Iza i ja znamy się od roku. Poznałyśmy się na uczelni. Obie
przyjechałyśmy do stolicy z małych miejscowości. Ale wcale tym się nie
przejmujemy. Tu w Warszawie jest sporo ludzi przyjezdnych. Ja zawsze chciałam
mieszkać w wielkim mieście. Tu jest mnóstwo sklepów, ludzi. Lubię ten pośpiech
i to, że ciągle się coś dzieje. Tak więc poznałam sporo nowych osób. Ale z Izą
przypadłyśmy sobie do gustu. To znaczy, mamy sporo wspólnych rzeczy. Ona na
przykład pasjonuje się architekturą. Ja również. Podobnie się ubieramy i mamy
wiele wspólnych znajomych na FB. Choć poznałyśmy się dopiero na uczelni, to
zaraz powysyłałyśmy sobie zaproszenia na portal społecznościowy. Można się
sporo dowiedzieć o osobach i ich znajomych. Nie tak przesadnie, ale najnowsze
wieści, są właśnie stamtąd. W pierwszy wolny czas, wybrałyśmy się na spacer po
Warszawie. Postanowiłyśmy, że będziemy poznawać miasto razem. Na początku
niedaleko odchodziłyśmy od akademika, żeby się nie zgubić. Z czasem oddalałyśmy
się coraz bardziej. Aż w końcu uznałyśmy, że możemy też jeździć w odległe
dzielnice Warszawy. Zawsze można sprawdzić mapkę w necie. I właśnie na naszym
pierwszym takim spacerze, Iza zobaczyła piękne sandałki na wystawie sklepowej.
Oczywiście kupiła je od razu. Jak ich nie kupię dziś, zrobię to za parę dni.
Taka już jestem. Powiedziała Iza. Będę tak długo o tym rozmyślać, aż w końcu i
tak je kupię. Tak jest zawsze. Koleżanka
miała rację. Jak się później okazało, tak robiła. Jak nie kupiła czegoś co jej
się spodobało, to chodziła i rozmyślała. W końcu i tak wracała do sklepu. Kiedyś
zdarzyło się, że już ktoś wcześniej kupił upatrzoną przez Izę torebkę. Jaka
było jej rozpacz. Ach ta Iza.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz