wtorek, 24 listopada 2015

przypalone kotlety i botki

Miałam dziś ambicję usmażyć kotlety schabowe. Uważałam, że to dobry dzień na gotowanie. Zwłaszcza, że miałam gości w postaci mojego faceta i jego mamy. Więc zabrałam się do dzieła. A że chciałam ładnie się prezentować więc ubrałam sięwnajlepszą sukienkę i oczywiście najlepszebuty czyli bodki. I co? Zaczęłam smażyć te kotlety i sięrozmarzyłam, bo jeszcze włosy wysuszyć a może jeszcze jaki perfum, a może jeszcze coś poprawić i tak się pindrzyłam prawie półgodziny i nawet nie słyszałam co dzieje się w kuchni. A w kuchni Sajgon! Moje super pyszne kotleciki szlak trafił! Przypaliły się na amen. I co teraz przecież nie polecę teraz do sklepu bo zimno a poza tym w moim sklepie nie dostanę dobrego schabu. Próbowałam czyścić patelnię i oczywiście tłuszcz się uparł i prysnął mi na ubranie nie wyłączając butów. No pięknie buty prawdopodobnie do czyszczenia, suknia do prania i cały obiad diabli wzięli. I patelnia też już do niczego się nie nada. Jeśli pragnieszprzygotować coś dobrego w domu nie rób tego w butach kari, bo buty kari służą do chodzenia a nie do smażenia! No ale cóż goście przyszli uratowali jakoś obiad, tzn. Przynieśli od mamy łazanki dobrze że to było, bo inaczej głodniby wyszli.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz