wtorek, 24 listopada 2015

Akcesoria



Akcesoria do obuwia
Nadeszła zima. Pierwszy śnieg już spadł. A na nogach ciepłe kozaczki już dawno są noszone. Zaczęły się chlapy i pluchy. W takich warunkach, jeśli się odpowiednio nie dba o buty, to one szybko się niszczą. Postanowiłam w tym roku wyjątkowo zadbać o nasze obuwie. Przeważnie kupujemy je w salonie Kari. Albo też w sklepie internetowym tego salonu. Wygoda jest z tym wielka. Bo nie zawsze mam czas aby chodzić po sklepach. Wczoraj na przykład późno wróciłam z pracy i nic już mi się nie chciało. A takie odpalenie komputera trwa chwilę. Szukanie na stronie, też nie wymaga siły fizycznej. Zrobiłam sobie zakładkę ze strony sklepu Kari. Mogę szybko tam zaglądać.  Sprawdzałam, czy mają też akcesoria do pielęgnacji obuwia. Oczywiście, że takowe są.  Zamówiłam więc dobrą szczotkę do czyszczenia butów. Za dziesięć złotych. Szczotka do obuwia
Oraz pastę bezbarwną do kompletu Pasta impregnująca bezbarwna
Teraz będę mogła dbać o swoje buty. Dzieciom, choć są małe, też pokarzę jak trzeba pielęgnować skórę butów. Niech się uczą od maleńkości dbać o swoje rzeczy. Pasta szybko się zużyje, to raczej zamówię dwie od razu. Bo użytkowników butów w naszym domu sporo. Pięć osób. I może jeszcze sznurówki dla synów. Bo często im się rwą. Niech też będzie, że po dwie pary. Sznurowadła 75 Cm Wosk. Cienkie Brązowe
I tak bez wychodzenia z domu mam zrobione zakupy. Jeszcze tylko wydrukuję sobie potwierdzenie przelewu i gotowe.


mikołajki

Zbliżają się mikołajki i jakzwykle robimy sobie wszyscy niespodzianki. W tym roku wszystkie moje pociechy mają piękne kozaczki z kari. Ale to nie są moje dzieci, to takie dzieci którymi się opiekuję, bo prowadzę fundację. I np. taki Karolek, który do nie dawna chodził w rozkłapcianych szmaciakach ma teraz piękne buty kozaczki oczywiście z kari. Te dzieci mieszkają póki co w pogotowiu opiekuńczym, ale już niektórzy znajdą kochającą rodzinę. Na razie zarządziłam wspólne czyszczenie butów. Drogie dzieci. Mówię. Święty Mikołaj będzie w nocy robił nam wszystkim prezenty, więc czyścimy buty, bo do brudnych prezenty przecież Mikołaj nie włoży. I dzieciaki przejęte czyściły jak umiały swoje nowe butki, w których już niedługo będzie niespodzianka. Gdy następnego dnia przyszłam do pogotowia mała zosia już szukała w prawym kozaczku miała czekoladkę, w lewym miała płyty kompaktowe, Karolek miał w jednym bucie czekoladkę, a w drugim zegarek ale obok jego butów stały jeszcze jakieś butki. A co to za buty? Nie wiem. Oczywiście Karolek nie wiedział, że kupiłam mu jeszcze tenisówki, nie mógł tego wiedzieć. U niektórych dzieci, które miały problemy obuwnicze też dołożyłam tenisówki. I tak o to fundacyjne pociechy cieszą się z butków kari.

co kupić dziecku

Mam małą kuzynke, która ma 3 latka. No 3 i pół i jej mama a moja ciocia nie wie co ma kupić jej na urodziny, które ma na miesiąc przed gwiaazdką. Powiedziałam jej że pomyślę i dam jej znać. W końcu mogłaby ta moja cioteczka upiec dwie pieczenie na jednym gazie i zrobić urodziny i gwiazdkę w jednym. Po co kupować prezent i na to i na to jak jest mały odstęp czasowy? Pomyślałam sobie o trampeczkach. Takie małe nóżki lubią przecież chodzić i biegać. Więc trampki. Zadzwoniłam do ciotki i zaprosiłam ją i małą na herbatę. Mała bawiła się lalką a my przeglądałyśmy w internecie produkty kari. I znalazłyśmy w sam raz na tę małą nóżkę trampki. Białe no dobra jedne będą białe, a drugie np. czarne. Tak dla kontrastu, bo białe szybciej się brudzą, ale można je przecież czyścić tylko trzeba to robić częściej i tak zamówiłyśmy hurtem i dla małej i dla mnie półbuty, bo przecież już nie miałam półbutów ciotce trzewiki bo jej się podobały. No i jest już załatwiona gwiazdka. Kari to nieocenione przedsięwzięcie nie wiesz co kupować i gdzie? Kupuj buty w kari.

znowu poszukiwania

Znowu poszukiwania butów. Już nie mogę po prostu człowiek łazi po tych sklepach i nic znaleźć dla siebie nie może, no co za masakra jakaś. Tak narzekałam cały tydzień, bo moje buty kolejna już para nadaje się tylko na kontener. A jak mówię w robocie że potrzebuję nosić buty ochronne bo przecież w sklepie różne są warunki, a to ci towar spadnie a to ci klient zadepcze. Notabene pracuję w drogerii. I mnóstwo klientów się śpieszy i nie uważa jak chodzi. I tak tu się podeszwa odlepi, tam się coś porysuje. A szefostwo twierdzi, że jakzwykle przesadzam i że oni sobie jakoś radzą. Jezu jak dobrze że mam w zanadrzu nową robotę tym razem w domu przez internet. Będę najprawdopodobniej telemarketerem. No to już lepsze niż takie narażanie się na zniszczenia. I co Nie będę też już chodzić po obuwniczych tylko wybiorę sobie coś z kari ooooooo! Właśnie kliknęłam na kozaczki. Hmmmm z paseczkiem nawet nie drogie. No to tak zamówię sobie kozaczki, balerinki, i hurtem sandały niech będzie. Teraz ludzie jakoś wcześniej zamawiają. A może trzewiki ooo brązowe czemu nie? No trochę wyskoczę pewno z kasy. Ale nie ma to jak Poszaleć we własnej sprawie. Jeszcze popracuję tydzień i się pożegnamy, bo co prawda lubiłam tę pracę, ale cóż. Nie mam już w czym chodzić. I w ogóle drogeria zauważyłam że podupada, no cóż ja właścicieli finansowo wspierać nie będę. Nie chcesz stwierdzić, że nie masz w czym chodzić zamawiaj hurtem w kari.

obcasy nie dla facetów

Jeszcze nie widziałam nigdy w życiu faceta, któryby chodził w butach na obcasach. Mój kochany znajomek upodobał sobie balerinki na obcasie. Maciuś, ale to nie są balerinki dla ciebie upiłeś się czy jak? Ale mi się onepodobają, a ja nie mam butów męskich. No jak tonie masz butów, przecież ci kupiłam na imieniny pamiętasz? Noniby taaak ale gdzieś zgubiłem. Trzeba tu zaznaczyć, że chłopak jest niepełnosprawny i mieszka sam, nie jest z nim najlepiej. Rodzina się go wyparła, za tę ułomność intelektualną i gdy skończył 19 lat powiedzieli mu delikatnie spadaj mały! No to maciuś chcąc nie chcąc zamieszkał gdzieś w jakimś obskurnym mieszkanku i nikt się nimnie zajmuje. A ja mam dobre serce i coś dla niego zrobię, bo po pierwsze balerinki są moje, a po drugie niedługo gwiazdka, to mu zrobię prezent. Jak pomyślałam tak zrobiłam. I zaczęłam szperać w poszukiwaniu butów. Maciuś jaki masz rozmiar? Nie wiem chyba 35 Eeeeee więcej kochany. Mówię mu. Przecież ty masz dużą nogę zobaczymy. Była ze mną koleżanka i wzrokiem próbołała mu zmierzyć nogę. No tak 40 a nie 35 chłopie. No więc przeglądamy te buty w kari i są takie ładne kozaczki męskie. Maciuś widzę że chyba upodobał sobie granatowe. Też patrzył w komputer. No dobra niechaj będą i takie. Czeka się parę dnina zrealizowanie zamówienia. A tak w ogóle Maciuś to ty nie będziesza mieszkał sam na razie pomieszkasz u mnie, a potem coś ci pomyślimy. Maciuś się ucieszył, bo nie umiał przecież gotować więc była upieczona i jedna i druga pieczeń na jednym ogniu. No więc zamówiłam Maciusiowi te butki przymierzył i tak się ucieszył że aż mnie pszytulił. No dooobra Maciuś dosyć tych przytulańców. Pamiętaj buty na obcasach nie są dla facetów.

Moje ...urodziny



W ostatnią niedzielę obchodziłam urodziny. Nie ważne które. To moja słodka tajemnica. Przyszli goście. Rodzinka. Dostałam mnóstwo prezentów. Ale najbardziej ucieszyłam się z prezentu od męża. Powiedział, że daje mi pieniądze, abym sobie sama wybrała prezent. To był dobry pomysł, bo on ma raczej słaby gust. Jeśli chodzi o kupowanie czegoś dla mnie. Nie raz się zdarzyło, ze była to mało trafiona rzecz. Nigdy mu nie mówiłam tego wprost, ale sam się domyślał, kiedy prezent od niego nie był nigdy używany.  Nauczony doświadczeniem, postanowił że to ja sama wybiorę. Długo się nie mogłam zdecydować co to miałoby być. Aż w końcu doszło do mnie, że tak naprawdę mam mało butów. Noszę jedne i te same od dłuższego czasu. Zniszczyły się już dość. Noski zdarte, podeszwy się pomału odklejają. Już nie raz je sklejałam. Ale kiedy jest mokro, to mam wilgotne stopy. Więc najlepszym pomysłem było kupienie butów.  Wybrałam się do galerii. Wielki czerwony neon pokazywał nazwę sklepu. A raczej salonu obuwniczego Kari.  Tyle było butów do wyboru, że aż pół godziny chodziłam po nim i oglądałam. Nie mogłam się zdecydować. W końcu spodobały mi się piękne niebieskie szpileczki. Zawsze lubiłam wysokie obcasy. I zawsze na takich chodziłam.  Przymierzyłam je z nadzieją, że będą pasowały. Nie myliłam się. Buty były bardzo wygodne, a przede wszystkim ładne. Od razu zapragnęłam w nich chodzić. I wyszłam ze sklepu w tych nowych bucikach. Paragon zachowałam, tak poradziła mi sprzedawczyni. Gdyby się coś z nimi działo niedobrego, proszę przyjść z reklamacją. Oznajmiła mi na do widzenia.  Ale ja mam nadzieję, że nie będzie to konieczne.

przypalone kotlety i botki

Miałam dziś ambicję usmażyć kotlety schabowe. Uważałam, że to dobry dzień na gotowanie. Zwłaszcza, że miałam gości w postaci mojego faceta i jego mamy. Więc zabrałam się do dzieła. A że chciałam ładnie się prezentować więc ubrałam sięwnajlepszą sukienkę i oczywiście najlepszebuty czyli bodki. I co? Zaczęłam smażyć te kotlety i sięrozmarzyłam, bo jeszcze włosy wysuszyć a może jeszcze jaki perfum, a może jeszcze coś poprawić i tak się pindrzyłam prawie półgodziny i nawet nie słyszałam co dzieje się w kuchni. A w kuchni Sajgon! Moje super pyszne kotleciki szlak trafił! Przypaliły się na amen. I co teraz przecież nie polecę teraz do sklepu bo zimno a poza tym w moim sklepie nie dostanę dobrego schabu. Próbowałam czyścić patelnię i oczywiście tłuszcz się uparł i prysnął mi na ubranie nie wyłączając butów. No pięknie buty prawdopodobnie do czyszczenia, suknia do prania i cały obiad diabli wzięli. I patelnia też już do niczego się nie nada. Jeśli pragnieszprzygotować coś dobrego w domu nie rób tego w butach kari, bo buty kari służą do chodzenia a nie do smażenia! No ale cóż goście przyszli uratowali jakoś obiad, tzn. Przynieśli od mamy łazanki dobrze że to było, bo inaczej głodniby wyszli.

buty wizytowe na wigilię

Już nie długo święta. I tak zastanawiam się nad prezentami gwiazdkowymi i jakzwykle nie wiem co kupić. Wszyscy wszystko mają, nikt niczego nie potrzebuje, a przecież z pustymi rękami nie warto się nawet pokazywać. Jadę na wigilię do ojca. Kiedyś przeglądałam jego szafę z butami i z przerażeniem stwierdziłam, że on nie ma butów. Tzn. Owszem ma, ale już takie poniszczone wytarte i w ogóle masakra. I nagle mnie olśniło! Buty. Buty kari! czemu nie? Że też mi to do głowy wcześniej nie wpadło. Buty najlepiej wizytowe, przecież jesteśmy zaproszeni do rodziny. No tak. Zrobiłam kawę i jazda serfować po necie. Buty hmmm wizytowe brązowe, no tak to pasuje nawet do garniturku również brązowego. Zamówię tylko jaki ojciec ma rozmiar? Zaraz chyba 38 tak tak. na pewno 38 I nawyżej dam do zwrotu, chociaż powinny pasować. Zamówiłam i zobaczymy. Na oko chyba dobre nie wiem z resztą bo nie widzę, ale pytałam przyjaciółki i dobre się wydają. Pytała mnie czemu nie zrobiłam albo czemu ojciec nie zrobił zdjęcia swojej stopy? No jak miał zrobić jak to prezent no kaaaaaśka? A aaa tak prawda. Nie wiesz co kupić na gwiazdkę to kup buty wizytowe kari!

kapcie i gorąca herbata

Jest mroźny wieczór i  wróciłam z praktyk. I jedyne o czym marzę to gorąca herbata i miękkie kapcie z futerkiem. Lecz niestety na razie to pozostaje w kwestii marzeń, bo koleżanka z pokoju marudzi. No i co znowu chcesz? Pytam grzecznie. Idź mi do sklepu po ciastka. Kobieto. Ja dopiero co wróciłam z praktyk miałam dziesięciu pacjentów i na prawdę nie chce mi się już wychodzić. No ale idź mi proszę. A nie możesz sama? No nie mogę bo jestem chora. No dobra pujdę. I poszłam, a gdy wróciłam to już czekała na mnie gorąca herbata malinowa a ja ucieszona zrzuciłam kurtkę i z rozkoszą wbiłam się w kapcie z futerkiem. Oszalałam na punkcie tych kapci, nie dawno kupiłam jakiś tydzień temu. Oczywiście w kari, bo gdzieżby indziej? Tam są najlepsze kapcie, na zimę szczególnie. Polecam.

poniedziałek, 23 listopada 2015

Mikołajki


Już niedługo będą Mikołajki. Moje dzieci zawsze na nie czekają. Wiedzą, ze nie będą to duże prezenty jak pod choinkę. Ale zawsze jakiś mały prezencik znajdzie się w butach. Warunek jest jeden. Buty muszą być czyściutkie. Ale moja Amelka ma już bardzo zniszczone buciki. Martwi się, że nawet jak je porządnie wyczyści, to i tak będą wyglądały marnie. Zdarte na czubkach i porwane sznurówki. To pewnie Mikołaj nie da mi żadnego prezentu w tym roku. Więc może już najwęższy czas kupić nowe. Zakomunikowałam córce. O tak mamo, bardzo cię proszę chodźmy kupić nowe ładne kozaczki. Dobrze, po południu poszłyśmy do sklepu. Jednak z sklepie blisko domu nie było takiego rozmiaru. Zresztą Amelka chciała mieć nie tylko dobre, ale i ładne buciki. Pojechałyśmy tramwajem do salonu Kari. Oddalonego od naszego domu wprawdzie, ale za to dobrze zaopatrzonego. No i były, takie piękne różowe kozaczki. w sam raz na moją Amelkę. Bez sznurówek. Nie będzie z nimi kłopotu. Ocieplane w środku i na zewnątrz ze skóry ekologicznej. Pięknie prezentowały się na nogach córki. Chciała już w nich iść do domu. Dobrze, zapłacimy i pójdziesz w nich. Te stare to od razu wyrzucimy do kosza. Już się nie przydadzą nikomu. Bo nawet zaczęły już przeciekać. Moja córcia  po powrocie do domu  zaraz zabrała się za pastowanie butów. Choć się ubrudzą do tego dnia, to już je będę codziennie pastować i czyścić. Powiedziała Amelka, zanim zasnęła tego wieczoru.  

śnieg

Jest sobie piękny poniedziałkowy ranek- poranek. Jak kto woli. Ja jeszcze na dobre się nie rozbudziłam, a moje kochanie mówi do mnie. Kotuś idź po bułeczki bo mnie gardło boli. No to idę. Ubrałam sobie cienkie adidaski bo myślałam, byłam wręcz przekonana, że jest jeszcze cieplutko. A tu klops! Wychodzę i o jakie zaskoczenie! Śnieg! Mróz jak nie wiem że palce od nóg odpadają. Szybko się wracam, bo przypomniałam sobie, że miałam gdzieś na samej górze schowane zimowe kozaki. Dobrzer że zamówiłam te polecane w kari. Ocieplane i znalazłam. Moje kochanie nawet nie zorientowalo się że wróciłam tak szybko, bo usnął. Ubrałam szybko moje brązowe kozaki i lecę do tego sklepu po te bółeczki. Och bułeczka z dżemem owsianka i kawa zbożowa. Rarytasik. Tylko to gardło, żeby nie bolało. Kozaczki się na szczęście sprawdziły i już nie muszę się martwić na zimmę jestem przygotowana. I nikt mi nie powie, że ja się na zimę nie umiem ubrać. Zawsze słyszę ty nigdy nie wiesz co nosisz. Ty nigdy nie wiesz jakie masz buty! No to się ludzie mylą, bo ja już widziałam pewną moją ciotkę, która w zimę nosiła sandały. No kto to widział? Także ciotko droga. Zanim ubierzesz  sandały na zimę to zamów sobie lepiej kozaki z kari, będzie ci do twarzy!

Buciki dla przedszkolaka




Moja córcia chodzi do przedszkola pierwszy rok. Z początku nie bardzo jej się tam podobało. Ale teraz to nawet w sobotę i niedzielę chciałaby tam iść. Zajęcia są bardzo różnorodne i w dodatku w grupie rówieśników. W domu siedziała tylko ze mną. A tam, nowe zabawki, dzieciaki i pani. Która realizuje swój  program. Co dziennie też dzieci wychodzą na spacer lub na placyk  przy przedszkolu. Deszcz czy słońce. Dobrze im to robi, bo przecież trzeba je hartować. Ale ostatnio Anitka zamoczyła buciki i niestety się rozkleiły. Szybko więc po przedszkolu poszłyśmy do sklepu po nowe. Anitka jest małą modnisią, więc lubi mieć ładne rzeczy. Nie mogły być to buciki pierwsze lepsze. Musiały jej się podobać. Kupiłyśmy Balerinki dla dziewczynek
T.TACCARDI
 Na grubszej podeszwie, żeby nóżki nie mokły. Co prawda czarne, ale Anitka mówi, że chce mieć takie buciki jak jej mama. Czarne i eleganckie. Oj co to będzie jak córeczka podrośnie. Byle czego nie zechce nosić. No cóż, dziecko mam tylko jedno to mnie stać, żeby jej kupować eleganckie buciki. Mam nadzieję, że te nowe buciki posłużą jej trochę dłużej niż tamte poprzednie. Które kupiłam w zwykłej sieciówce. Tam często można spotkać buty szyte byle jak i z kiepskich materiałów. Nie warto takich kupować. Anitka ma więc teraz buty dobrej jakości, z gwarancją. Gdyby było coś z nimi nie tak, sklep wymieni mi na inne, lub zwróci pieniądze.

piątek, 20 listopada 2015

Trzy dni w deszczu




                Była piękna polska jesień, kiedy postanowiliśmy z przyjaciółmi odwiedzić jakiś górski kurort. Najlepiej, żeby to było gdzieś daleko od ludzi. Jakieś taka chata góralska na zboczu wzgórza. Jacek od razu zaczął szukać w Internecie ofert. Znalazł jedną, taka która nadawała się dla całej naszej piątki przyjaciół. Nocleg był już zamówiony i wszystko opłacone, zostało jeszcze tylko kupić bilety. Biletami zajęłam się ja i Kaśka. Mamy wśród na jedną osobę niepełnosprawną Izę, więc kupimy bilet dla niej i jednego z nas jako przewodnika. Zawsze trochę taniej. Bo z pracy studentów to nie ma za wiele pieniędzy. A wydatki są spore. A to akademik, a to jakieś ksero na okrągło i takie tam różne potrzebne rzeczy. O jedzeniu już nie wspomnę, bo je to każdy musi kupić. Ale na przyjemności mieliśmy trochę zaoszczędzone. W zeszłe lato pracowaliśmy za granicą. Tak więc wszystko było gotowe. Nadszedł ten dzień. Wyruszyliśmy z samego rana. Mieszkamy na północy kraju, do gór jest spory kawał drogi. Na szczęście połączenie było super. Tylko z jedną przesiadką. Do Krakowa zajechaliśmy o godzinie siedemnastej. A potem do małej miejscowości górskiej busem. Które tu są tak popularne. Nazajutrz wyruszyliśmy w góry na zwiedzanie. Mężczyźni wzięli ciężkie plecaki, bo każdy zapakował też bagaż koleżanki. My z małymi plecakami z jedzeniem i piciem na drogę. Wiadomo w górach trzeba mieś przy sobie prowiant i ciepłą odzież, na w razie czego. No i jak na złość rozpadało się na dobre. Byliśy daleko od domu i niestety zabłądziliśmy. Długo nie mogliśmy znaleźć drogi powrotnej. Ale na szczęście znaleźliśmy małą chatkę. Gospodarz przyjął nas na nocleg. A rano znów ruszyliśmy w dół zbocza. Trafiliśmy w końcu na nasze miejsce stacjonowania. Gospodarz martwił się o nas. Na szczęście wszystko dobrze się skończyło. Następnego dnia poszliśmy do sklepu, oddalonego o pięć kilometrów. I znów rozpadało się. Mieliśmy przemoczone buty. Nie zdążyły nam jeszcze wyschnąć nawet z poprzedniego zamoczenia. A niestety każdy wziął po jednej parze. Kiedy wróciliśmy do naszych domów do Gdańska, postanowiliśmy jak najszybciej kupić sobie dobre nieprzemakalne obuwie. Ja kupiłam w sklepie Kari,  bardzo modne teraz smokasyny. Buty sportowe na koturnie
T.TACCARDI
 Te nie przemokną mi, choćby padało następne trzy dni. A na końcu przypomniało mi się, że piosenkę pod tytułem” Trzy dni w deszczu”  nagrał kiedyś zespół Wilki. Zawsze będzie mi się ona kojarzyć z naszą mokrą wyprawą.