Parę lat temu byłam ze znajomymi w
Chorwacji. Pojechaliśmy sami samochodem i wynajmowaliśmy kwatery prywatne. Mój znajomy,
który skończył studia geograficzne był zarazem naszym przewodnikiem, kierowcą i
kucharzem. Naprawdę bardzo przyczynił się do tak wspaniałego wyjazdu. Oczywiście
był podział obowiązków podczas gotowania i sprzątania. Żeby nie było, że nic
nie robiłam :).
W Chorwacji było wspaniale. Byliśmy
na początku lipca, więc było upalnie. Temperatury dochodziły codziennie do 30 –
stu i ponad 30 – stu stopni Celsjusza. Największa temperatura to było 36
stopni. Naprawdę klimatyzacja w samochodzie się przydała :). Najwspanialej było
wsiąść do już wychłodzonego samochodu. Z kolegą geografem zwiedzanie było już
pół roku wcześniej przygotowane, ale nie było gonitwy za zabytkami. Muszę Wam
powiedzieć, że tej gonitwy najbardziej nie lubię, bo wtedy zamiast odpocząć
podczas swojego urlopu to przyjeżdżam jeszcze bardziej zmęczona i wciąż muszę
odpocząć :).
W związku z tym, że mam wrażliwe stopy
wzięłam sobie chyba ze trzy pary butów; jakieś buty sportowe, sandały, klapki a
i jeszcze chyba japonki. Będąc przygotowana na każdą okazję :).
Temperatura mnie tam zaskoczyła,
wiedziałam, że będzie ciepło, ale to jest coś innego wiedzieć a poczuć to na własnej
skórze :). Z tych wszystkich butów chodziłam w klapkach, takich zwyczajnych skórzanych.
Podobne były do tych Klapki z
dużym białym kwiatem, tylko, że beżowe. O taki kolor jak
te: Ażurowe
klapki w kolorze beżu. Świetnie się sprawdziły i co
najważniejsze nie obtarły mnie, bo tego się najbardziej obawiałam. Możecie
pomyśleć jak by było mi smutno jak bym wyjechała tyle kilometrów i już pierwszego
dnia bym miała bąble i odciski na nogach takie, że trudno mi by było chodzić…
Albo jak bym pomyślała tylko o tym, żeby ładnie się prezentować mogłabym wziąć
klapki na obcasie, ale to już zupełnie by się nie sprawdziło w Chorwacji, która
ma sporo bardzo starych zabytków i są tam ulice i dziedzińce wyłożone
kamieniami a nie ma tam „szpilkostrady” :) Nawet moje klapki po tym wyjeździe musiałam
wyrzucić, gdyż aż tak starłam podeszwy podczas zwiedzania. Zdążyły jednak mieć
swoje 5 minut :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz