Wczoraj wybrałam się z moją córką na zakupy przedświąteczne.
Pojechałyśmy do Gdańska. Wiadomo, większe miasto i sklepów więcej. Większy
wybór towarów. Chodziło nam szczególnie o buty. Zajączek niedługo przyjdzie,
trzeba mieć przygotowane prezenty dla bliskich. No ale butów w tajemnicy nie da
się kupić. Postanowiłam, że córka sama sobie wybierze, ja zapłacę. Taki prezent
podoba mi się bardzo mamo. Oznajmiła córka. A przy okazji sama też poszukam coś
dla męża i synka Niby od zajączka wielkanocnego. Po wyjściu z pociągu udałyśmy się do pobliskiej galerii.
Była niedaleko dworca. Aż trzy piętra tej galerii. Chodzenia sporo, a sklepów z
butami to aż kilka salonów. Córka wybrała sobie czółenka. Choć już wiosna, to czółenka
na wiosnę też się świetnie nadają. W kolorze czarnym. Bo ten kolor pasuje do
wszystkiego. Córka była zachwycona tymi butami. A teraz ja muszę coś poszukać
dla moich bliskich. Kupiła piękną bluzę dla synka. A dla męża ciągle nie mogła
się zdecydować co mu kupić. Wreszcie znalazła koszulę. Tych nigdy za wiele.
Elegancką koszulę, niebieską. Potem poszłyśmy coś zjeść. Nie lubię fast fudów.
Poszłyśmy do restauracji. Mamo, nie mogę się już doczekać, pozwól mi ubrać te
nowe czółenka. Dobrze już dobrze, ubierz. Córka poszła przebrać buty na nowe. W takich
eleganckich butach to od razu lepiej wyglądam. Skomentowała po przyjściu.
Czekałyśmy jeszcze trochę na pociąg. Który niebawem przyjechał i zabrał nas do
rodzinnego miasta. Prezenty schowałyśmy głęboko do szafy. Oprócz czółenek oczywiście.
Te zauważyli wszyscy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz