Mieszkam w blokowisku. Na czwartym piętrze i czasem sobie tak patrzę przez okno i nie raz widzę jak dzieciaki biegają na bosaka lub w zniszczonym obówiu. To dzieciaki od sąsiadów, już dawno mówiłam żeby opieka społeczna zajęła się tymi biednymi dziećmi. Pracuję w pogotowiu opiekuńczym i mam tam do czynienia z różnymi problemami. A to dzieciaki z rodzin alkoholiczych, a to narkotyki, a to mamusia zostawiła w piaskownicy i zapomniała przez dzień w ogóle o dziecku. A dziecko głodne chodziło bez opieki do wieczora i aż po prostu musiałam zadziałać. No i teraz widzę co jest grane znowu. Zima idzie a tu dwójka brzdąców na bosaka. Rozmawiałam Az sąsiadami to mi powiedzieli że nie mają pieniędzy bo nie pracują; więc któregoś pięknego dnia wpadłam na pomysł. To że pracuję w pogotowiu opiekuńczym nie oznacza, że każdy powód jest dobry żeby odebrać pożądnym lecz biednym rodzicom dziecko. Zbliżają się święta więc postanowiłam zrobić coś dobrego dla ludzkości. Po prostu zamówiłam dzieciakom buty ze sklepu kari, a były tam kozaczki tenisóweczki, kapcie, buty do szkoły półbuty wizytowe, kalosze. Zamówiłam dość spore paczki. I gdy paczki przyszły po tygodniu zajrzałam do sąsiadów. I widziałam że mała Zosia leży ciężko chora, bo oczywiście się przeziębiłam. Pani Jadzia- mama dzieciaczków dość zaniedbana kobieta zddziwiła się na mój widok. Czego pani jeszcze chce? I już miała mnie wyrzucić gdy zobaczyła w moich dłoniach ciężkie paczki. Buty przyniosłam dla dzieci dla państwa też zamówię. To prezent na święta.
Chcesz coś zrobić dla ludzkości- kupuj buty kari.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz