domu. U ojca. I jak zwykle się kłócimy o rzeczy ważne, mało ważne. Kłócimy się, bo ojciec to osoba, która chce zawsze mieć swoje zdanie i nie dopuszcza myśli, że może być inaczej niż on sobie zażyczy. No i właśnie dziś jest ten dzień, w którym weszliśmy w tzw. Konflikt obuwniczy. Ale zanim o konflikcie to jeszcze powiem, że oboje z ojcem uwielbiamy długie spacery, przynajmniej na spacerach się nie kłócimy, no ale dzisiaj i taka przykra rzecz nastąpiła. Mam takie piękne tenisówki, które sobie zamówiłam w kari takie ładne, brązowe spacerowe rozmiar 39 i co? Ojciec je zobaczył i stwierdził, cytujęTy nie pójdziesz mi w tenisówkach zamówionych w Internecie, pójdziesz w butach, które ja ci kupiłem masz takie ładne na obcasie brązowe, będziesz elegancko wyglądać na spacerze. Nie tato! Te buty wcale nie są takie już ładne, bo się przetarły na czubkach, a poza tym to nie są spacerowe buty tylko wyjściowe na jakieś imprezy! Ale nie spacerowe! Rób co mówię! O nie! To moja sprawa w czym chodzę, nie będę się męczyć w butach, w których jest mi nie wygodnie!
I nie poszłam wcale, bo z burakiem się kłócić nie będę. Moje piękne buty się jeszcze na spacery przydadzą. Spakowałam się i pojechałam z domu ojca bo nie mogłam już znieść tej atmosfery. Na podróż ubrałam swoje piękne tenisówki, które również na podróż w pociągu się nadają, bo nogi nie puchną, i buty są dość luźne, ale też utrzymują się na nogach ale nie uciskają.
Morał z tej historii jest taki. Żeby nie dyskutować o gustach obuwniczych ze swoimi rodzicielami. Chodź w tym w czym ci ładnie i wygodnie, a dobrze na tym wyjdziesz!
Subskrybuj:
Posty (Atom)