czwartek, 12 listopada 2015

Miłośniczka zakupów



Jestem miłośniczką zakupów. A nawet powiedziałabym że zakupoholiczką. No niestety, każdy ma jakiegoś fisia. Ja uwielbiam spędzać wolny czas na zakupach. I to nie ważne dużych, czy małych. Ważne aby poprawić sobie humorek jakimś nowym nabytkiem. Ale szczególnie upodobałam sobie kolekcjonowanie obuwia. Wszelakiego rodzaju, fasonu i koloru. Ale najważniejsze jest to, żeby były na czasie. To znaczy modne w danym sezonie. Zresztą nie tylko ja, bo mam dwie przyjaciółki, z którymi chodzimy po sklepach i wyszukujemy modnych fasonów. Jedna przez drugą prześcigamy się w nowinkach. Właśnie ostatniej niedzieli upatrzyłam i kupiłam piękne kozaczki. Kupiłam je w salonie Kari. Zresztą tu często kupuję. Zawsze jest miła obsługa i dużo butów do wyboru. No właśnie kozaczki i to jakie. beżowe kozaki na zamek
T.TACCARDI
Wysoka cholewka, jasno beżowe z zamkiem na całej długości. Obcasy średniej wysokości. Ocieplane w środku, kauczukowa podeszwa i skóra ekologiczna na wierzchu. Tak piękne kozaczki to rzadko można znaleźć. Oszalałam prawie na ich punkcie. W dodatku były tańsze niż wcześniej. Dobrze, że ich nikt nie kupił. Czekały chyba specjalnie na mnie. Dziewczyny będą mi zazdrościły. Bo tak naprawdę to konkurujemy ze sobą, która znajdzie ładniejsze buty. Ale nie tak złośliwie. Raczej tak dla sportu. Bo przecież zdarzało się, że jak któraś znalazła coś fajnego, to i inne mogły sobie kupić takie same. Wystarczyło, że były nasze rozmiary. Ja mam trzydzieści dziewięć. Lidka trzydzieści osiem. A Inga czterdzieści. No ale tym razem choć dziewczynom się podobały moje nowe jasne kozaczki, to one kupiły sobie botki. Krótkie, przed kostkę. Bo takie można ubrać i do spodni, leginsów i do spódnicy też się nadają. Natomiast ja uważam, że do spódnicy czy sukienki najlepiej pasują długie, z dopasowaną cholewką kozaczki. No tak, każdy ma prawo mieć swoje zdanie. No i pozwolić na to innym, okazując im przez to szacunek.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz