poniedziałek, 23 listopada 2015

Mikołajki


Już niedługo będą Mikołajki. Moje dzieci zawsze na nie czekają. Wiedzą, ze nie będą to duże prezenty jak pod choinkę. Ale zawsze jakiś mały prezencik znajdzie się w butach. Warunek jest jeden. Buty muszą być czyściutkie. Ale moja Amelka ma już bardzo zniszczone buciki. Martwi się, że nawet jak je porządnie wyczyści, to i tak będą wyglądały marnie. Zdarte na czubkach i porwane sznurówki. To pewnie Mikołaj nie da mi żadnego prezentu w tym roku. Więc może już najwęższy czas kupić nowe. Zakomunikowałam córce. O tak mamo, bardzo cię proszę chodźmy kupić nowe ładne kozaczki. Dobrze, po południu poszłyśmy do sklepu. Jednak z sklepie blisko domu nie było takiego rozmiaru. Zresztą Amelka chciała mieć nie tylko dobre, ale i ładne buciki. Pojechałyśmy tramwajem do salonu Kari. Oddalonego od naszego domu wprawdzie, ale za to dobrze zaopatrzonego. No i były, takie piękne różowe kozaczki. w sam raz na moją Amelkę. Bez sznurówek. Nie będzie z nimi kłopotu. Ocieplane w środku i na zewnątrz ze skóry ekologicznej. Pięknie prezentowały się na nogach córki. Chciała już w nich iść do domu. Dobrze, zapłacimy i pójdziesz w nich. Te stare to od razu wyrzucimy do kosza. Już się nie przydadzą nikomu. Bo nawet zaczęły już przeciekać. Moja córcia  po powrocie do domu  zaraz zabrała się za pastowanie butów. Choć się ubrudzą do tego dnia, to już je będę codziennie pastować i czyścić. Powiedziała Amelka, zanim zasnęła tego wieczoru.  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz