Jest późny wieczór. Sierpień przywitał mnie w całej okazałości. Upał jak święty uśmiechnięty. A ja wybieram się właśnie do mojej przyjaciółki, prosiła mnie, żebym u niej zanocowała, bo jest chwilowo sama i się boi. Więc cóż mam robić. Normalnie to siedziałabym przy herbacie lub czymś chłodnym o tej porze i myślała pewnie o niebieskich migdałach. Ale cóż przyjaciołom się nie odmawia. Idę więc tylko hmmmm coby tu włożyć? Na pewno nie ubiorę tych ciężkich półbutów wizytowych, bo po pierwsze jest za gorąco, a po drugie strasznie piją mnie w palce. Muszę się zastanowić, bo powinnam sobie kupić coś lekkiego. Ale oooo! Mam! Przypomniałam sobie właśnie, że mam super fajne klapki ze sklepu kari, no przecież kupiłam je miesiąc temu, akurat się nadadzą. Są śliczne, przewiewne i wcale nie muszą być wizytowe. W końcu to pogaduchy przyjacielskie do poduchy, a nie jakaś rewia mody. Ubrałam te piękne brązowe klapeczki i poszłam. I tak siedzimy przy winku gadamy o pierdołach w zasadzie. I Kaśka mi mówi. Słuchaj staara…… Czy pożyczyłabyś mi te swoje piękne balerinki co je sobie zamówiłaś ostatnio. Hmmm pomyślałam jak czegoś potrzeba to ja zawsze mam coś pożyczać. Mówię tak. Kochana moja. Jesteśmy przyjaciółkami prawda? Ale coś ci powiem. Przestań sępić, bo już wydębiłaś ode mnie kolczyki, łańcuszek pierścionek i perfumy. Zamów sobie, masz tu adres sklepu internetowego kari i tam znajdziesz wszelkie buty. Rozumiesz? Wszelkie od kozaków po baleriny. Na drzewo banany prostować. Kaśka się obruszyła No wiesz? Jak to ale ja już potrzebuję na przyszły miesiąc. Hahahahaha już to jest zaraz teraz a nie za miesiąc! Nie wciskaj mi kitu, że już. Ty małpo jedna. Zamów sobie sprawdź czego ci potrzeba pięć dni się czeka na odbiór butów. Kurier ci je da do rączki. A mają tam taki wybór, że normalnie facetom gały wyjdą z orbit jak cię zobaczą! Tak jej powiedziałam i posłałam już i poszłam spać.
czwartek, 6 sierpnia 2015
kłopotliwe dziecko
Mam córeczkę Karolinkę. Mówię Karolinka, bo bardzo ją kocham, ale to takie niesforne i psotliwe dziecko. Normalnie jak się kiedyś zdenerwuję i nie wytrzymam to ją oddam do babci i niechaj ona się z nią męczy bo ja już nie mam siły. Samotnie ją wychowuję pracuję do późna i mała zostaje w świetlicy też do późna ku wielkiemu zgorszeniu świetliczanek. I jeszcze żeby nie to to zniszczyła wczoraj buty, a takie ładne miała. Za miesiąc jest przedstawienie teatralne i co? Nie ma butów. Karolinka przybiegła dzisiaj do mnie i mówi tak. Mamo mamo kup mi buty! A wspomnę jeszcze że ma dziewięć lat. Ooooooooo nieeeeeeeeee moja panno! Jesteś nieznośna niszczysz wszystko co dostajesz, nie szanujesz a ja nie mam pieniędzy. Nie kupię ci butów musisz sobie poradzić z tym sama. Może jak zaczniesz samodzielnie coś robić dla siebie to zaczniesz szanować i się nauczysz że nie niszczy się rzeczy, które się dostaje. Ale maaaamaaaa. Nie mama tylko powiedziałam nie i koniec! Rozwydrzony bachor. Pomyślałam Teraz będzie ryczeć odmówi jedzenia. I dobrze przecież ileż można ją rozpieszczać. Brakuje jej męskiej ręki chyba. Tydzień później przeżyłam szok. Moja córka przyszła ze szkoły z nową parą butów.Skąd masz te buty? Nie twoja sprawa! Ej ej ej! Kochana. Jak się do matki odzywasz? Pytam skąd masz te buty? Ukradłam zadowolona? Tego już zawiele. Moja córka ukradła buty i komu? Swojej najlepszej przyjaciółce. Dosyć tego. Powiedziałam. Natychmiast pójdziesz do koleżanki i oddasz jej buty! Bo cooooo? Bo mi każesz? Matki innych dzieci im wszystko kupują? Ani słowa więcej idziesz do koleżanki i oddajesz jej buty! Poszła obrażona. A ja w międzyczasie już nie wiedząc co robić zadzwoniłam do siostry. Aśka co mam robić moja córa……. Itd. Siostra poradziła mi żebym zamówiła jej te ładne baleriny co widziała w sklepie kari i żebym ją ostrzegła….. itd. Rozmowa trwała pół godziny, bo musiałam się wyżalić. Zrobiłam jak mi siostra poradziła tydzień później Karolina dostała swoje nowe buty na przedstawienie. Powiedziałam jej tak. Jak teraz coś zniszczysz to więcej ci nic nie kupię, trudno cię wychowywać, ale staram się jak mogę, a ty co? Kupiłam ci buty na przedstawienie i chowam je dopiero w teatrze je założysz!
trudna młodzież
Jestem psychologiem szkolnym- czy raczej pedagogiem. Jedno drugiego nie wyklucza. Od lat mam do czynienia z trudną młodzieżą. Pracuję teraz bardzo intensywnie z taką piętnastoletnią Anniką, która cierpi na anoreksję. W ogóle dziewczyna ma obsesję na punkcie swojego wyglądu, ciała, a butów szczególnie. Na punkcie butów skupia się cały czas. Spytałam ją kiedyś co chciałaby robić jak dorośnie? Powiedziała, że chciałaby pracować w sklepie obuwniczym. Spytałam- a czy nie lepiejby było gdybyś pracowała w sklepie internetowym kari? A co jest w tym sklepie? Buty. Właśnie buty np. Mogłabyś pracować jako kurier, który przynosi buty do domu klientów. Mogłabyś zachwalać towar, i na tym dobrze zarabiać. Spróbuj kiedyś zamówić sobie buty jakie ci się podobają, a sama się przekonasz. Coś takiego? No naprawdę. Niech ci mama pomoże jeśli chcesz ją o to poprosić jesteś wartościową dziewczyną, masz wiele zalet. Moim zdaniem nadajesz się do pracy z ludźmi, tylko musisz wyzdrowieć. Nikt cię nie potempia za to, że jesteś chora, jedzenie też jest wartościowe. Dzięki temu, że jesz masz większą wydajność. A nawet jeśliby zdarzyło ci się przytyć a ludzie śmialiby się z ciebie, to wiedz że oni mają problem nie ty. Wpuść to jednym uchem, a drugim wypuść. I chodź na terapię, gdy wyzdrowiejesz, zdasz maturę, to będziesz mogła poszukać pracy w wymarzonym zawodzie. Masz naprawdę śliczne balerinki na nogach. Skąd je masz? To prezent od przyjaciółki, ona właśnie ma sporo takich butów mówiła że ze sklepu kari, nie wiedziałam co to jest, bo nie mówiła mi w ogóle co to jest, ale teraz już wiem. No to proszę poczęstuj się kanapką i myśl o sobie jako o wartościowej mądrej osobie. Wiem to trudne, ale postaraj się. Annika posłuchała mnie, tzn. dołożyła wszelkich starań żeby zacząć zdrowieć. Moim zdaniem miała duże szanse, a skoro buty mają w sobie tyle terapeutycznej mocy, to coś jest na rzeczy.
moda
Od dziecka interesowałam się modą. Moja mama nie wiedziała co ze mną robić. Ciągle się przebierałam a to sukienka, a to buty, buty to moja pasja. Ciągle przymierzałam i ciągle i nie mogłam się powstrzymać. Teraz jestem już dorosła i ciągle uważam że mam za mało butów. Odkryłam niedawno super sklep internetowy z butami. A ile tam mokasynów, ile kozaków, balerinek, sandałów. O matko. Normalnie oszaleć można. I oczywiście moja najdroższa przyjaciółka ma jak zwykle problem bo ma w stosunku do mnie zbyt dużo butów. I nigdy nie wie jakie ma ubrać. Poleciłam jej, żeby część obuwia sprzedała mnie, a część żeby dała do domu samotnej matki. Masz za dużo tych buciorów. Kiedyś zaprosiłam ją na kawę i tak sobie siedzimy i klepiemy w komputer i mówię do niej tak. O tu masz kari.com ile butów. Tutaj patrz! Nie gdzieś w bok. Oooooo! Jezu! Aż się zapowietrzyła. Zamów sobie któreś czeka się parę dni na przyjście kuriera. I będziesz miała w końcu pożądne. Które chcesz? Ooo te sandałki beżowe 37 rozmiar jakie ładne akurat na lato. No to zamawiaj ja idę zrobić jeszcze kawy. I rzeczywiście gdy wróciłam z parującymi filiżaneczkami, Kaśka już miała zamówione, wklepane. Widzisz jakie to proste? Spytałam. No tak w końcu coś pożytecznego. Tylko ooo w mordę! Co znowu? Chłopak mnie na disco zaprosił dzisiaj a ja mam same stare buty no. Dobra nie marudź pożyczę ci przecież o której wybywasz? Wedle 19. Oooo to z palcem w rękawie ci zdąże te buty przywieść. Odbiorę tylko auto z przeglądu i cię mogę nawet tam odwieść. Tylko nie licz że cię będę zbierać z parkietu o drugiej w nocy jak ostatnio. Hehehehehe to żem dała w palnik wtedy. Noooo i obcas złamałaś. Ty jak nie umiesz pić to nie pij! Pić trzeba umieć. Dooooobra nie gderaj mi nad uchem. I pożegnałyśmy się. Jak obiecałam pożyczyłam super sandałki na imprezkę i zawiozłam na miejsce.
środa, 5 sierpnia 2015
OBÓZ KOSZYKARSKI
Podsumowanie- cz.2
Już
tydzień minął od mojego ostatniego wpisu na temat obozu mojego syna, jeśli nie
wiecie o co chodzi odsyłam to posta poniżej. Pokrótce powiem, że opisuje tam
jak przebiegały przygotowania mojego syna do tygodniowego obozu koszykarskiego.
Napisze tak nigdy w życiu nie widziałem mojego syna tak zmęczonego i tak
szczęśliwego jednocześnie. Pomijam fakt, że nigdy nie miał czasu pogadać z
ojcem nawet przez telefon;] podczas trwania obozu. Od razu po przybyciu na miejsce
byliśmy zaprowadzeni na sale gdzie odbył się mecz miedzy obozowiczami których
prowadzili dwaj trenerzy z za granicy zaproszeni specjalnie przez organizatora
na obóz. Takiej pasji i chęci nie widziałem w oczach swojego dziecka nigdy
byłem aż przerażony lekko ale też cholernie dumny i zadowolony grał jak z nut .
Nie należy od do najwyższych ale wola walki i pasja z jaką walczył urzekła
mnie. To jak zbijał piątki z dwumetrowym czarnoskórym blisko 60-letnim Amerykaninem jak kumpel i zżycie z całą resztą chłopaków urzekła mnie ten sport
jest naprawdę piękny. Spytacie na pewno jak spisały się buty bo to tu chodzi co
tu dużo mówić świetnie syn mówił ze mega wygodne i bardzo lekkie co na sali
treningowej jest bardzo ważne. Sklep KARI podołał wyzywaniu równie dobrze jak mój
syn na obozie. Jest tylko jedno, ale z całego tego zamieszania buty zostały na
obozie i nie wróciły. Może i to dobrze będziemy mieli pretekst z synem żeby
wybrać się do salonu KARI po jeszcze jedną parę, a może i ja wezmę sobie jedną
;]
wtorek, 4 sierpnia 2015
Letnie wyprzedaże
Lato w pełni. To moja ulubiona pora roku. Wówczas można
nosić letnie sukienki i lekkie buciki. W
tym roku postanowiłam kupić sobie sandałki . W naszym mieście jest ogromne
centrum handlowe. Tam wybrałam się z córką. Ona też chciała coś sobie kupić.
Obeszłyśmy kilka sklepów, ale nie znalazłyśmy nic, co by nam się spodobało. Na końcu galerii, tuż
przy windzie jest salon Kari. Tam się udałyśmy, z nadzieją na zakup butów. Środek
lata, a tu już przeceny. Letnie sandałki, półbuty, tenisówki i mokasyny. Wybór
ogromny i dużo przecen. Ja upatrzyłam dla siebie
|
49 zł 79
zł
Przecena spora, taka okazja nie zdarza się
codziennie. Paseczki czarne, na zmianę z białym. Cienkie i eleganckie w
swojej prostocie ukrywają piękno. Kolory też uniwersalne. Córka trochę
marudziła. Nie podobało jej się nic takiego. Aż wreszcie zauważyła eleganckie
czółenka. Ona jest bardzo młoda. A wiadomo młode kobiety uwielbiają nosić się
strojnie. Przymierzyła Czółenka damskie
T.TACCARDI
Pasowały i
pięknie prezentowały się na nogach. Córka była zachwycona. Wreszcie znalazła
buty odpowiednie dla siebie. Eleganckie, na wysokim obcasie. W tym wieku,
jeszcze nie myśli się o wygodzie. A co tu zresztą dużo gadać, ja też mam buty
na wysokim obcasie. Choć nogi się w nich szybciej męczą. Ale trudno.
Ważniejszy jest piękny wygląd i moda. Ta zmienia się jak w kalejdoskopie.
|
poniedziałek, 3 sierpnia 2015
PIELGRZYMKA
,,Krok w krok, za krokiem krok,
tchu brak, bo długi szlak, lecz tam u kresu dróg Czeka nas Matka czeka nas Bóg.
Ty mi podaj dłoń. Krok w krok pójdziemy doń. Raz dwa i jeszcze raz iść coraz
dalej ciągle wytrwale’’. To moja ulubiona piosenka pielgrzymkowa, która na
szlaku pielgrzymim dodawała mi bardzo dużo energii. Gdy otworzyłam śpiewnik,
piosenka ta na kusiła mnie, by i w tym roku wybrać się na pielgrzymkę. Pełna
radości z tego pomysłu zabrałam się do przygotowań, bo czasu zostało niewiele. Co
najważniejsze do kupienia? Buty. Mocne i wygodne. To od nich dużo zależy.
Odciski i pęcherze nie są za fajną sprawą. Są bardzo bolesne. But także nie
może obcierać. Wybrałam, więc obuwie firmy KARI, które poleciła mi nie jedna
osoba. Kupiłam sandały damskie płaskie, koloru białego za 69 zł po obniżce z 89
zł. Mają bardzo solidną podeszwę i od wewnątrz pokryte są skórą. Myślę, że się
sprawdzą. Takich szukałam. By mieć z głowy, kupiłam także klapki, to niezbędna
sprawa choćby pod prysznic. Buty sportowe mam, ale skusiłam się na trampki.
Jeśli się nie przydadzą to po powrocie do domu na pewno będę z nich zadowolona.
Kosztowały jedyne 19 zł. Po zakupach w sklepie KARI odwiedziłam aptekę, by
zapatrzeć się w bandaże, plastry, najpotrzebniejsze leki, kremy z filtrem i na
opuchnięte nogi. Zostało mi tylko wyciągnąć plecak i popakować wszystko i
ewentualnie jeśli coś mi się przypomni dokupić. Tak oto dzięki KARI, szybko
przygotowania minęły. Bo gdybym miała szukać gdzie indziej butów, nie trwałoby
tak szybko, załamała bym ręce. A tak podnoszę do góry. No i czekam i nie mogę
się doczekać!
Subskrybuj:
Posty (Atom)