Już nie długo niedziela palmowa. I idę z moją koleżanką która jest moim przewodnikiem do kościoła. I tak idziemy idziemy z tymi palemkami, a ona nagle konspiracyjnie pochyla mi się do ucha. Tyyyyy! Idzie przed nami taka babcia z dzieckiem chyba wnuczka taka babcia o kulach znasz ją? No nie wiem, może ją znam a jak wygląda? Taka niska i tak powłuczy tymi kulami. O to sąsiadka i co? I ta babcia idzie z dzieckiem, a to dziecko ma obdarte buciki na takie zimno i tak lekko ubrane no wiesz ty co? Może babuleńki biednej nie stać. Mówię. Taaaaak? Akurat jej nie stać! Jak jej nie stać to ja mam kaktus na głowie. Na nowe jakieś suknie długie do ziemi jak u matrony ją stać, a na buciki dla Zosi to już nie bardzo? Oooo to nie dobrze, chyba mi przyszło coś do głowy. Gdy wróciłyśmy z kościoła pożegnałyśmy się, bo ona musiała iść już, a ja zabrałam się za poszukiwania. I Postanowiłam, że sprezentuję po sąsiedzku butki dla małej Zosi. Będzie to prezent na Wielkanoc. W końcu może babcia się domyśli, że nie można dbać tylko o siebie, ale i o dziecko też. Bo małe się może pochorować. A podejrzewam, że babcia chyba nie zdaje sobie z tego sprawy. Znam tę babcię aż za dobrze. No ale dość już o babci. Butki dla dziewczynki, to moje zadanie!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz