Moją pasją jest taniec i nie potrafię żyć już bez tańca, mój facet się ze mnie śmieje, ale co on wie, nie ma poczucia rytmu więc nie ma w ogóle przyjemności z tańczenia. Ale cóż może uda mi się go nauczyć. W każdym razie za tydzień są już pierwsze zajęcia z tańca a ja nie mam butów. Przeglądam całą szafkę i nie widzę butów do tańczenia. Przecież tydzień temu zamawiałaś buty z kari! Krzyczy z kuchni mój chłop. Noooo jasne! Aż mnie olśniło. Jeszcze nie zaglądałam w tamten kącik. I są śliczne butki balerinki. Nooo w sam raz na taniec. Cóż wypadałoby je trochę rozchodzić. Bo inaczej będą ocierać i będzie lipa a nie taniec. Z resztą taniec Pod lipą też byłby ciekawy taki romantyczny, liście lipy spadałyby na nas hmmmmmhmmmmmm. No rozmarzyłam się może to kiedyś dojdzie do skutku. W każdym razie brązowe balerinki na kurs tańca do tego jakaś ładna sukienka, no instruktor mówił że lepiej spodnie, ale ja tam wolę sukienki. Ostatnio bardziej je wolę niż spodnie, to chyba wpływ zakochania. No cóż jak człowiek kocha to wszystko jest w stanie zrobić tylko czemu stan zakochania musi trwać tak krótko? A potem codzienność. Aaaaa niech tam! Trzeba zaszaleć, więc ubieram sukieneczkę do butków też brązową, zapinaną z tyłu. Szkoda tylko że nie mogę się przejrzeć w zwierciadełku, niestety wzrok mi nie służy, ale skoro ja czuję się dobrze, wręcz wspaniale, więc czemu mam wyglądać źle? No to mam już buty, sukienkę i nic tylko czekać na przyszły tydzień. Czaczacza. Czy czuje pani czaczę? Czy czaczę pani zna? Ja pani wytłumaczę, co znaczy czaczacza! Tak podśpiewując wędruję do kuchni, gdzie moje szczęście zajmuje się zaparzaniem herbatki. I nagle słyszę……. Wyglądasz wprost bosko w tym wdzianku! No nie możliwe moje kochanie wreszcie to dostrzegło!
Chcesz zaimponować chłopakowi, mężowi czy przyjacielowi? Noś baleriny kari!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz