poniedziałek, 5 października 2015

Wyprzedaże






Lato skończyło się, a więc i sezon letni już za nami. Ale to nie dramat, trzeba umieć znajdować sobie powody do zadowolenia. Nigdy szklanka nie jest pusta. W połowie jest pełna przecież. Tak więc nie martwię się, bo z końcem sezonu rozpoczynają się wyprzedaże. Tak i w moim ulubionym sklepie Kari się dzieje. Okazja, goni okazję. Upatrzyłam sobie fajne balerinki.

W pięknym kolorze morza. Takie wspomnienie lata. Na przodzie i bokach mają przyczepione koraliki, kwiatki. Co nadaje balerinkom nutkę elegancji. Są zrobione ze skóry ekologicznej. Nie drogie, bo w cenie dwadzieścia dziewięć złotych. No więc może jeszcze jedne? Szukałam dalej. Teraz w innym kolorze. Najlepiej uniwersalnym.

I już znalazłam odpowiednie. Czarne, też po dwadzieścia dziewięć złotych. Na niskim obcasie, ze skóry ekologicznej i kauczukową podeszwą. A na około dziurki i przewleczoną  przez nie sznurówką. Świetnie to wygląda. Jakbym je miała wiązać, ale nie na przodzie tylko na około stopy. Takiej ozdoby jeszcze Żadna z moich koleżanek nie ma. Choć kolekcje butów, niektórych z nich są imponujące. Moja zresztą też taka jest. W końcu jesteśmy kobietami modnymi. Takie jest moje zdanie. Że kobieta modna, powinna mieć buty na każdą okazję.  Takie moje motto. Więc z koleżankami prześcigamy się w nowych fasonach i kolorach. Ja mam zawsze dobry sklep. To Kari. Mój ulubiony. Choć w końcu się złamałam i odkryłam przed przyjaciółkami swoją tajemnicę. A niech tam będzie, przecież całego asortymentu i tak sama nie wykupię. Musiałabym być milionerką.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz