wtorek, 29 marca 2016

Szpilki w akcji.



            Zazwyczaj zabytkowe starówki miast są wybrukowane tak zwanymi „kocimi łbami”, czyli dość płaskimi, ale jednak nieco zaokrąglonymi kamieniami, ułożonymi jeden koło drugiego. Coś takiego widziałam w Rzymie na zabytkowym Forum Romanum, tylko tam były większe kamienie, bardziej płaskie i oczywiście, widziałam to też w Polsce, chociażby na warszawskiej Starówce. To właśnie na niej widziałam przynajmniej raz Panią w bardzo wysokich szpilkach. Swoją budową wydaje mi się, że przypominały szpilki, które widziałam na stronie internetowej sklepu Kari http://sklep.kari.com/sklep/pl/kari/ona/obuwie/czolenka-szpilki/czolenka-damskie-00855463. Ta Pani szła bardzo ładnie i pewnie, byłam dość zaskoczona, bo mi się wydaje, że jeden fałszywy ruch nogi i na tak niebezpiecznym podłożu można sobie zrobić krzywdę. Może jednak to tylko tak mi się wydaje gdyż muszę się przyznać, że nie umiem chodzić w szpileczkach ani w klasycznych ani też w botkach czy kozakach ze szpilkowym obcasem. Moja koleżanka z kolei bez problemu ubiera szpilki i bawi się w nich aż do rana. Moje natomiast największe szpilkowe szaleństwo było podczas studniówki, gdy coś mi strzeliło do głowy i kupiłam piękne buciki na 12 centymetrowym obcasie. Wyglądały a właściwie wyglądają, bo mam je do dziś, (tak mało były używane) jak te czarne sandałki na obcasie firmy Kari http://sklep.kari.com/sklep/pl/kari/ona/obuwie/sandaly-na-obcasie/sandaly-damskie-na-obcasie-w130541-t1-01826575. Przeżyłam w nich całą studniówkową noc i nawet sporo tańczyłam. Jednak gdy już wracałam do samochodu to szłam baaardzo powoli :) ale było warto troszkę pocierpieć dla pięknych wspomnień, które pamiętam do dziś :)
            Również pamiętam do dziś, że jako mała dziewczynka przymierzałam dużo za duże szpilki mojej Mamy i tak klapałam w nich po dywanie i miałam ogrom radości z tego :) Moja Mama wspaniale chodzi w szpilkach, ale nie wiem jak Ona to robi, po prostu jakoś naturalnie u niej to wychodzi. Niestety ja akurat tego nie odziedziczyłam w genach :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz