środa, 19 sierpnia 2015

WAKACYJNE PRAKTYKI



Jestem studentką 3 roku weterynarii. Ten kierunek studiów w mojej rodzinie jest pokoleniowy. Weterynarzem jest mój tata, dziadek i weterynarzem będę ja. Spełniają się moje marzenia. Pragnę pomagać chorym zwierzętom, by nie cierpiały lub cierpiały mniej. One nie mówił co ich boli, to nie znaczy, że tego nie odczuwają. Kocham zwierzęta. Sama posiadam gospodarstwo i lubię się nimi opiekować. Nienawidzę ludzi, którzy znęcają się nad zwierzętami. To coś okropnego. Jak o tym piszę denerwuję się, są bezduszni. W przyszłości chciała bym pomagać, edukować, mieć wgląd, interesować się, pilnować, doglądać zwierząt w mojej okolicy. Jestem też wolontariuszką w schronisku i jak widzę niechciane zwierzęta, serce mi się kroi i pragnę im pomagać, bo często są to zwierzęta chore. Na wakacje razem z tatą wyjeżdżamy na interwencje czasami bardzo rano czasami w nocy. Jeśli wyruszamy rano, dokucza rosa. Najlepsze dla weterynarza są kalosze. Szczególnie, gdy trzeba podjechać na tereny podmokłe gospodarstwa wiejskiego. Więc są niezbędne. Kupiłam je w sklepie internetowym Kari. Krótkie kalosze z mozaicznym wzorem za 59 zł. Są one koloru czarnego a w środku są obszyte delikatną tkaniną. Kalosze męskie kupił sobie też mój tato, troszkę droższe za 69 zł. Zamówiliśmy też niespodziankę dla mamy, ale nie zdradzę jaką, by się nie dowiedziała. Tym sposobem zaoszczędziliśmy na przesyłce, która okazała się być darmową.

AKTYWNY URLOP



Wakacje w pełni jak piszę ten tekst za oknem grzeję piękne sierpniowe słońce. Piszę tę słowa w przed dzień swojego urlopu, który wyjątkowo w tym roku spędzam w górach. Postanowiliśmy razem z dziewczyną zmienić nasze przyzwyczajenia wakacyjne i zamiast leniwe smażyć się na plaży będziemy dzielnie pokonywać Polskie Góry. Udało się nam załatwić piękny pokój w hotel z widokiem na górski potok na okrągłe siedem dni i nocy. Do sprawnego biegania po górach oczywiście przydadzą się niezawodne buty, których w naszym ulubionym sklepie z butami Kari nie brakuje. Sprawnie i szybko pomyszkowaliśmy po sklepie dobraliśmy dla siebie z wyprzedaży solidnie wykonane buty sportowe, za pomocą, których przemierzymy Bieszczady wzdłuż i wszerz. Mam tylko nadzieje ,że piękne sierpniowe słońce utrzyma się przez najbliższy tydzień bo o buty i ich wygodne nie muszę się martwić. Wyjeżdżamy jutro z samego rana po drodze do Bieszczad odwiedzimy oczywiście nad Solinę zobaczyć w mojej opinii piękną i monumentalną tamę która odgradza jezioro Solińskie. Mamy w planie też popływać chwile kajakiem po ty pięknym jeziorze, a z stamtąd już prosto w stronę Bieszczad. Jak już wcześniej pisałem oby był pogoda , a jak dobrze bawiliśmy i jak dobrze poradziliśmy sobie wraz z niezawodnymi butami Kari na nogach opowiem wam za kilkanaście dni. Życzę wami i sobie udanych wakacji. W DROGĘ!!!!;]

wtorek, 18 sierpnia 2015

Nigdy za wiele




Ubrań i butów nigdy za wiele. Taka jest moja dewiza.  Która z kobiet się za mną nie zgodzi? Myślę, że żadna. My już tak mamy. A właściwie taka nas stworzyła natura. Że chcemy się zawsze podobać mężczyznom. Mimo, że mam już sporo butów w szafie, to wciąż mam ochotę kupować nowe. Kiedy zobaczę jakieś ładne sandałki, półbuty czy też klapeczki, to mam nieodpartą ochotę je sobie kupić. Gdybym miała nieograniczone możliwości, to podejrzewam, że miałabym tyle par, że mogłabym otworzyć własny sklep obuwniczy. Hi hi. Ale nie ma tak dobre. Muszę być rozsądna w wydawaniu pieniędzy na modowe ciuszki czy buty. Tak więc postanowiłam zapolować na wyprzedażach. W wielkich centrach handlowych , jest ich teraz sporo. Buciki letnie sandałki, klapki. Różne fasony i kolory. Całe mnóstwo letnich cudeniek. Ceny o połowę do siedemdziesięciu procent niższe. A w niektórych sklepach to nawet trzecia gratis para. No i jak tu być obojętnym na te pokusy. Handlowcy o tym wiedzą doskonale. Żeby sprzedaż szła na przód, to trzeba czasami spuścić z cen. Wczoraj poszłam do salonu Kari. No i oczywiście na zakupie jednej pary się nie obyło. Jedna przecena, druga i ostatnia para dodatkowo, z zaoszczędzanych pieniędzy z poprzednich. A jeszcze apaszka i okulary przeciwsłoneczne. Z tymi nowymi zakupami, bardzo zadowolona i szczęśliwa wróciłam do domu. Ugotowałam smaczny obiadek dla męża i obydwoje jesteśmy zadowoleni. Bo dobry humor jednego z nas, wpływa też pozytywnie na drugiego.

Wkładki do butów




Z czasem, kiedy buty nosi się to zapach w nich staje się przykry. Zwłaszcza w upalne letnie dni. Tak się dzieje, kiedy ostatnio wyciągałam zeszłoroczne obuwie z szafki. Okazało się, że niektóre pary są już mocno nieświeże. Ale szkoda mi ich wyrzucać tylko z tego powodu. Ubrania się pierza, a buty niekoniecznie. Kiedy raz próbowałam je uprać, zdeformowały się i poodklejały. Nadawały się tylko do wyrudzenia. Więcej tak nie zrobię, ale trzeba znaleźć jakąś radę na to. Przecież nie mogę co rusz kupować siebie nowych. Choć tak bym nawet chciała. Jest to nie ekonomiczne. Poszłam więc do sklepu i poprosiłam o radę sprzedawcę. Miła panie, zaproponowała mi wkładki do butów odświeżające.
Kosztowały tylko 7 złotych. Więc niedrogo. Postanowiłam je wypróbować. Założyłam buty i poszłam na długi spacer z psem. Był bardzo ciepły dzień, wróciłam do domu i ku mojemu pozytywnemu zaskoczeniu buty nie pachniały brzydko. Świetne te wkładki. Sprawdziły się znakomicie. Na drugi raz, kupię sobie więcej wkładek do innych par butów.  Wkładki nie tylko spowodowały, że nogi się nie pociły ale jeszcze dawały przyjemne uczucie chłodu w stopy. Czułam się, jakbym miała na nogach nowe buty. To była świetna rada pani sprzedawczyni.

poniedziałek, 17 sierpnia 2015

JASNA GÓRA



            Byłam! Wróciłam! Jestem. Cudowna sprawa. Pielgrzymka to nie zapomniany czas. Przeżyty od świtu do zmierzchu jest nie zmarnowany. Byliśmy zmęczeni a zarazem szczęśliwi duchem. Niosąc swoje intencje skryte w sercu, mogliśmy przeżywać nauki rekolekcyjne w drodze całym sobą. Mottem pielgrzymki były słowa: ,,Rodzina Ikoną Boga''. W dzisiejszym świecie wywracany jest porządek Boży. Warto było wysłuchać nauk i przypomnieć sobie nasze powołanie, powołanie człowieka i rodziny. Na szlaku pielgrzymim zdobyłam nowych przyjaciół. Każdy się otwiera, byliśmy dla siebie brat - siostra, byliśmy tacy sami, jednakowi. Trudy pielgrzymki dawały o sobie znać a nasze przyjaźnie jeszcze bardziej się umacniały. Tak bardzo odpoczęłam mimo, że byłam w ciągłym ruchu. Wracając do spraw przyziemnych a właściwie do moich zakupów. Pisałam o nich w poście pod tytułem: Pielgrzymka- tam narodziła się myśl pójścia. Tam właśnie pisałam, ze obuwie jest jedną z najważniejszych spraw. Nie kupiłam sobie butów sportowych wzięłam stare z domu i ledwo co doszłam do końca dziennej trasy. Na szczęście moja kochana rodzina po wykonanym telefonie kupiła i przywieźli mi obuwie sportowe KARI na miejsce. Szczęście w nieszczęściu. Tak się cieszyłam, że mogłam z nimi pobyć i przejść kawałek trasy wspólnie. W sumie dobrze, że mnie KARI nie nadusiło wcześniej, bo tak miałam okazje ich ściągnąć do siebie.                                                                                                                                                                                         
                                                                                                         Pozdrawiam i całuje ;*

piątek, 14 sierpnia 2015

Remont



Tegoroczny urlop spędzamy na pracach remontowych. Mieszkanie w starym budownictwie to i trzeba je czasem trochę odnowić. Palimy w piecach kaflowych. Niestety nie wszyscy mają to szczęście mieć ogrzewanie w miasta, tak zwane centralne. Przez to, że palimy w piecach to bardzo brudzą się ściany w pokojach. A to dym, a to się rozsypie trochę popiołu i zanieczyszczenie ścian gotowe. Tak więc raz na dwa lata trzeba je malować.  Ale są też i plusy tej sytuacji. Bo mogę sobie często zmieniać kolory w pokojach. Tym razem całe ściany pomalujemy na kolor jasny , fioletowy. Zabraliśmy się za robienie zakupów. Pojechaliśmy na drugi koniec miasta, tam jest dobrze zaopatrzony sklep z artykułami malarskimi. No i wybrałam odpowiednią farbę. A mąż wybrał sobie narzędzia. Przydadzą się i do innych prac. Folię ochronną, papier ścierny, różne pędzle i wałki. Ja w tym czasie poszłam do sklepu obok. A tu proszę, niespodzianka. Pełno butów i co najlepsze pełno przecen. Lato w pełni, ale sandałki są już po przeceniane. Pięknie były wszystkie niemalże. No ale wydatki na remont spore, to nie chciałam kupować za dużo. Mąż byłby zły na mnie. Ale kupiłam niedrogie sandałki

W kolorze jak farba do malowania, fioletowym. 

Myślę, że jak mu pokarzę to się nie będzie gniewał. Bo taka okazja. Pojechaliśmy do domu i tam dopiero pokazałam nowo zakupione buty. Zakupy zrobiliśmy w sklepie z farbami, z dużym rabatem. Bo sprzedawcy już nas znają i wiedzę, że często u niech kupujemy. Więc wydatki nie były aż tak wysokie. Stać nas i na te sandałki, przecież nie były drogie. I tak to z powodu remontu, poznałam nowo otwarty dobry sklep obuwniczy w naszym mieście. Polecę go moim znajomym.

czwartek, 13 sierpnia 2015

poranne przebudzenie

Dziś jest rocznica naszego ślubu, a mój facet co? Znowu nie pamiętał. Mało że nie pamiętał to jeszcze przylazł do domu pijany jak bela. Czzzzzeźść kkkkkkottttukotku. No ładnie pomyślałam akle nic to poszłam spać bo była trzecia nad ranem. Idź spać do kuchni tam twoje miejsce pijoku. Kiedy wreszcie poszedł ja zasnęłam. A gdy obudziłam się rano pierwsze co zobaczyłam to duża paczka. Co to jest? Otworzyłam ją a tam buty kari i co? Moje ukochane sandałki takie właśnie chciałam a obok bilecik. Kochanie piłem wczoraj z kumplami nasze zdrowie wszystkiego najlepszego z okazji drugiej rocznicy ślubu daję ci w prezencie buty o których zawsze marzyłaś. A teraz wybacz kotku ale takiego mam kaca że nie mam siły zrobić śniadania. Proszę pomóż mi! No cóż miałam robić poszłam do kuchni i zrobiłam nam świąteczne śniadanko i pokazałam się w tych właśnie sandałkach. Ojez jak ty pięknie wyglądasz! Dziękuję ci ty mój ochlapusku kochany.  Naparzyłam herbaty i zrobiłam jajeczniczkę ze szczypiorkiem i pomidorkami. Taką jaką lubił ten mój niepoprawny romantyk. Gdy zjedliśmy moje szczęście zaproponowało mi spacer i żebym właśnie poszła w tych butach.  Więc poszliśmy i tu kolejna niespodzianka. Poszliśmy do kawiarni gdzie można było do woli degustować różne kawy i oczywiście ciasto. A w tych sandałkach naprawdę dobrze wyglądałam. I wspaniale się czułam.