Jest sobie piękny poniedziałkowy ranek- poranek. Jak kto woli. Ja jeszcze na dobre się nie rozbudziłam, a moje kochanie mówi do mnie. Kotuś idź po bułeczki bo mnie gardło boli. No to idę. Ubrałam sobie cienkie adidaski bo myślałam, byłam wręcz przekonana, że jest jeszcze cieplutko. A tu klops! Wychodzę i o jakie zaskoczenie! Śnieg! Mróz jak nie wiem że palce od nóg odpadają. Szybko się wracam, bo przypomniałam sobie, że miałam gdzieś na samej górze schowane zimowe kozaki. Dobrzer że zamówiłam te polecane w kari. Ocieplane i znalazłam. Moje kochanie nawet nie zorientowalo się że wróciłam tak szybko, bo usnął. Ubrałam szybko moje brązowe kozaki i lecę do tego sklepu po te bółeczki. Och bułeczka z dżemem owsianka i kawa zbożowa. Rarytasik. Tylko to gardło, żeby nie bolało. Kozaczki się na szczęście sprawdziły i już nie muszę się martwić na zimmę jestem przygotowana. I nikt mi nie powie, że ja się na zimę nie umiem ubrać. Zawsze słyszę ty nigdy nie wiesz co nosisz. Ty nigdy nie wiesz jakie masz buty! No to się ludzie mylą, bo ja już widziałam pewną moją ciotkę, która w zimę nosiła sandały. No kto to widział? Także ciotko droga. Zanim ubierzesz sandały na zimę to zamów sobie lepiej kozaki z kari, będzie ci do twarzy!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz