Jestem miłośniczką zakupów. A nawet powiedziałabym że
zakupoholiczką. No niestety, każdy ma jakiegoś fisia. Ja uwielbiam spędzać
wolny czas na zakupach. I to nie ważne dużych, czy małych. Ważne aby poprawić
sobie humorek jakimś nowym nabytkiem. Ale szczególnie upodobałam sobie
kolekcjonowanie obuwia. Wszelakiego rodzaju, fasonu i koloru. Ale najważniejsze
jest to, żeby były na czasie. To znaczy modne w danym sezonie. Zresztą nie
tylko ja, bo mam dwie przyjaciółki, z którymi chodzimy po sklepach i
wyszukujemy modnych fasonów. Jedna przez drugą prześcigamy się w nowinkach. Właśnie
ostatniej niedzieli upatrzyłam i kupiłam piękne kozaczki. Kupiłam je w salonie
Kari. Zresztą tu często kupuję. Zawsze jest miła obsługa i dużo butów do
wyboru. No właśnie kozaczki i to jakie. beżowe kozaki na zamek
T.TACCARDI
T.TACCARDI
Wysoka cholewka, jasno beżowe z zamkiem na całej długości.
Obcasy średniej wysokości. Ocieplane w środku, kauczukowa podeszwa i skóra
ekologiczna na wierzchu. Tak piękne kozaczki to rzadko można znaleźć. Oszalałam
prawie na ich punkcie. W dodatku były tańsze niż wcześniej. Dobrze, że ich nikt
nie kupił. Czekały chyba specjalnie na mnie. Dziewczyny będą mi zazdrościły. Bo
tak naprawdę to konkurujemy ze sobą, która znajdzie ładniejsze buty. Ale nie
tak złośliwie. Raczej tak dla sportu. Bo przecież zdarzało się, że jak któraś
znalazła coś fajnego, to i inne mogły sobie kupić takie same. Wystarczyło, że były
nasze rozmiary. Ja mam trzydzieści dziewięć. Lidka trzydzieści osiem. A Inga
czterdzieści. No ale tym razem choć dziewczynom się podobały moje nowe jasne
kozaczki, to one kupiły sobie botki. Krótkie, przed kostkę. Bo takie można
ubrać i do spodni, leginsów i do spódnicy też się nadają. Natomiast ja uważam,
że do spódnicy czy sukienki najlepiej pasują długie, z dopasowaną cholewką
kozaczki. No tak, każdy ma prawo mieć swoje zdanie. No i pozwolić na to innym,
okazując im przez to szacunek.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz