poniedziałek, 18 stycznia 2016

ferie

Ferie……. To czas odpoczynku i relaksu. Relaksu relaksu relaksu to czas. I nikt mi nie powie, że w ferie się nie wyjeżdża w góry. Oczywiście nikt prócz oczywiście mojej szanownej przyjaciółki.
Pracujemy obie w supermarkecie w biedronce konkretnie i ona jest kasjerką a ja jestem od przynieś wynieś. No niezła rólka którą odgrywa osoba po wyższym wykształceniu. Ale ta niby przyjaciółka uważa, że ja do  niczego innego się nie nadaję. I dzisiaj wypowiedziałam wojnę. Beatko droga. Ja mam dziś wolne zasłużyłam na to. Co ty myślisz, że ty sobie pojedziesz za dwa dni na Seszele a ja będę zaiwaniać z towarem? A kto to ma robić ja k nie ty? Mowy nie ma jja nigdzie nie będę tak zapierniczać. Jadę w góry. Moje kochanie już dawno mi obieczło wyjazd na narty. No może nie narty, ale w góry na pewno. Będą tańce, i w ogóle sanatorium.
Ooooooo dobrz to jedź. Ale potem nie miej do mnie pretensji, że mało zarabiasz! Już niech cię o to głowa nie boli. Moje pieniądze moja sprawa. Wyszłam z roboty tak pod wieczór. Plechy mnie bolały jak diabli. No ona tak oszczędza na zatrudnianiu pracowników. Kurde że ona nie narzeka. Ona sobie stoi przy maszynie i odlicza, a ty człowieku lataj z ciężarami ponad siły. To robota na co najmniej 3 osoby. Ona już od dzisiaj nie jest moją przyjaciółką! Mocherowy beret! Pomyślałam i zaczęłam w domu przeglądać zapas moich butów i cóż. Moje nowiuśkie kozaczki z kari jak najbardziej się nadadzą na chodzenie po górach, i co jeszcze? Baletki, hmmmmm balerinki. No i jeszcze ciuchy. Ferie! Po prostu ferie! Nie ma mnie jadę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz