Zima tego roku nie była zbyt dokuczliwa. Ale to tylko tak
się mi wydawało. Na początku stycznia, dała o sobie znać. A ja nie kupiłam
jeszcze butów zimowych. Myślałam, że mi się uda przechodzić w tym roku w
pantofelkach. Niestety, pomyliłam się. Niema co czekać dłużej, muskałam kupić. Zakupy zaczęłam od sklepów w centrum handlowym
w naszym mieście. Miasto ogromne, to i galerii nie brakuje. Pojechałam do
najbliższej. Było tam sporo sklepów z obuwiem. Ja weszłam do salonu Kari.
Kiedyś tu kupiłam piękne sandałki. Dla siebie i fal córki, bardzo podobne.
Chodziłyśmy w nich potem cały sezon. A na zimę schowałyśmy je do szafki.
Czekają na następne lato. No ale czas pomyśleć o tym sezonie co za oknami. W salonie wybór spory i fasonów i rozmiarów.
Krótkie kozaczki, długie kozaczki. Nie wiedziałam jeszcze jaki kolor wybrać.
Jaki by pasował do moich ubrań. A zwłaszcza do płaszczyka. Albo może pod kolor
torebki? Wiem, żę to już nie modne, ale mnie się bardzo podoba. Przecież mogę
mieć swoje zdanie na ten temat. To ja mam czuć się dobrze. A więc postanowiłam,
taki jak torebka. Z brązowej skóry. Może nie prawdziwej, bo i cena duża i
szkoda zwierząt. Raczej skóra ekologiczna. Postanowiłam. Mam rozmiar
trzydzieści dziewięć. Chyba najpopularniejszy. Znalazłam takie kozaczki.
Piękne. Kozaki damskie Sigra
T.TACCARDI
T.TACCARDI
Wysoka cholewka, z poprzecznym paskiem u góry i sprzączką. Przełożona przez
podłużny pasek. Na dole też taki sam podłużny. Podeszwa na niskim obcasie,
solidna. Całość prezentuje się pięknie. Nawet do sukienki będą mi pasowały. Cena
to niecałe dwieście złotych. Za takie piękne kozaczki, w sam raz. Po uiszczeniu
opłaty w kasie, zadowolona poszłam na kawkę i ciastko, do kawiarni. To był
udany dzień.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz