Już niedługo będą Mikołajki. Moje dzieci zawsze na nie
czekają. Wiedzą, ze nie będą to duże prezenty jak pod choinkę. Ale zawsze jakiś
mały prezencik znajdzie się w butach. Warunek jest jeden. Buty muszą być
czyściutkie. Ale moja Amelka ma już bardzo zniszczone buciki. Martwi się, że
nawet jak je porządnie wyczyści, to i tak będą wyglądały marnie. Zdarte na
czubkach i porwane sznurówki. To pewnie Mikołaj nie da mi żadnego prezentu w tym
roku. Więc może już najwęższy czas kupić nowe. Zakomunikowałam córce. O tak
mamo, bardzo cię proszę chodźmy kupić nowe ładne kozaczki. Dobrze, po południu
poszłyśmy do sklepu. Jednak z sklepie blisko domu nie było takiego rozmiaru.
Zresztą Amelka chciała mieć nie tylko dobre, ale i ładne buciki. Pojechałyśmy
tramwajem do salonu Kari. Oddalonego od naszego domu wprawdzie, ale za to
dobrze zaopatrzonego. No i były, takie piękne różowe kozaczki. w sam raz na
moją Amelkę. Bez sznurówek. Nie będzie z nimi kłopotu. Ocieplane w środku i na
zewnątrz ze skóry ekologicznej. Pięknie prezentowały się na nogach córki.
Chciała już w nich iść do domu. Dobrze, zapłacimy i pójdziesz w nich. Te stare
to od razu wyrzucimy do kosza. Już się nie przydadzą nikomu. Bo nawet zaczęły
już przeciekać. Moja córcia po powrocie
do domu zaraz zabrała się za pastowanie
butów. Choć się ubrudzą do tego dnia, to już je będę codziennie pastować i
czyścić. Powiedziała Amelka, zanim zasnęła tego wieczoru.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz