poniedziałek, 12 września 2016

Iza i nowe buty




Iza i ja znamy się od roku. Poznałyśmy się na uczelni. Obie przyjechałyśmy do stolicy z małych miejscowości. Ale wcale tym się nie przejmujemy. Tu w Warszawie jest sporo ludzi przyjezdnych. Ja zawsze chciałam mieszkać w wielkim mieście. Tu jest mnóstwo sklepów, ludzi. Lubię ten pośpiech i to, że ciągle się coś dzieje. Tak więc poznałam sporo nowych osób. Ale z Izą przypadłyśmy sobie do gustu. To znaczy, mamy sporo wspólnych rzeczy. Ona na przykład pasjonuje się architekturą. Ja również. Podobnie się ubieramy i mamy wiele wspólnych znajomych na FB. Choć poznałyśmy się dopiero na uczelni, to zaraz powysyłałyśmy sobie zaproszenia na portal społecznościowy. Można się sporo dowiedzieć o osobach i ich znajomych. Nie tak przesadnie, ale najnowsze wieści, są właśnie stamtąd. W pierwszy wolny czas, wybrałyśmy się na spacer po Warszawie. Postanowiłyśmy, że będziemy poznawać miasto razem. Na początku niedaleko odchodziłyśmy od akademika, żeby się nie zgubić. Z czasem oddalałyśmy się coraz bardziej. Aż w końcu uznałyśmy, że możemy też jeździć w odległe dzielnice Warszawy. Zawsze można sprawdzić mapkę w necie. I właśnie na naszym pierwszym takim spacerze, Iza zobaczyła piękne sandałki na wystawie sklepowej. Oczywiście kupiła je od razu. Jak ich nie kupię dziś, zrobię to za parę dni. Taka już jestem. Powiedziała Iza. Będę tak długo o tym rozmyślać, aż w końcu i tak je kupię.  Tak jest zawsze. Koleżanka miała rację. Jak się później okazało, tak robiła. Jak nie kupiła czegoś co jej się spodobało, to chodziła i rozmyślała. W końcu i tak wracała do sklepu. Kiedyś zdarzyło się, że już ktoś wcześniej kupił upatrzoną przez Izę torebkę. Jaka było jej rozpacz. Ach ta Iza.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz