wtorek, 16 lutego 2016

Spódnica czy spodnie?



To moje aktualne pytanie do samej siebie. Wychodzi na to, że jednak spódnica :)
Wygląda się w niej kobieco i wbrew pozorom jest wygodna. To było dla mnie priorytetem od zawsze – wygoda. Chodziłam cały czas w spodniach; szkoła podstawowa, liceum i studia. Już nie pamiętam dokładnie, jaki to był impuls, co konkretnie spowodowało, że zaczęłam myśleć o spódnicach a wskutek tego i chodzić w nich:)
Wyobrażacie sobie, jaka to zmiana:) Nie odbyło się to w ten sposób, że wyrzuciłam wszystkie spodnie i kupiłam 10 spódnic. To było stopniowo. Do tej pory mam kilka par spodni i nie wyobrażam sobie wyjazdu w góry i chodzenia po górach w spódnicy. Choć nie wykluczam, że jest to możliwe i wygodne.
Na początku mojej zmiany pojawiły się trudności z doborem odpowiednich butów. Miałam różne rodzaje, ale tylko butów sportowych. Zaczęłam, więc od spódnic sportowych, czyli na przykład z jeansu. Nie miałam także trudności z letnimi spódnicami, bo miałam u siebie jakieś niezłe japonki czy sandałki, ale przyszła zima:)
Jestem raczej zwolenniczką klasycznego stylu, więc spódnica i buty trapery jakoś mi razem nie pasowały. Musiałam, więc dokupić odpowiednie buty a więc kozaki zimowe. Potem powoli kupowałam inne buty, ale jednak raczej na płaskim obcasie a teraz przymierzam się do zakupu butów wiosennych na obcasie. Ogromnie mi się podobają czółenka, które widziałam w ofercie sklepu internetowego firmy Kari. Są takie urocze z kokardką, klasyczne, w różnych kolorach czy też takie oryginalne jak czółenka Esmeralda:)
            Czekam z niecierpliwością na nową kolekcję wiosna – lato 2016 i oczywiście na koniec zimy :)

poniedziałek, 15 lutego 2016

Sporty zimowe i ferie




Zima w pełni, choć tego wcale nie widać. Ale kiedy rozpoczęłam ferie zimowe, postanowiłam wybrać się w góry. Na narty oczywiście. Wysoko w górach śnieg leży bardzo długo. Mimo, że w tym roku zima nie gościła zbyt długo ja znalazłam taką miejscowość w górach, gdzie można jeszcze pozjeżdżać na nartach. Może nie zdradzę jaka, bo jeszcze przyjedzie tu tłum ludzi. A to już nie byłoby spokojne miejsce. Wystarczy, że okoliczni mieszkańcy wiedzą. Sami przyjeżdżają tu poszusować. Albo rozpowiadają o tym znajomym i rodzinie. Ja wyjeżdżam w środę. Mam już spakowane wszystkie rzeczy. No prawie wszystkie, bo brakuje mi jeszcze zimowych ciepłych kozaczków. Zeszłoroczne zniszczyłam. Ponieważ na ulicach posypuje się lód solą. A dla butów to zgubna praktyka. Mimo, że zaraz po przyjściu czyściłam buty. To jednak zawsze jakaś cienka warstwa soli zostawała i skóra na butach zniszczyła się bardzo szybko. Nie będą mi potrzebne buty do zjazdów. Bo przecież mam buty narciarskie. Tylko takie do spacerów po mieście. Weszłam do salonu Kari i znalazłam dla siebie śliczne kozaki. Kozaki damskie Tanja
T.TACCARDI
Wysoka cholewka, płaskie obcasy i piękny długi zamek. Wyglądają obłędnie. Niby niski obcas, ale wykonanie perfekcyjne. Co nadaje mi szyku. Bardzo lubię dokładność. Sama jestem perfekcjonistką w wielu sprawach życiowych. Cenię też tę cechę u innych. W końcu zapłaciłam za dobry towar. Kozaki są eleganckie, takie jak lubię. To już wszystko gotowe na ten wyjada. Zima i mój odpoczynek, zadłużony, aktywny. Może i wy znajdziecie dla siebie jakieś fajne miejsce na spędzenie zimowego wypoczynku.  

Wiosna czy zima


Przedwczoraj widziałam zimę a dziś już wiosnę. Szalony czas. I jak tu się przygotować do niego? Gdy przedwczoraj wychodziłam z domu, było ciepło a popołudniu już zaczął padać śnieg. Właściwie to nie powinno mnie dziwić w czasie zimy. Dzieci na feriach pewnie czekają na śnieg. Popołudniu, gdy zaczął padać śnieg powracała tylko jedną myśl, czy moje buty to wytrzymają? A właściwie czy moje stopy to wytrzymają :) Wtedy sobie pomyślałam o tych pięknych i ciepłych butach, które widziałam przeglądając właśnie ofertę sklepu internetowego Kari. Chociażby takie ocieplane kozaki ze złotym zamkiem czy też kozaki muszkieterki ze złotą klamrą. Miałam na nogach moje kilkuletnie kozaki i pomyślałam, że już czas na zmianę :)
A proszę bardzo dziś już wiosna, piękne słońce i nie ma już zimy. Ja się cieszę bo gdy słońce świeci to mam wrażenie, że ludzie są dla siebie milsi :) ja na pewno mam więcej energii do działania. Cieszę się jeszcze z bardziej przyziemnego powodu, ponieważ moje buty zimowe oddałam do szewca, żeby poprawić fleki a odbiór dopiero w poniedziałek :)
Właściwie to w zimie chodzę tylko w ciepłych kozakach. Nie wiem jak wy ale ja to jestem ogromnym zmarzluchem :) może dlatego tak trudno mi się przekonać na przykład do sportów zimowych :)
Mój znajomy to już chyba wszystkie sporty zimowe wypróbował. Wraca do jeżdżenia na nartach, nawet kupił sobie specjalne buty sportowe. Byłam zdziwiona gdy je zobaczyłam bo to są bardzo masywne i duże buty. Nie wyobrażam sobie jak ja miałabym je przewieźć chociażby do Zakopanego czy do Szczawnicy nie mając samochodu. Zajęły by mi całą walizkę a gdzie miejsce na ubrania i kosmetyki? :) Ale może gdyby to była moja pasja to bym nie miała takich dylematów.
Z pewnością sporty zimowe to świetna zabawa i wspaniały pomysł na wykorzystanie tego czasu ferii. Pamiętam, że jako dziecko już w grudniu nie mogłam doczekać się ferii ale najpierw trzeba było pozaliczać wszystkie przedmioty a to było już nie takie przyjemne :)
Dla mnie to niezwykłe, że w Polsce mam takie warunki aby właściwie każdy znalazł coś dla siebie, czy to w lecie co to w zimie. A co za tym idzie możemy też uprawiać różne rodzaje sportów zimowych czy letnich.
Jak dla mnie rewelacja tylko potrzebne są ciepłe ubranie i wygodne buty :)

piątek, 12 lutego 2016

Ulubiony kolor




Ostatnio mam manię kupowania wszystkieo w kolorze niebieskim, a właściwie chabrowym. Kurtkę, buty  i inne. Wpadłam na pomysł, że do mojej torebki przydałby mi się nowy portfel. Oczywiście w kolorze chabrowym.  W sklepach pojawiają się rzeczy w tym kolorze. Albo ja je zaczęłam zauważać. Moe i tak jest. Psycholodzy często o tym piszą.  Jeszcze nie ma wiosny, jeste kalendarzowa zima, ale to nie przeszkadza mi w kupowaniu takich wiosennych kolorów. Bo przecież kto powiedział, że w zimie nie można nosić się kolorowo. W mojej chabrowej kutrce jestem zauważalna z daleka. Ludzie noszą często ciemne i szare kolory kurtek. Ja lubię na przekór nosić jasne kolory. Poprawia mi to humor. No więc szukałam portfela do mojej torebki. W sklepach jest spory wybór, ale takiego jak ja potrzebuję to nie widziałam. A od czego jest sklep internetowy na przykład Kari. To mój ulubiony. Mamą tam buty i inne dodatki. Są torby i portfele też. Znalazłam taki Portfel damski
Kari
Dokładnie  taki, jakiego szukałam. Ma mnóstwo przegródek i oczywiście ten piękny chabrowy kolor. Wiedziałam, ze w sklepie Kari można upolować oś ekstra. Nie myliłam się wcale. A może mojej koleżance Jadzi też kupię coś ze sklepu? Ona też lubi się stroić. Jak my wszystkie. Wiem, kupię jej też portfel. Bo niedługo ma urodziny. Może nie chabrowy, ale w innym kolorze. Dobra, widzę podobny, ale trochę jaśniejszy. Zamówię oba. W jednej przesyłce wyjdzie taniej. Tak też zrobiłam. Za niecały tydzień przesyłkę przyniósł kurier. Była już opłacona. Bo wszystko dziś można zrobić przez internet. Dobre czasy nastały. Nie potrzzeba samemu chodzić po sklepach. Wystarczy znać dobre adresy sklepów. Mój to https://sklep.kari.com/sklep/pl/kari. Tam zawsze znajduję to, czego szukam. Zachęcam do zaglądania na tę stronę.

czwartek, 11 lutego 2016

Ola




Moja córeczka Ola właśnie za tydzień obchodzi swoje siódme urodziny. Bardzo niecierpliwie czeka na ten dzień. Zaprosiła na przyjęcie urodzinowe swoje nowe koleżanki ze szkoły. Niedawno przeprowadziliśmy się do Gdańska. Tam gdzie mieszkałyśmy wcześniej, miała koleżanki w zerówce. A tu pierwsza klasa już. Co prawda już od września poznała nową szkołę i koleżanki. Ola ma tę umiejętność szybkiego zaadaptowania się w grupie. Bardzo się z tego cieszę. Poradzi sobie w życiu. No ale do rzeczy. Zaprosiła cztery nowe koleżanki i trzech kolegów. Urodziny urządzamy jej w wynajętej Sali. Robi się tu przyjęcia dla dzieci. Jest tu wiele zabawek. Ale największą atrakcją jest dmuchany zamek. Kulki, w których można się bawić. Oraz inne zabawy. Całość prowadzą panie animatorki. Na pewno zabawa będzie świetna. Ale Ola najbardziej martwiła się, jak ona będzie wyglądać. Już w tym wieku zaczyna się  zwracanie uwagi na wygląd. Sukienkę kupiłam jej w kolorze błękitu paryskiego. No i jeszcze kupiliśmy do niej piękne balerinki Balerinki dla dziewczynek
T.TACCARDI
Chodziliśmy po wielu sklepach obuwniczych. Weszłyśmy na końcu do salonu Kari. Tam znalazłyśmy te piękne buciki. Oli od razu się spodobały. Są wykonane ze skóry. Podeszwa termoplastyczna. Będą się dobrze nosimy. A przecież dzieci będą się bawiły całe popołudnie. A i później też Ola będzie je nosiła. Mam nadzieję, że zabawa się uda. To przecież najmilszy dzień dla mojej córki.

poniedziałek, 8 lutego 2016

Pantofelek Kopciuszka




Mieliśmy niedawno w domu remont. Było sporo zamieszania. Sporo to za mało powiedziane. Bałagan  totalny. Wszystko pochowałam w pudełka, aby się nie zabrudziło. A potem sama już nie wiedziałam, co i gdzie leży. Bo w całym domu robiliśmy remont. Przeprowadziliśmy się na ten czas do mieszkania rodziców. Którzy wyjechali do sanatorium. Byli tam przez cały miesiąc, więc mieliśmy akurat tyle czasu ile potrzebowaliśmy na remont. Mieszkanie mamy dwu pokojowe. Nie za duże, nie za małe na nas dwoje. Łazienkę i kuchnię odnawialiśmy latem. Więc tylko pokoje i korytarz były remontowane. Ale to wystarczyło, aby był bałagan. Wynajęliśmy co prawda ekipę remontową, ale sprzątać to już musieliśmy sami. Kiedy po dwóch tygodniach mieszkanie było gotowe, przyjeżdżaliśmy po południu z pracy, aby wysprzątać wszystko i od nowa się rozpakować. Ile było z tym kłopotu. Niby już wszystko wysprzątanie, ale rozpakowanie zajęło nam sporo czasu. Ubrania i buty. Tych mamy sporo, rozpakowaliśmy przed dwa wieczory. Moich oczywiście było znacznie więcej. Zakupiliśmy też nową szafkę na przedpokój. No i się zaczęło. Była jeszcze w kartonie wysyłkowym. Złożenie jej to nie lada kłopot. Zwłaszcza, ze było w niej sporo szuflad i półek. Ja się tym nigdy wcześniej nie zajmowałam, nie miałam takiej potrzeby. Ale teraz, kiedy mąż pracował na nadgodziny, sama musiałam ją złożyć. Zajęło mi to sporo czasu, kiedy szafka stała już gotowa, rozpoczęłam rozpakowywanie moich butów. Gdzieś zginął mi jeden ulubiony pantofelek. Adam śmiał się ze mnie, że jestem jak ten Kopciuszek z jednym pantofelkiem. Ciekawe, kiedy zapuka do drzwi książę z drugim pantofelkiem. Śmiał się ze mnie mąż. Nie żartuj sobie tak ze mnie, bo mi wcale nie jest do śmiechu. To były moje najładniejsze czerwone pantofelki. Smutno mi było. Może go jeszcze znajdę w innym kartonie. Może go spakowałam z innymi rzeczami. Ale niestety bucika nigdzie nie było, a kartony do rozpakowania skończyły się już. Wówczas mój wspaniały mąż, zaproponował mi, abym sobie kupiła nowe. Jak ja go kocham, za te jego pomysły. Co będę rozpaczać bez końca. Weszłam na stronę internetową sklepu Kari. Szukałam tam podobnych butów. Jakież było moje zaskoczenie, kiedy znalazłam tam parę prawie identyczną z moimi starymi ulubionymi butami. Czółenka damskie
T.TACCARDI
Czerwone szpileczki z mnóstwem drobnych czerwonych koralików. Tak, one są prawie identyczne. Adam zapłacił przelewem za tą parę. I już po pięciu dniach miałam je. Kiedy się nimi nacieszyłam, wylądowały w nowej szafce na przedpokoju. Teraz leżą i czekają na pierwsze użycie, kiedy to wybierzemy się w gości.  A dla mojego męża, zostałam przysłowiowym Kopciuszkiem.