Kochanie! Czyś ty oszalał dokumentnie? Spytałam moje kochanie parząc poranną kawę. A czemu oszalał? Bo jak ty idziesz do roboty? Masz takie ładne buty zimowe kari. Kupiłam ci je nie dawno całkiem jeszcze ani razu w nich nie chodziłeś. Ale po co mi takie do roboty ubiorę stare i już! O nienienie! Mowy nie ma! Kozaki kari są ciepłe, a ty wczoraj przylazłeś przemarznięty i dzisiaj się obudziłeś z kaszlem. Mowy nie ma żebyś ty szedł w starych kandaharach! Oj dobrze już dobrze. Odrzekł mój facet i łyknął spory łyk kawy. Kozaki kari są tak samo dobre dla mężczyzn. Powiedziałam. I tak mam codziennie. Zamawiam hurtowo buty kari, bo się bardziej opłaca. A moje kochanie uparte nawet ich nie ubrało. Kiedy skończyliśmy śniadanie mój facio wreszcie odważył się i ubrał nowe buty. Oooo jakie cieplutkie! Wykrzyknął. No widzisz uparciuchu! A mówiłam? Od dzisiaj chodzisz w butach kari! Bo jest zimno, a to są ocieplane butki i nie życzę sobie żebyś mi chodził w starych buciorach. Podarte toto i już nie ładne dziurawe. A ty się tak głupio przyzwyczajasz do staroci. Jeszcze ci mokasyn ki wizytowe kupię, bo karnawał jest. A ja nie będę sama na imprezach tańczyć. No dobra to kupuj. A ja idę do robloty, bo przecież nie zdążę. Kocham cię.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz