środa, 29 lipca 2015

Marzenia



Oglądam często telewizję. Uwielbiam oglądać seriale. Zwłaszcza te, które opowiadają o życiu bogatych i pięknych pań. To takie moje marzenie, żyć tak jak one. Mieć tylko takie kłopoty, jak bohaterki seriali. Martwić się wyglądem, ciuchami i takimi błahymi sprawami codziennymi. Gdzie wyjechać na weekend?  Z kim się przyjaźnić? Mieć kłopoty sercowe. To takie romantyczne. Dla mnie to odskocznia od codzienności i zwyczajnego mojego życia. Mieć marzenia, to piękna rzecz. No więc, przechodząc do sedna sprawy, to bardzo bym chciała mieć takie piękne ubrania, buty. Z moją małą pensją, to raczej niemożliwe. Poluję więc w sklepach. Szukam wyprzedaży. Jestem w tym dobra. Kiedy kończy się dany sezon, całe kolekcje się wyprzedaje. Aby nie zalegały na półkach sklepowych do następnego. Wówczas wkraczam do akcji. Przymierzam i przymierzam sobie wszystkie fajne fasony butów. Od tych na wysokim obcasie, do tych na zupełnie płaskim. Różne kolory. Choć mam też i swoje ulubione. Niebieski, czerwony i beżowy. Czarne też są szykowne. W poprzednim tygodniu udało mi się upolować piękne bucik, w  dobrej cenie. obcasie z wycięciem na palce
Zostały przecenione z pięćdziesięciu dziewięciu złotych, na trzydzieści dziewięć. To jest super okazja. Jak tu z niej nie skorzystać. Takie buciki mogę nosić nawet zimą, na imprezy. Mają  wysokie obcasy. Ale to nic nie szkodzi. Bo trochę wysokość zmniejsza gruba platforma. Więc wysokość nie jest taka duża dla stopy. Mają też wycięcie na palce. Ładnie to wygląda. Teraz mam takie ładne buciki jak oglądane przeze mnie celebrytki.

wtorek, 28 lipca 2015

URODZINY



                   
W lipcu moja starsza córeczka obchodzi 22 urodziny i z tego powodu chcę jej zrobić niespodziankę. Zakupiłem już wcześniej prezent w salonie obuwniczym KARI  a mianowicie baleriny i buty sportowe kolorowe które będą pasowały jej do większości ubrań. Zrobię też pysznego torta na biszkoptowym spodzie . Tort udekoruję bitą śmietaną i wstawię 22 świeczki. Zaproszę również rodzinkę najbliższą.
                                            tort jabłkowy
 Składniki – dwie paczuszki herbatników bebe (około 120 g), pół kostki masła, 4 łyżki mielonych migdałów, 10 dag cukru pudru, opakowanie śmietany kremówki, serek mascarpone, sok wyciśnięty z cytryny, 5 łyżeczek żelatyny, szklanka soku jabłkowego, 2 duże jabłka, tłuszcz do formy.
Wykończenie – 3 opakowania śmietany kremówki, 4 łyżki prażonych migdałów.
Przygotowanie – Herbatniki pokruszyć na drobno i wsypać do miski. Dodać miękkie masło, migdały, dwie łyżki cukru pudru i zagnieść gładkie ciasto. Wyłożyć nim wysmarowaną tłuszczem tortownicę. Ubić śmietanę kremówkę, dodać serek mascarpone, pozostały cukier puder i sok z cytryny (dwie łyżki odłożyć). Składniki wymieszać na krem. Żelatynę namoczyć w zimnej wodzie i poczekać aż nasiąknie. Podzielić ją na pół. Jedną część lekko podgrzać w rondelku, dodając 50 ml soku jabłkowego. Mieszać powoli, aż się rozpuści i połączyć ją z kremem śmietanowym. Gotowy krem rozsmarować na cieście w formie i odstawić w chłodne miejsce do stężenia. Jabłka umyć, wyjąć pestki, a miąższ pokroić na mniejsze kawałki. Wymieszać z dwoma łyżkami soku z cytryny i wyłożyć na tort. Pozostałą żelatynę przygotować w reszcie soku jabłkowego. Zalać nią jabłka na cieście i wstawić całość do lodówki, do stężenia. Boki tortu posmarować bitą śmietaną i posypać migdałami. Przed podaniem pokroić. Czas przygotowania 55 minut, jedna porcja 375 kalorii.

Ślub



Zbliża się piętnasty sierpień. Ta data bardzo  długo zapadnie mi w pamięci i nie tylko mi. W tym dniu wychodzę za mąż. To wielki dzień dla całej rodziny. Wszystko już dawno zaplanowane. Przyjęcie, sala, orkiestra . Goście zaproszeni. Będzie ich sporo, bo aż setka. Salę zamówiliśmy już rok temu. Wszystkie zakupy zrobione. Ale ja, jak na kobietę przystało, w ostatniej niemalże chwili zmieniłam zdanie. Co do ubioru. A szczególnie butów. Kupiłam buciki na płaskiej podeszwie, bo na co dzień w takich chodzę. No ale przecież to wyjątkowy dzień. Te kilka godzin wytrzymam w butach na wysokim obcasie. Potem mogę przecież przebrać buty na przykład na baleriny. One mają tylko cienką podeszwę. Bo to przecież baleriny. Nazwa pochodzi od balerinek tancerek. Noga w nich jest jak na boso. No więc postanowiłam kupić buciki na obcasie. Ten wyjątkowy dzień należy wyglądać elegancko. A do długiej białej sukni, pasują przecież buciki na obcasie. Czasu nie zostało za wiele, muszę szybko poszukać odpowiednich butów. Najlepiej zrobię zakup w salonie Kari. Tam zawsze można znaleźć niemal wszystkie fasony i rozmiary butów. Poszłam do tego salonu . Długo nie szukałam,  spodobały mi się Czółenka damskie
T.TACCARDI

Takie piękne na cienkim obcasie. Przymierzyłam i od razu wiedziałam, że to właśnie te. Cena nie wysoka, jak na takie szykowne buciki. Zakupiłam je więc od razu. Zapłaciłam i wróciłam do domu. Trochę je muszę rozchodzić, żeby nogi przyzwyczaiły się do obcasów. W domu oczywiście, żeby się nie poniszczyły podeszwy. Bo to przecież muszą być nowe buciki i zadbane. Chodzę w nich po domu godzinkę dziennie. Już dopasowały się do moich stóp. Reszta jest już całkiem gotowa. W ubieraniu się w suknię przed ślubem, pomogą mi moje kuzynki. A resztą zajmie się wynajęta firma. Rodzinka musi przecież bawić się na weselu.  To będzie bardzo udana wielka impreza rodzinna. Już nie mogę się doczekać. Przede mną nowy rozdział życia.

piątek, 24 lipca 2015

GRZYBOBRANIE


Mamy miesiąc Lipiec i świetną pogodę, wręcz nie można wytrzymać w mieszkaniu. Słońce, zieleń i ciepły wiaterek zachęcają wręcz na wypady poza miasto. Nie ma jeszcze uciążliwych komarów. Wszystko sprzyja temu, by zrealizować mój plan.
Napisałem e-mail do grupy moich znajomych z propozycją wyjazdu za miasto na łono natury, by spędzić miło czas w lesie na grzybach . Na mój e-mail odezwało się dwóch kolegów, Mirek i Olek. Nie znam większych miłośników grzybobrania .Więc, byłem pewny ze zechcą ze mną wyjechać na kilkanaście godzin. Oczywiście na taki wyjazd trzeba się przygotować. . Umówiliśmy się na następny dzień na zakupy. Ja potrzebowałem nowe buty i Marek . Umówiliśmy się pod galerią handlową po pracy. Po wejściu do galerii ujrzeliśmy napis Kari a pod napisem była kolorowa witryna sklepowa z galanterią obuwniczą. Weszliśmy do środka i byliśmy mile zaskoczeni. Niskie ceny, fajne zgrabne buty sportowe w dużym wyborze. Mnie zaciekawił stojak z okularami przeciw słonecznymi. Wybrałem sobie super okulary przeciw słoneczne z kolekcji wiosenno letniej 2015r. które były w cenie promocyjnej za jedyne 16 zł. Marek wybrał sobie buty sportowe w kolorze granatowym za niewielką cenę 139zł. Obok sklepu KARI znajdował się sklep spożywczy . Tu również zakupy były szybkie i udane. Następnego dnia o godzinie 3 rano wyruszyliśmy za miasto na nasze zbiory w męskim gronie. Wróciliśmy wieczorem wypoczęci, dotlenieni i z pełnymi koszami grzybów .

środa, 22 lipca 2015

DNI KROKODYLA





            Jezioro Białe jest perłą pojezierza Łęczyńsko- Włodawskiego. Do koła jeziora jest droga asfaltowa o długości 4200m zabudowana z obu stron. Znajduje się tam wiele ośrodków Wypoczynkowo – Wczasowych, hoteli, pensjonatów i prywatnych posesji. Taka zabudowa tworzy miasteczko wypoczynkowe. Od kilkunastu lat jest organizowane dni krokodyla. Są wtedy organizowane imprezy kulturalno sportowe oraz koncerty. Staram się być co roku na dniach krokodyla. Najbardziej widowiskową imprezą są regaty żaglówek a porą wieczorna koncerty. Wybieram się i w tym roku z grupą znajomych. Lubię się tez kąpać w jeziorze i opalać na plaży. Do wyjazdu mam jeszcze parę dni i w tym czasie muszę zrobić zakupy takie jak klapki na plażę i przydały by mi się buty sportowe do moich nowych dżinsów w kolorze jasno niebieskim. Posiadam dobre buty sportowe  które kupiłem w salonie obuwniczym KARI ale nie będą pasowały kolorystycznie. Następnego dnia udałem się do sprawdzonego już sklepu obuwniczego KARI . Wybrałem klapki  męskie na plażę  kolorowe w cenie 9 zł i buty sportowe skórzane w kolorze szarym w kolorowe paski  przecenione bo z 99 zł na 79 zł. Kauczukowa solidna podeszwa w kolorze białym daje komfort podczas biegania i uprawiania sportu na świeżym powietrzu.  W takich butach będę w stanie przetrwać koncert i dyskotekę do rana.

internetowe przebieranie

Jestem pedagogiem szkolnym. Zajmuję się trudną wewnętrznie pogubioną młodzieżą uzależnioną od komputerów. Mam u siebie takiego łebka, który nie uważa na lekcjach, a na przerwach ciągle psuje sobie oczy w kompie. Kiedyś go zagadnęłam. W co grasz? A on mi krnąbrnie a co to panią obchodzi mój komp to robie co chce! A ty jak się do mnie odzywasz. Chodź do mnie do gabinetu. Przyszedł nadymany jak balon z niezadowolenia, bo właśnie przerwałam mu serfowanie w sieci. Mówię do niego słuchaj jak już masz serfować w necie to rób to w domu i umiejętnie. Zobacz najpierw na swoje buciory nie modne już brudne, dziurawe, co mama ci nie kupuje butów czy jak? Moja matka chleje i nie ma co jeść. No to z czego wy płacicie rahunki za ten twój internetowy szał. To moja sprawa! No nie zupełnie twoja słuchaj dobrze ci radzę przestań grać w te głupie gierki i zajmij się czymś pożytecznym. Poproś mamę żeby usiadła z tobą przy tym necie i pomogła ci zamówić nowe buty są takie w sklepie internetowym kari. Wejdź na kari.com tam jest wszystko. A forsą nie martw się zafunduję ci. Co?! Zdziwił się oszołomiony Maciuś. No tak załatwimy to jakoś a jak mama ci nie pomoże to przyjdź do mnie jutro na dużej przerwie, albo na wychowawczej z tym swoim kkłaptokiem pomogę ci. A sprawę twojej mamy załatwimy w innym czasie.

impreza

Są wakacje i jest impreza. No nareszcie! Mieszkam na akademiku z koleżanką która wcale nie jest imprezowa. Właściwie powinnam w trakcie wakacji opuścić akademik, ale jakoś się nie składa. Więc zostałyśmy obie skoro można? No i w najbliższą sobotę jest impreza bo znowu moje szczęście ma urodziny i zabawimy się mam nadzieję solidnie! Tylko Boże drogi z tą nudną Karoliną. Ona w książkach siedzi i nigdzie nie wychodzi, a potem narzeka że nie ma faceta. Idziesz? Pytam Nieeee nie mam butów odpowiednich, a poza tym ja nie lubię takich zjazdów. Ojezu! Nie bądź nudziarą, moja droga młoda jesteś a nic z życia nie korzystać. Jak nie masz butów to ci porzyczę. Jaki masz rozmiar? 36 No to patrz. I pokazałam jej super solidny arsenał butów z kari. Wykupiłam wszystkie jakie były bo mam figla na tym punkcie. Baleriny, kapcie, mokasyny trzewiki. Wybieraj sobie. Łaaaał ty chyba obrobiłaś bank! Stwierdziła Karo. Noooo! Trochę się wykosztowałam ale warto było się szarpnąć. No to  które chcesz? A ty w jakich idziesz? Ja tradycyjnie szpile. No doooobra to ja też ale ja nie umiem tańczyć. Łoj to cię nauczę. Ale to zaraz bo to już za tydzień.  Stawaj na dywanie. I zaczęłam ją uczyć. Karo jakby się poluźniła. Nigdy nie widziałam jej takiej zadowolonej. Pożyczyłam jej szpile i tydzień później zabawiałyśmy się w klubie Amigo na urodzinach mojej drugiej połówki.

spodobało mi się

Jestem w kinie oglądam jakiś horror wyżeram popcorn i wcale mnie ten film nie wciąga. Dlaczego? Spytacie. Ano dlatego, bo o rząd do przodu siedzi moja najlepsza przyjaciółka która na nogach ma super zarąbiste szpile. Teżbym chciała takie mieć. Zazdrosna jestem. Podeszłam do niej jak tylko skończył się ten durnowaty horror i spytałam. Skąd masz takie czaderskie buty? Zamówiłam w kari. Co to jest? Pytam. No taki internetowy sklep wejdź to sama zobaczysz. Ale to musi nie wiadomo ile kosztować. Eeeee tam takie szpile spoko luz. Chcesz to ci takie zamówię. Oooo pupcio! Powiedziałam No i będziesz też takie miała widzę jak ci się ślepie mruży jak patrzysz na moje. Zamówię ci i będziesz miała takie jak ja. I dotrzymała słowa już tydzień później przymierzałam super szpileczki dokładnie takie same kolor się tylko różnił, bo ona miała brązowe, a ja beżowe. Nawet mi do torebki pasują. Fajnie. I na imprezę pójdę ubrana jak się patrzy. Może wyrwę jakieś ciacho. Hmmmmmmmmmm Zamruczałam zadowolona z siebie. Nikt już mi nie będzie gadał, że z domu nie wychodzę bo nie mam w czymhehehe. Nie ma Ludkowie! Mam buty to będę łazić. Ależ mi się to spodobało, teraz na mnie będą zazdrośnicy patrzeć. W kinie w Lublinie. W maju w tramwaju, w knajpie na kanapie i takie tam.

buty do pracy

I znów ta robota niewdzięczna! Kiedyż to wreszcie się skończy? Pracuję w sklepie z kosmetykami. Mam durnego szefa, bo każe przychodzić do roboty w szpilkach. A ja przecież i nie tylko ja cały dzień w tym sklepie stoję. I nie wytrzymuję już. Nogi mi puchną, Nie jestem przyzwyczajona do chodzenia w szpilkach. No co on sobie wyobraża. Chce nas poderwać na buty czy jak? Dzisiaj się zbuntowałam założyłam do pracy najzwyczajniejsze w świecie tenisówki zakupione w sklepie kari brązowe nawet pasują do brązowej spudnicy. To nie są sportowe tenisówy tylko nawet ładne przypominające trochę baletki. I wreszcie moje zmęczone nogi mogą odpocząć. Teraz mogę sobie stać! Hehehehe pomyślałam sobie raźno wchodząc do sklepu. Niestety. Radość trwała krótko. Szef się na mnie obejrzał. I zaraz mnie zrugał. Co to ma być? To nie gimnastyka poranna! Szpilki nie tenisówki! A nie to won! Na próżno tłumaczyłam szefowi i pokazywałam opuchliznę jeszcze trochę a mogłabym nabawić się żylaków. Ale uparty osioł się zawziął i z miejsca mnie po prostu zwolnił jak śmiecia! Jak taką zużytą ścierę do naczyń!  I gdzie ja teraz pracę znajdę. Trójka dzieci mąż na rencie bo ciężko chory na wózku. Łoj Boże Boże. Pożaliłam się mojej najdroższej przyjaciółce. Ona mówi. Stara! Nie martw się u mnie w firmie to możesz nawet na bosaka łazić. A swoją drogą fajne masz te buty. Ja u ciebie? No tak na stanowisku menedżera zwolniło się miejsce, bo właśnie miesiąc temu zwolniłam tego pijaka buraka jednego Marka który nic nie robił ino w robocie mi chlał i nie wywiązywał się z niczego. Przyjdź do mnie na pewno się nadasz. Kumpela ma bar i chyba potrzebna jej na gwałt była prawa ręka. Więc zgodziłam się od razu. Zarobki też niczego sobie. I mogę chodzić w tenisówkach.                   

Buty dla syna




Teraz są wakacje. Niedawno się rozpoczęły, ale ja już myślę o szkole. Wiadomo, wydatków wówczas sporo. Więc już teraz zaczynam myśleć, co tu kupić, aby potem nie wszystko na raz. Szukam więc butów dla syna. Takich na jesień. On nie lubi chodzić po sklepach. W przeciwieństwie do mnie. Ale to normalne. Postanowiłam najpierw sama poszukać odpowiednich. A potem dopiero iść z synem, żeby przymierzył. Od czego jest Internet? Najpierw szukałam w sklepach internetowych. Sklep Kari. Tam znalazłam odpowiednie buty. Nawet ładnie wyglądają. Półbuty dla chłopców
T.TACCARDI
Są w środku ze skóry, a na wierzchu zamszowe. Podeszwa jest termoplastyczna, co daje komfort przy chodzeniu. No a przede wszystkim nie trzeba ich wiązać, mają rzepy. Mój syn zawsze się spieszy i nie chce mu się wiązać butów. Takie rozwiązanie będzie więc dobra dla niego. Teraz mogliśmy się już wybrać do sklepu Kari. Mamy taki w naszym mieście. Pojechaliśmy do centrum handlowego. Tam się znajduje też Kari.  Były dostępne w odpowiednim rozmiarze. Syn przymierzył, pasowały. No i też mu się spodobały. To ważne, aby czuł się w niech dobrze. Nie będę musiał wiązać. Ucieszył się widząc rzepy przy butach. Kolor też mu odpowiadał. Kupiliśmy buty i już mamy jedną rzecz z głowy.

IDĘ BOSO



            Idę boso, niech mnie niosą bose nogi do KARI. Nie mam nic, moje najlepsze buty się rozpadły. Zostałam z niczym. Nie, nie na pewno w Wojciecha Cejrowskiego nie wezmę przykładu. Stanowczo mówię, nie! Boso przez świat chodzić nie będę. Boso mogę pójść jedynie do sklepu z obuwiem. Ulubionego i kochanego sklepu KARI. Tak wczoraj dyskutowałam z moim mężem, który ciągle stwierdza, że moja panika jest nie uzasadniona. Jak to nie uzasadniona? Moje najlepsze buty jakie kiedykolwiek sobie kupiłam najzwyczajniej w świecie się rozpadły. Muszę je wyrzucić. Tak mnie serce boli. Ale cóż takie jest życie wmawiam sobie i tłumacze. Na szczęście moja znajoma wysłała mi na facebooku link do sklepu online. Sklep się nazywał KARI. Podobno obuwie bardzo solidne, sama sprawdziła. Kliknęłam w link i zobaczyłam cudeńka buty, wszystkie w moim guście. Piękne. Nie mogłam się zdecydować na jakie się skusić i skusić mojego męża, żeby mnie tam zabrał. Nie jestem przekonana do zakupów przez Internet, po prostu jakoś nie mogę się przełamać. Boję się. Może i to wygoda, ale ja wolę dotknąć, sprawdzić, przymierzyć, bo przecież inaczej na każdej nodze wyglądają. A mój mąż tak leniwy, ciężko go  z domu wyciągnąć. Chyba będę musiała się przełamać i wypróbować sklepu online. Ale za nim przyjdzie mi ta przesyłka wolę załatwić tą sprawę. I mojego męża wyciągnąć na przejażdżkę do galerii. Bo przecież zostałam bosa, bez obuwia. Jest lato, więc na pewno wybiorę sandały. Jutro rano wyruszamy na zakupy.

poniedziałek, 20 lipca 2015

sobotnie popołudnie





Mieszkam pod miastem i posiadam dom parterowy z poddaszem zamieszkałym i działkę 25 arów . Jest to komfort gdyż mam duży podwórek  a na nim altankę która jest porośnięta winogronem . A obok altanki jest miejsce na ognisko obłożone kamieniami polnymi i grill murowany duży. Często zapraszam znajomych i przyjaciół na weekendowe grillowanie lub ognisko. Letnie upały nie są tak bardzo uciążliwe pośród drzew krzewów i trawników i dla tego znajomi z miasta chętnie przyjeżdżają. W miłym otoczeniu i doborowym towarzystwie na świeżym powietrzu szybko się organizm regeneruje i wypoczywa. Zaprosiłem na sobotę kolegę Michała z małżonką z którymi dawniej pracowałem a obecnie pracują w Anglii i są w Polsce kilka dni na urlopie . Takich gości chcę przyjąć wyjątkowo i dlatego poszukałem w necie  wyśmienite przepisy na grilla. W tym celu udałem się na zakupu do Galerii  Handlowego Felicity w Lublinie . Po wejściu do galerii uwagę moją przykuł duży banner z napisem WYPRZEDASZ W SALONIE KARI. Nie myślałem długo   wszedłem do salonu a moim oczom ukazał się ogromny sklep z przeróżnymi butami i torebkami.  Zakupiłem sobie pantofle męskie ROTHEN ze skóry ekologicznej w kolorze czarnym za 29 zł z wyprzedaży . Udałem się następnie do sklepu spożywczego z działem mięsnym gdzie zakupiłem karkówkę i boczek i udka kurze.  Po powrocie do domu mięsa natarłem przyprawami i czekają na jutrzejsze grillowanie a ja na gości.

sklep

Cóż za dzikie czasy? Żebym ja po buty łaziła 5 kilometrów bo wokół mnie ani jednego obuwniczego. Skandal jakiś? Trzeba z tym skończyć. Dobrze że na tej zapadłej wsi mam Internet mogę sobie w nim szukać do woli. Zamówiłam sobie piękne buty tenisówki z kari mówię piękne, bo zawsze chodzę w jakichś zniszczonych łapciach a teraz mam kasę to mogę poszaleć. Tylko kurier będzie miał problem z dojazdem. Ale co mnie to? Ma przywieść i kuniec. Czekam i czekam już ponad sieden dni. No niech go gęś kopnie. Miało być pięć dni a nie ponad siedem. Więc czekam. I wreszcie się doczekałam tenisówki przyjechały. Czarne hmmm ale ja nie zamawiałam czarnych tylko granatowe. Facet się uparł że w sklepie tego koloru nie mają. Jak nie mają mają to być granatowe a nie czarne! Na pogrzeb nie jadę. W końcu Złożyłam reklamację. I na czas ten facet ma te buty wymienić. Czekałam drugi tydzień w końcu się doczekałam. Mam moje granaty. Mój rozmiar 39 i do pracy nie będę już w łapciach chodzić. Pracuję w sklepie z ciuchami. Jezu wreszcie normalne buty. Nie muszę się wstydzić że ze wsi jestem. I nikt mi nie będzie zarzucał że w błocie chadzam w szmatach.

prezent

Moja ciocia ma za miesiąc urodziny. I już od tygodnia martwię się co jej kupić. W końcu to pięćdziesiąte urodziny i naprawdę nie mam pojęcia. Może jakąś sukienkę. Ale nieeee sukienka już ma ich tyle, że szafa się ugina, więc co? Może bluzka spodnie perfumy? Hmmm perfumy to ona gromadzi już też sporo w jej łazienkowej szafce tylko dziada i baby brakuje. Nie kupię jej więcej perfum bo ponad połowy nie zużyła w ciągu roku. Mi perfumy wystarczają na miesiąc. Więc już też kombinuję. Ciociu obyś chciała na urodziny? Ona mi zawsze odpowiada, że uśmiech rodziny. No cóż uśmiech toby i miała, gdyby się nie potrzebnie nie kłóciła z tą rodziną. Z mamą się kłóciła zawsze z moim ojcem nie gada, tylko ja jeszcze rozmawiam z nią na jako takim poziomie, bo ktoś musi w tej rąbniętej rodzince być normalny. I jak zwykle to jestem ja. No to ciocia mi nie udzieliła odpowiedzi. I ja cierpiąc na bezsenność siedzę na necie i szukam jej czegoś. Bo po galeriach z nią łazić nie będę, bo coś wykombinuje uprze się na coś i łazi za tym godzinami. Ostatnio jak z nią chodziłam to cały dzień nam zajęło szukanie głupiej sukienki. Boże drogi a jeszcze to obejrzeć, tamto oglądnąć. Mi już w brzuchu burczało z głodu, a poza tym ja też tak całego dnia nie miałam, ale ona ważniejsza i się uparła. Chłopak może poczekać- tak zawsze mówi. No gada ten kto jest starą panną odcięłam się. Ale dobra. W końcu jak już znalazła to okazało się że kolor nie ten. W końcu ją tam zostawiłam, bo ja nie lubię tak łazić bez sensu i poszłam na kawę. Ale miała wyrzuty do mnie. A Aaaa tam ciotka zapal Se lepiej powiedziałam jej i nie dokończywszy mojej ulubionej kawy pojechałam do domu wnerwiona nieziemsko. Obiad miałam robić Marcinek też ode mnie coś potrzebował bo chory. No nie ma jak facet chory. I oooooo! Tak rozmyślając weszłam niby to bezwiednie w kari.com i znalazłam śliczne buciki na obcasie baleriny ufffff. Nareszcie rozmiar. Jaki ciotka nosi rozmiar chyba 35 taką ma małą nogę małą  zakupiłam te buty  niech się ciotka cieszy

kłótnia

Jestem w trakcie wieloletniego związku z chłopakiem. Już prawie 8 lat jesteśmy razem. I jak zwykle jest poniedziałek. A poniedziałek to najgorszy dzień na kłótnię. Moje kochanie zarzuciło mi że o niego nie dbam, że się wtrącam do jego gotowania. Chciałam mu tylko pomóc w tych pierogach, bo to mamy dziś na obiad. Ale oczywiście nie wiem czemu załapał focha, tzn. domyślam się czemu. Po prostu jak zwykle na ostatnią chwilę myśli o swojej garderobie. No bo przecież on nie musi myśleć. Wszystko ja muszę robić. Mój marcinek doskonale wiedział o przyjęciu u znajomych wiedział o tym że będzie balanga, że trzeba się ładnie ubrać. Ale oczywiście wkurzył się teraz na mnie bo nie ma nowych butów. To moja wina? Trzebabyło pomyśleć wcześniej, a nie teraz mnie bluzgać i wyzywać na mnie. No to on teraz ze mną nie rozmawia. Więc postanowiłam, że dobrze spoko. Zrobię mu prezent niech idzie sobie sam na te przyjęcie. Jak ma tak mnie traktować. Dobrze. Więc zamówiłam mu w kari piękne mokasyny męskie rozmiar 38 bo taki ma rozmiar. Nie obchodzi mnie czy będzie zadowolony. Kurier przychodzi za pięć dni. I ja mu te buty dam, tylko jadę do matki, nie będę się użerać z gderliwymm pajacem i burakiem, bo taki ma humor. I niech te buty nosi tylko jak je zniszczy to nie będzie moja wina tylko jego. Samiec jak każdy porządny człowiek w porządnych butach chodzi, tylko będąc 2w porządnych butach nie przystoi mu buraczenie, bo buraka w porządnych butach żadna kobieta oglądać nie chce!

Sandałki




Miałam już tego lata nie kupować więcej letnich butów. No ale to jak zawsze. Znajdzie się pretekst do zakupu. Moda. To główny powód. Zawsze lubiłam modnie wyglądać. I tak też było i tym razem.  Moje koleżanki z pracy noszą takie piękne białe sandałki.  Nic dziwnego, że mnie też się zamarzyło mieć takie. Widziałam też na mieście kobiety, które noszą takie buty. Są zbudowane tylko z cienkich paseczków. No i oczywiście podeszwa, rzecz jasna. Paseczki krzyżują się na górze, tuż przy kostce. Co nadaje sandałkom elegancji. A poza tym mają naklejone błyszczące kamyczki. Białe, do wszystkiego pasują. Czy sukienka zielona, czy czerwona, czy też czarna. Spytałam koleżanek. Gdzie sobie kupiły owe buciki? W sklepie Kari. Wybrałam się więc do tego sklepu. A tam wybór ogromny, wszelkiego rodzaju obuwie. Letnich butów najwięcej. Wiadomo, sezon. Były też wśród nich te, o których marzyłam. Poprosiłam o rozmiar 39. Niestety , nie było. Bardzo dużo sprzedaje się z tego fasonu. Poinformował mnie pracownik sklepu.  Ale  obiecał, że złoży zamówienie. Poprosił, abym przyszła za dwa dni. Przyszłam. Sandałki oczywiście były. Przymierzyłam je. Były wygodne i pięknie prezentowały się na moich nogach. Sandały damskie na obcasie
T.TACCARDI
Zapłaciłam i poszłam do domu. Następnego dnia, przyszłam w tych sandałkach do pracy oczywiście. Teraz pół biura nosi takie same.