Zbliżają się święta wielkanocne. I jak zwykle robię prezenty dla rodziny. Jestem w tym specjalistką. W końcu ktoś musi. I nie mam już pomysłu co komu. Ojciec twierdzi, że nic nie chce, mój facet uważa że wszystko jest, teściowa też niczego nie potrzebuje, ja niby też nie potrzebuję niczego, ale przecież na świąteczny obiad nie pójdziemy z niczym. Tak się dziś bawiłam komputerem i nagle patrzę. ……. Świąteczna promocja obówia. Przede wszystkim botki. No pięknie! Sprezentuję całej rodzinie obówie. Dowiem się tylko jaki ma kto rozmiar buta, żeby potem nie było niespodzianki. I tak pytam i pytam i już wszystko wiem. Moje szczęście dostanie kozaczki, mama dostanie botki ojciec dostanie też jakieś wizytowe, bo przecież on toby zawsze chodził w starych wytartych butach wszędzie i na każdą okazję. No nie ładnie! O wizytowe są nawet nie drogie, jego kobita też jakieś botki brązowe, bo ona lubi chodzić w brązach. No dobrze. Więc święta mamy załatwione i dob4rze że akurat teraz się bawiłam komputerem, bo inaczej nie zauważyłabym tej promocji. A tak cała rodzinka zaopatrzona w obówie. No ciekawa jestem. Klik …… i zamówienie poszło. Teraz mogę z całym spokojem ubrać swoje kozaczki i iść na spacer, bo choć śnieżnie to jednak słońce zachęca. Więc kozaki na nogi i idę!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz