poniedziałek, 22 lutego 2016

zła zima

No i znowu zima! I co teraz. Moje dziecko znowu nie ma w czym chodzić. A mówiłam jej żeby tak nie niszczyła tych butów, a ona co? Jedne zniszczyła, drugie jej ktoś niby ukradł, a swoją drogą nie wierzę. Na moje, to po prostu gdzieś zgubiła, bo widziałam ją w pożyczonych. No i co? I znowu trzeba buty kupować. Dobrze, że święta już za dwa tygodnie to mam już pomysł na prezent. I to taki żeby było na karnawal też. I tak oto moja córcia będzie miała butki- kozaczki tenisóweczki i może jakieś baleriny na zabawę szkolną. Czemu nie? Zamawiam to wszystko popijając kawę i sobie także nie żałuję, bo nie mam już też dobrych butów.
Mamomamo. Krzyczy moje dziecię. Jezu jak ty wyglądasz? Mówię do mojej Kasi. No jak to? Normalnie. Jak normalnie jak kurtka wysmarowana nie wiem czym! A buty co gdzie zachlapałaś? Oj maaama kałuże były i biegłam. Ile razy ci mówię, że nie biegasz po kałużach? Oj autobusy mi uciekł. No i tak mam z nią codziennie no może prawie codziennie. Już za parę dni przyjdą buty może do tego czasu nie będzie musiała biegać bosohehehe! Już niedługo. I co to ja miałam? Aha dla siebie buty. No to może kozaczki?

zdrowie

Jak to dobrze wyjść na świerze powietrze w nowo kupionych butach. Już nigdy więcej nie zaproszę chorych gości. Dwa tygodnie leżałam chora. A tacy niby zdrowi byli. O dziękuję! To już było. Teraz mogę w końcu założyć i wypróbować kozaczki kari. No bo cóż innego jak nie kari? Sport to zdrowie, spacer również do tych sportów się zalicza, więc idę sobie na spacer i próbuję nie myśleć o troskach dnia codziennego. Bo ileż można przejmować się problemami, które nie należą do mnie? Dosyć tego. Nie będę więcej myśleć o rozterkach nieodpowiedzialnych kolegów, którzy myślą tylko jakby tu jakąś laskę poderwać. Co to jest? Takich właśnie gości miałam. Przyjechali tacy on i ona. Oboje jak modele tacy niby rozrywkowi a jak przyszło do picia piwa to nie, bo oni są oba na diecie i liczą kalorie. Ja sobie nie żałowałam, bo już nie mogłam wytrzymać. On jest już ojcem, i w ogóle o dzieciach nie myśli, a ona? Cóż ona wiecznie zajęta gimnastyką i jakby tu kogoś jeszcze poderwać. No tacy sobie ludziki. Dwa tygodnie przez nich chorowałam. Nie jestem stworzona do rozwiązywania problemów, na których się w ogóle nie znam. Jak ona ma męża to po co myśli jeszcze o facetach? Niech się trzyma swojego i pomogłaby mu przy dzieciach, bo te jego dzieci, to też jakieś takie mizerne. Ona im chyba jeść nie daje. A ja mam nowe butki i się nimi cieszę. Jak im powiedziałam o kari, to aż się przeżegnali. I się zaczęło, że oni nie mają takich butów. To powiedziałam zamówcie sobie jest dostępna strona kari to jak wam się które spodobają to sobie Weście. Ja już nie daję każdemu z osobna. Mogę jedynie polecić. No ale jesteś…….. I takie tam. Zmęczona jestem chorobą i ludźmi takiego pokroju, jeszcze ona mi będzie mówić co mam jeść. Na drzewo banany prostować. Sport to zdrowie, a co do jedzenia to lepiej wydać na piekarza niż później na lekarza. A te moje buty prezentują się całkiem całkiem.

wolne

Piłam sobie dziś poranną herbatę i tak zastanawiałam się nad tym coby tu poradzić mojej przyjaciółce. Co prawda, ma teraz wolne, bo są ferie, no ale w szkole to raczej trudno odpoczywać. Ferie już trwają od wczoraj, a Kaśka nauczycielka polskiego ratuje swoje zdrowie. Zadzwoniła do mnie wczoraj i stwierdziła, że ma dosyć. Bo nogi już tak ją bolą bo nie tylko jest nauczycielem, ale jeszcze musi łazić i załatwiać różne rzeczy w sekretariacie, a nie ma dobrych butów. Niby wymagane jest obuwie swobodne, ale cóż, kiedy tzw obuwie swobodne to wg niej buty na szpilkach. A mówiłam jej kiedyś zamów sobie w kari buty do pracy jakieś trzewiki na ten przykład, ale ona taka pani na szpilkach i teraz wypłakuje mi się do słuchawki, że już nie może. Odstawiłam kubek i zadzwoniłam do niej, bo wpadłam na pomysł. Część butów które mam jej dam, a resztę niech sobie zamówi. W końcu teraz są ferie, a ona jedzie jutro w góry i nawet tego obówia na góry nie ma. A w końcu ostatni raz pożyczam i daję, bo w końcu nie jestem instytucją charytatywną. Zamówiłam sobie co prawda zbyt dużo obuwia Bo oszalałam na punkcie promocji, ale dosyć tego, teraz każdy do mnie uderza, jak w dym bo nie ma obówia. Przyjaciołom jeszcze mogę dać, ale już nikomu innemu. Ileż można. No i przyszła taka jakaś wymięta ta Kaśka. Zrobiłam jej herbatę i stwierdziłam, że jest głupia. A czemu zachlipała Kaśka. Ty masz być autorytetem dla dzieciaków, a jak jest jakiś problem to sobie w ogóle nie radzisz. Trzeba być twardym w niektórych sytuacjach, więcej asertywności. Ale nie mogę, bo mnie z roboty wywalą. Jak to usłyszałam to myślałam, że się wścieknę. Dobra mówię Masz tu herbatę i ja ci idę przynieść kartony z butami. Jedziesz jutro do zakopanego i nawet tego nie masz.  Czego? No jak to na narty jedziesz chyba nie? Idź ty na urlop zdrowotny bo to wolne co masz to chyba jednak za mało. W rozsypce jesteś. Wkładaj buty i baw się dobrze.

zwariowana zima

Ta zima jest zwariowana! Normalnie po prostu pogoda wariuje jakby wygrywała wariacje goldbergowskie na skrzypcach czy na jakimś innym bandżo! Raz jest ciepło 25 stopni prawie no może nie 25 ale coś koło 12 , a znowu następnego dnia tak mroźno i taka śnieżyca że nie można z domu nosa wysunąć. W Sylwestra i zaraz po nowym roku to myślałam idąc do roboty, że mi nos zamieni się w lody czekoladowe z polewą truskawkową. Lubię taką kombinację lodów, ale Boże drogi nie zimą. Całe szczęście, że wcześniej wpadłam na pomysł, żeby zamówić kozaki kari. A ciotka mówiła. Po co? Ciepło jest, będziesz pieniądze tracić! Ooooo droga ciociu straciłam trochę pieniędzy ale w dobrej wierze. Biedna ciotka siedzi w domu, bo sobie nic nie kupiła. O Matko z Córką. Pomyślałam słuchając tego niemiłosiernego wiatru. Zadzwoniła ciotka przed chwilą i powiedziała, że jej się ziemniaki skończyły. No to ubrałam kozaczki i idę w tę wichurę. Kiedy zaszłam do ciotki, oglądała brazylijską operę mydlaną. No i co? No i to, że Lusmarija już dawno powinna się zając tym całym Fernando. O Jezu. Ja się pytam ciociu jak się czujesz? Cukier ci trochę spadł? Oj tak dziecko trochę spadł. Kupiłam ci te ziemniaki. I co warto było mi gadać, o tych butach? Oj nienie, bo ja widzisz sama nie mam, a jutro chciałabym iść na mszę za wójka i nie mam widzisz. Noooo właśnie. A jaki masz rozmiar. 38 No to ci ciotko klotko porzyczę. Będę taka dobra i ci porzyczę. Ale na drugi raz jak ci mówię, że zamówimy to się mnie słuchaj, bo to że ty jesteś starsza i chora to jedno, a drugie to to że powinnaś jak jest lepsza pogoda częściej wychodzić na spacery. Co już się na panią Stasię obraziłaś czy jak? Bo dawno jej nie widziałam. Nie obraziłam się tylko. Tylko przerwałam jej wolisz oglądać te mydła w TV. No dobra jak chcesz, ale lepiej się rusz z domu. Ciotko klotko. Powiedziałam i poszłam do domu poszukać jej jakichś odpowiednich butów. Mam tego całą szafę. Kari szaleje dosłownie. Były promocje to wykupiłam prawie pół sklepu. Buty to podstawa! Drogie ciocie.

kierowca bombowca

Jedziemy w końcu czy nie? Zapytałam mojego szanownego kolegi, który miał być naszym szoferem. Właśnie się ferie zaczęły i Marcin mój ukochany zaproponował wyjazd w góry na narty. No już jedziemy tylko zapakuję sprzęt. Odkrzyknął z przyległego pokoju Maciek. No ładnie Marcin Maciek. Ładnych sobie kompanów dobrałam Lubię towarzystwo mojego zwariowanego kolegi znamy się jeszcze z liceum. A w kompanii Marcin Maciek zdaję się mi że wesoło będzie. No ale nie przypuszczałam, że będzie też strasznie. Zapakowaliśmy buty kari takie do jeżdżenia na nartach.  Dobrze, że wcześniej zamówiłam, bo już nie mielismy. Wsiedliśmy do sportowego samochodu Maćka i jedziemy. Na dvd leci akurat film uprowadzenie Agaty. No ładnie będziemy w czasie jazdy oglądać film. Nonono! Wypasioną furę ma ten Maciuś. Uważaj jak jedziesz baranie! Wrzasnął nagle Maciek, jakiś leszczu zajechał mu tyłek. I nagle Maciuś taki uważny na drodze zaczął się ścigać z tym jak to określił baranem. No kierowca bombowca. Jak w filmie. Marcin niczego nie przeczuwając podśpiewywał sobie pod nosem. I nagle. Nagle zjechaliśmy w jakąś czeluść. Wyglądało to tak jakbyśmy do rowu wjechali. Pogrzało cię kierowco bombowco? Zapytałam oniemiała z przerażenia. Musiałeś się ścigać z tym baranem? Spytał Marcin. Oj już nie byliśmy w kolorowych humorach. Musiałem inaczej zajechałby nas na amen. No tak ale nie wyjedziemy teraz, bo wpadłeś w poślizg. No i cóż zaspa jak diabli. Dobra szofer nie marudź odparował odważnie Marcin. Wypchnę cię. Załóż antypoślizgowe onuce na nogi, powiedziałam. Już dawno je mam na nogach. Kozaki kari nie tylko są ocieplane, ale mają również tę zaletę, że wygrają z każdą zaspą. No to w górę.

sporty zimowe

Idę sobie na spacer z koleżanką. Umówiłyśmy się na kawę więc idziemy sobie, jest piękna lecz wietrzna pogoda. Słońca nam nie brak, perspektywa wypicia kapuczino nastraja nas pozytywnie. I nagle ona mówi patrz! Ale co? No patrz! I patrzę i widzę jakiś gościu biega sobie w tenisówkach kropka w kropkę jak moje buty w butach kari oczywiście. No prawie jak moje bo on ma szersze ja mam węższe tenisówki, bo mam dość małą stopę. Oj teżbym tak chciała sobie pobiegać. No to a nie masz tenisówek? No właście nie mam, bo sobie widzisz nie kupiłam jeszcze. No to zamów w kari akurat jest promocja. Wejdź na stronę kari i poprzebieraj sobie co tam chcesz. No tak i ile będę czekać na te buty? O no nie długo, bo tylko 5 dni. Zobaczysz. Weszłyśmy do baru usiadłyśmy i zamówiłyśmy wymarzone kapuczino i oczywiście ciasto. Och tak powiedziała moja przyjaciółka. Sporty zimowe nam w głowie, a my siedzimy zajadamy. Oooooch nie przesadzaj! Powiedziałam. Huda jesteś jak szkapa więc jak zjesz ciacho to ci się od razu nic nie stanie. Nie przesadzaj. Chłopaki się za tobą oglądają,a ty narzekasz. No niby tak ale nie mam z kim biegać i butów nie mam. Oj kochana, mówię ci zamów w kari a partnerkę lub partnera ci załatwie. Ja biegam z Zośką. A dla ciebie pasowałby Marcin. Mówię ci takiemu ciachu nie łatwo się oprzeć. Oj kusisz. No ale czego się nie robi, żeby się zadowolić?

bieganie