poniedziałek, 8 lutego 2016

Pantofelek Kopciuszka




Mieliśmy niedawno w domu remont. Było sporo zamieszania. Sporo to za mało powiedziane. Bałagan  totalny. Wszystko pochowałam w pudełka, aby się nie zabrudziło. A potem sama już nie wiedziałam, co i gdzie leży. Bo w całym domu robiliśmy remont. Przeprowadziliśmy się na ten czas do mieszkania rodziców. Którzy wyjechali do sanatorium. Byli tam przez cały miesiąc, więc mieliśmy akurat tyle czasu ile potrzebowaliśmy na remont. Mieszkanie mamy dwu pokojowe. Nie za duże, nie za małe na nas dwoje. Łazienkę i kuchnię odnawialiśmy latem. Więc tylko pokoje i korytarz były remontowane. Ale to wystarczyło, aby był bałagan. Wynajęliśmy co prawda ekipę remontową, ale sprzątać to już musieliśmy sami. Kiedy po dwóch tygodniach mieszkanie było gotowe, przyjeżdżaliśmy po południu z pracy, aby wysprzątać wszystko i od nowa się rozpakować. Ile było z tym kłopotu. Niby już wszystko wysprzątanie, ale rozpakowanie zajęło nam sporo czasu. Ubrania i buty. Tych mamy sporo, rozpakowaliśmy przed dwa wieczory. Moich oczywiście było znacznie więcej. Zakupiliśmy też nową szafkę na przedpokój. No i się zaczęło. Była jeszcze w kartonie wysyłkowym. Złożenie jej to nie lada kłopot. Zwłaszcza, ze było w niej sporo szuflad i półek. Ja się tym nigdy wcześniej nie zajmowałam, nie miałam takiej potrzeby. Ale teraz, kiedy mąż pracował na nadgodziny, sama musiałam ją złożyć. Zajęło mi to sporo czasu, kiedy szafka stała już gotowa, rozpoczęłam rozpakowywanie moich butów. Gdzieś zginął mi jeden ulubiony pantofelek. Adam śmiał się ze mnie, że jestem jak ten Kopciuszek z jednym pantofelkiem. Ciekawe, kiedy zapuka do drzwi książę z drugim pantofelkiem. Śmiał się ze mnie mąż. Nie żartuj sobie tak ze mnie, bo mi wcale nie jest do śmiechu. To były moje najładniejsze czerwone pantofelki. Smutno mi było. Może go jeszcze znajdę w innym kartonie. Może go spakowałam z innymi rzeczami. Ale niestety bucika nigdzie nie było, a kartony do rozpakowania skończyły się już. Wówczas mój wspaniały mąż, zaproponował mi, abym sobie kupiła nowe. Jak ja go kocham, za te jego pomysły. Co będę rozpaczać bez końca. Weszłam na stronę internetową sklepu Kari. Szukałam tam podobnych butów. Jakież było moje zaskoczenie, kiedy znalazłam tam parę prawie identyczną z moimi starymi ulubionymi butami. Czółenka damskie
T.TACCARDI
Czerwone szpileczki z mnóstwem drobnych czerwonych koralików. Tak, one są prawie identyczne. Adam zapłacił przelewem za tą parę. I już po pięciu dniach miałam je. Kiedy się nimi nacieszyłam, wylądowały w nowej szafce na przedpokoju. Teraz leżą i czekają na pierwsze użycie, kiedy to wybierzemy się w gości.  A dla mojego męża, zostałam przysłowiowym Kopciuszkiem.

piątek, 29 stycznia 2016

Na ostatnią chwilę




Jeszcze na koniec miesiąca, na ostatnią chwilę zdążyłam kupić sobie buty. Dawno takich szukałam. Sportowe, a zarazem szykowne. Wstąpiłam do salonu Kari i tam moim oczom ukazały się tę wspaniałe buty. Buty sportowe na koturnie
T.TACCARDI
Lubię chodzić w wygodnych butach, ale też żeby wyglądały dobrze. Sport i szyk w jednym. Mam sporo spodni takich sportowych i kurtek, więc buty są uzupełnieniem stroju. Koleżanka jak je zobaczyła, to nie dała mi spokoju. Chodź ze mną i kupię sobie takie same. Dwa razy do tego samego sklepu w jednym dniu, to jakoś dziwnie. Ale w poniedziałek to już ich może nie być. No dobrze, pójdziemy tylko najpierw coś zjem. Bo głodna byłam tego dnia jak wilk.  Chodźmy najpierw do slepu po buty, a potem pójdziemy coś zjeść. W galerii jest sporo punktów gastronomicznych. Postawię ci smaczny lunch. Poprosiła koleżanka prawie ze łzatmi w oczach Tak bardzo mi zależy na tych butach. Choć kosztują sporo, bo prawie dwieście złotych, ale są warte tej sumy. No dobre, zgodziłam się choć nie bardzo mi się chciało iść. No, ale dla koleżanki czego się nie robi. Zwłaszcza, ze nie miałam tego dni innych planów. Jak obiecała, tak było. Najadłam się pyszności. Potem jeszcze poszłyśmy do kina. Grali najnowszy film." Moje córki krowy". Bardzo dobry polski film. Dawno nie byłam w kinie. Teraz obie mamy takie same buty. Może następnym razem też kupimy sobie taką samą rzecz. Przecież jesteśmy przyjaciółkami od wielu, wielu lat.

czwartek, 28 stycznia 2016

gastrofaza

Jest karnawał. Jest zimno. Jest śnieżnie, biało i ferie tóżtóż. Nareszcie ferie. A ja mam taką gastro fazę. Przemierzam tysiące kilometrów po mieszkaniu między kuchnią a szafą z butami. I nic nie mogę znaleźć. Tyle mam tych butów kari, że chyba już nie długo zacznę wyprzedawać co niektóre, bo widzę że moja rodzinka jakoś nie bardzo lubi kupować buty. Dobra coś tam im skapnie. Jestem w końcu zaopatrzona. To mogę podarować niektóre buty, których nie chciało mi się reklamować. Bo kozaki np. były za małe, ale na moją ciotkę która ma o dwa rozmiary mniejszą nogę akurat te buty przypasują. Więc po co zawracać spobie głowę reklamacjami? Pożeram kolejne ciacho, bo mam stresa. Jadę na narty, a w ogóle nie umiem jeździć. Ale z tego co wiem w Karkonoszach już jest super instruktor od nart, notabene mój znajomek to może mnie przyuczy. Mam takie buty, akurat pod narty. No może dobrze będzie. Jeszcze zabieram baletki, w końcu karnawał, będę tańczyć. Od czego jest karnawał. No ale sukienki. No ładnie, w moją ulubioną brązową już nie wejdę, bo ciacha zrobiły swoje, ale nic to. Jeszcze mam drugą taką fioletową. I jest w sam raz. Koniec z gastro fazą. Jadę na narty!
Nie wiecie ludzie jak poradzić sobie ze stresem i z towarzyszącą gastro fazą? A jedźcie wy na narty! Zabierajcie buty kari wszelkie jakie macie i jedźcie tańcować, szusować. Bawcie się! Wtedy gastro faza będzie uzasadniona! Bawić się póki karnawał! Bo potem to będzie Popielec i co? Będzie się trzeba umartwiać. Ale nie teraz! Bawcie się dobrze w pogodę i niepogodę. Jeśli pada deszcz ze śniegiem. Idźcie na potańcówę! Jeśli biało, to na narty. Pozdrawiam. Kari!

jaka to melodia

Program jaka to melodia jest niezwykle popularny. Ileż to razy oglądałam ten program popijając popołudniową herbatkę? W końcu sama się odważyłam i postanowiłam wziąć udział w tym programie. Już za tydzień eliminacje! Myślę że to będzie dobra rozrywka na karnawał. Oj kurczę. Buty jakżeby tu ubrać. No myślę że chyba jednak kozaki na obcasiku. W końcu trzeba być elegancką. Denerwuję się bardzo, bo tak słucham i nie znam wszystkich utworów. Ale w końcu to zabawa, a nie egzamin. Sama z resztą chciałam. No i pójdę w kozakach na obcasie i myślę że nie będzie tak pluchowato jak dziś. Bo dziś to pogoda się nadaje ale do picia piwa, a nie do programówhehehe. No dobra dość żartów. Trzeba poprzymierzać. Buty. W końcu to już za tydzień.  Mam tylko nadzieję że wygram jakieś pieniąchy. Bo na kasie nie śpię. Dobrze że te buty nie były zbyt drogie, bo chybaby musiała napaść na bank, żeby sobie takie eleganckie fundnąć. No ale mam buty, program już nie długo trzeba się bawić. Ludzie nie wiecie co ze sobą zrobić? Wkładajcie na nogi kozaki na obcasie kari i bawcie się. Grajcie w jaka to melodia. To wasza szansa życiowa! Nie dajcie się pogodzie. I nie bawcie się w kanaposiedzizm i spod koca nie wyłaz izm!Bawcie się! Łapki do gury, nogi wysoko i bawić się! A w czym? W butach kari oczywiście! Nara.

zabawa zimą

Jutro zabawa karnawałowa. Tylko że ja mam zagwozdkę. Bo tyle tych butów kari już nakupowałam. Wszystkie pasują do wszystkiego i nie mam się w co ubrać. No cóż trzeba przejrzeć szafę. No na pewno kozaki, bo zimno jak diabli. No cóż. Kozaki i może na zmianę, ale co. No balerinki już były, to może szpilki. No tak tylko jak ja będę tańczyć w szpilkach? Przecież ja w ogóle nie chodzę w szpilkach no chyba że jest okazja. Oo mam pomysła. Zamienię się z kuzynką, ona weźmie jutro na zabawę szpilki, a ja wezmę balerinki. Bo ona nie ma szpilek a bardzo je lubi. No to dobra. Ale w co się ubierze mój facio? Ooooo w mordę! Ale on ma buty zniszczone. Nic mi nie mówi. A ja mam dla niego buty wizytowe. Będą się komponować z moimi kolorem. Tamte wyrzucam a dam mu te nowe. Przecież nie będzie łaził jak dziadak w obszarpanych kandaharach! Fuj Nie pozwolę na to żeby mnie jeszcze palcami wytykano? Mowy nie ma! Dobra robię kawę i przeglądam dalej! No i oczywiście co? Jedne buty w ogóle nie używane, drugie też leżą. Noooo to ja jednak mam się w co ubrać hehehehehe. No dobra. To idę teraz przebierać w sukienkach! W końcu do butów należy mieć sukienkę.

Na poprawę nastroju




Jesień i zima, to dwie najdłuższe  zdawałoby się pory roku. Niby dzień krótki a noc długa, ale jakaś stagnacja człowieka dopada. Jakaś chandra. Dzień do dnia podobny, jednostajny. Nic tak dobrze nie robi na poprawę nastroju jak zakupy. To najlepszy lek na smutki. Przynajmniej dla mnie. Niedawno byłam na takich szalonych zakupach. Postanowiłam kupić sobie, coś fajnego, zrobić coś szalonego. To poszalałam sobie na zakupach. Najpierw poszłam do drogerii. Kupiłam mnóstwo kosmetyków. Tego nigdy za wiele. Potem poszłam kupić sukienkę. Było sporo, takich które mi się podobały. Wybrałam jedną, seledynową. Średniej długości, dół szyty wąsko. Tak zwana ołówkowa. Podkreśla kobiece biodra. No i wreszcie dodatki, do uzupełnienia całości. Natrafiłam na piękny salon Kari. To był dobry pomysł. Tu znalazłam torebkę ze skóry w kolorze beżowym. Na łańcuszku, taką kopertówkę. Potrzebowałam jeszcze butów.  Kozaczki, to nie. Ale były prześliczne szpileczki. Beżowe oczywiście. Na palcach ozdobne sprzączki. Wokół kostki paseczki. Wyglądają prześlicznie i są bardzo wygodne. Moje nogi w tych butach prezentują się  wspaniale. Teraz już mam cały komplet karnawałowy. Przecież karnawał w pełni. W niedzielę idę właśnie na bal. Dostałam zaproszenie od przyjaciół. Mają mnie poznać  ze swoimi starymi znajomymi. Na pewno będzie dobra zabawa. A mój nowy strój będzie dobrze się prezentował.

zabawa

Jestem w klubie i bawię się  cudownie nareszcie. Czekałam na tę zabawę już od tygodnia. I mogę nareszcie pokazać się w butach kari. I jestem oczywiście nie sama. Marcinek jest za mną. Oboje mamy buty kari. Ja w tej chwili mam baletki, on ma mokasyn ki. I oboje dobrze się bawimy. Zwłaszcza że tak nie dawno te buty dostaliśmy w prezencie. Po prostu nasza wspólna znajoma kupowała hurtowo i nam część butów dała. No dobrze że chociaż pasują, bo inaczej trzebaby było składać reklamację. A tego nie lubię robić. Mamy te butki i polecamy każdemu roztrzęsionemu panu i niespokojnej pani, którzy bardzoby chcieli się bawić, a nie mają w czym. Jak zabawa to tylko z kari. Tylko kari zapewnia wygodę i komfort. Tylko z kari karnawał będzie udany! Tylko w kari zakupicie państwo najlepsze buty! I nigdzie indziej. Ja wam to mówię. Ja posiadaczka butów kari! Nigdzie indziej nie dostaniecie państwo tak dobrych butów. Nigdzie indziej! Tylko kari. Bawcie się dobrze! I nie martwcie się na zapas. Te buty się nie psują. Te buty zapewniają bezpieczne podróże i w ogóle bezpieczeństwo. I są oczywiście nie drogie. Jak już moje kochanie dało się przekonać to każdy się da przekonać. Powodzenia! Dobrej zabawy!