Ciężko jest znaleźć wygodne buty dla mnie. Mam tak zwaną
wysoką podeszwę. A chodzi mi o buty na nadchodzącą jesień. Takie zakryte, aby
deszcz nie moczył mi stóp. No i żeby były wygodne, to przede wszystkim. Chodziłam z mężem po sklepach obuwniczych. On jednak
nie miał cierpliwośći. Chciał, żebym kupiła buty w pierwszym ze sklepów. Mąż to
jednak nie jest dobrym kompanem na zakupach. Umówiłam się z Jolą, moją sąsiadką
na wspólne zakupy. Rano, coś około godziny dziesiątej wyszłyśmy z domu. Do
galerii nie mamy daleko. Jakieś dziesięć minut na piechotkę. Spacerkiem
przyszłyśmy do galerii. Jola od razu skierowała się do salonu Kari. Była tam
już nie raz i trafiła na dobrą okazję. Kupiła sandałki z przeceny. Kończył się
sezon i sklep obniżył ceny towarów. Ona zawsze ma szczęście. Może jak pójdę z
nią, to też trafi mi się coś dobrego i fajnego. Pomyślałam sobie, nie myliłam
się. Kiedy tylko weszłyśmy do salonu, podeszła do nas pani sprzedawczyni.
Zaproponowała pomoc w wyborze butów. Powiedziałam jej o swoim problemie.
Przyniosła mi półbuty wsuwane. Były całe zakryte, ale górna część nie
przylegała ściśle do nogi. O jakie wygodne i ładne. Pomyślałam sobie, że takie
wygodne buty będą na pewno bardzo drogie. Ale jakie było moje miłe
rozczarowanie, kiedy pani oznajmiła, że buty są przecenione. Stoją już dość
długo w sklepie i postanowiliśmy je przecenić. Ze stu dwudziestu ośmiu, na
siedemdziesiąt osiem. Bardzo się ucieszyłam. Miałam już buty takie, jakich
szukałam od dawana. Dobrze jest robić zakupy z moją sąsiadką Jolą.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz