Wczoraj przyjechała do mnie moja koleżanka Halinka z Bydgoszczy.
Podróż była długa, prawie cztery godziny. Gorąco i skwar na dworze. W autokarze
kierowca włączy jednak klimatyzację. Więc podróż była znośna. Wyszłam z mężem na dworce,
aby przywitać koleżankę. Kiedy wysiadła z autobusu, zaczepiła nogą o stopień i
złamała obcas. Do domu przyjechaliśmy więc taksówką. Bo jak tu chodzić z jednym
obcasem. Następnego dnia, pożyczyłam jej swoje klapki i poszłyśmy do sklepu po
nowe sandałki. Halince spodobały się
Są w kolarze beżowym, na
płaskiej podeszwie. Z ozdobnymi koralikami.
Po obiedzie, wybrałyśmy się na
zwiedzanie miasta. Oczywiście Halinka założyła nowe sandałki. Były bardzo
wygodne. W sam raz na upalne dni. Długo spacerowałyśmy po bulwarze Wały Chrobrego. Bo Szczecin słynie właśnie z takich
pięknych miejsca spacerowych. Ale jest miastem bardzo dużym i nie sposób w
jeden dzień zobaczyć wszystkich ciekawych miejsc. Juto od rana, też
wyruszamy na zwiedzanie Szczecina. I Halinka żałuje, że odjeżdża w czwartek, bo
nie zdążymy wszystkiego obejrzeć, praca wzywa . Urlopy są fajne, lecz za
krótkie. W następne lato, koleżanka zaprosiła mnie do siebie do Bydgoszczy. Tam
też jest dużo ciekawych miejsc do zwiedzania. Też mają sklep Kari, to może ja
sobie w nim coś kupię na lato. Sandałki, albo inne buty.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz