czwartek, 19 listopada 2015

Trzy dni w Warszawie



Wybrałam się do Warszawy, w odwiedziny do mojej koleżanki Ani. Mieszka tam od dwóch lat, więc stolicę zdążyła już dobrze poznać.  Zaprosiła mnie do siebie na trzy dni. Bo tylko tyle dostałam urlopu w pracy. Dobre i trzy dni. Podróż przebiegła spokojnie. Wysiadłam w Warszawie na dworcu centralnym o godzinie dwudziestej. Anie przyszła po minę. Pojechałyśmy tramwajem do jej mieszkania. Wynajmuje je z drugą dziewczyną Elą. Zawsze łatwiej zapłacić rachunki na spółkę. Rano dziewczyny mają zajęcia na uczelni. A w weekendy pracują dorywczo. Ale w  tym tygodniu Ania ma wolne. Piątek, sobota i niedziela. Przyjechałam więc do niej i razem spędziłyśmy ten czas. A co dziewczyny lubią robić najbardziej? No oczywiście zakupy. W Warszawie jest mnóstwo sklepów. Az nie wiadomo, gdzie się najpierw udać. Rano wstałyśmy o godzinie siódmej. Po wieczornych pogaduszkach, poszłyśmy spać dość wcześnie. Po śniadanku pojechałyśmy do centrum. Tam spędziłyśmy prawie cały dzień na zakupach. A potem na kawie i ciastkach. Najlepszym zakupem okazały się buty. Weszłyśmy do salonu Kari. Miałam zamiar rozejrzeć się za jakimiś bucikami na sylwestra do sukienki. Miały być eleganckie na obcasie. Z dobrego materiału zrobione, najlepiej ze skóry. I takie znalazłam Czółenka damskie
PIERRE CARDIN
Wytworne, eleganckie. Obcas wysoki, metalowa szpilka. W kolorze czarnym. Zamszowe w środku,  skóra prawdziwa na wierzchu. Do wszystkich moich kreacji będą pasowały. Na sylwestrową zabawę, jak i na lato. Do sukienek, spódnic czy do spodni rurek. A pry tym solidnie wykonane, co jest też bardzo ważne. Trochę kasy na nie wydałam. Ale nie warto kupować tanich, byle jakich butów. Bo jak szybko się zniszczą, to potem i tak trzeba kupić zaraz następną parę. Skoro wybrałam się aż do stolicy to kupiłam sobie bardzo dobre buty. Nie będę ich nosić na co dzień, tylko od święta. Na jakieś wyjątkowe okazje. Potem poszyłyśmy jeszcze do kina. A właściwie Multikina. Sal było  dużo i w każdej wyświetlany był inny film. Dobrze, że my z Anią mamy podobny gust.  Oglądałyśmy najnowszy polski film” Listy do M” .Drugą część. Wszyscy nam go polecali i mieli rację. Komedia bardzo udana i na czasie. Niedługo zbliżają się święta Bożego Narodzenia. Wyborna obsada. Film się skończył , a my długo jeszcze śmiałyśmy się. Tak też upłynęły dwa kolejne dni. Na przyjemnościach, babskich pogaduszkach i zwiedzaniu Warszawy. Na pewno latem też u przyjadę..

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz