poniedziałek, 20 lipca 2015

kłótnia

Jestem w trakcie wieloletniego związku z chłopakiem. Już prawie 8 lat jesteśmy razem. I jak zwykle jest poniedziałek. A poniedziałek to najgorszy dzień na kłótnię. Moje kochanie zarzuciło mi że o niego nie dbam, że się wtrącam do jego gotowania. Chciałam mu tylko pomóc w tych pierogach, bo to mamy dziś na obiad. Ale oczywiście nie wiem czemu załapał focha, tzn. domyślam się czemu. Po prostu jak zwykle na ostatnią chwilę myśli o swojej garderobie. No bo przecież on nie musi myśleć. Wszystko ja muszę robić. Mój marcinek doskonale wiedział o przyjęciu u znajomych wiedział o tym że będzie balanga, że trzeba się ładnie ubrać. Ale oczywiście wkurzył się teraz na mnie bo nie ma nowych butów. To moja wina? Trzebabyło pomyśleć wcześniej, a nie teraz mnie bluzgać i wyzywać na mnie. No to on teraz ze mną nie rozmawia. Więc postanowiłam, że dobrze spoko. Zrobię mu prezent niech idzie sobie sam na te przyjęcie. Jak ma tak mnie traktować. Dobrze. Więc zamówiłam mu w kari piękne mokasyny męskie rozmiar 38 bo taki ma rozmiar. Nie obchodzi mnie czy będzie zadowolony. Kurier przychodzi za pięć dni. I ja mu te buty dam, tylko jadę do matki, nie będę się użerać z gderliwymm pajacem i burakiem, bo taki ma humor. I niech te buty nosi tylko jak je zniszczy to nie będzie moja wina tylko jego. Samiec jak każdy porządny człowiek w porządnych butach chodzi, tylko będąc 2w porządnych butach nie przystoi mu buraczenie, bo buraka w porządnych butach żadna kobieta oglądać nie chce!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz