Leżałam sobie na plaży w Kołobrzegu. Gdy nagle słyszę rozmowę. A gdzie ty masz buciki? Pyta najprawdopodobniej babcia. Nie wiem. Na to śmieje się dziecko. Jak to nie wiesz? Przecież chowałeś je do torby zanim wyszliśmy gdzie je masz? Hahahahaha mówi dziecko i bawi się dalej łopatką, a w rozkopanym dole oczywiście co? Buciki. Patrzyłam na tę scenę ubawiona. A biedna babcia się roześmiała, bo wnuczek jej zrobił psikusa. Hahaha no żeby tylko to było, ale potem ten mały zaczął traktować te buty jak tależe latające i właściwie fruwały te buty wszędzie. Dzieciak się śmiał, babcia ubawiona nie mogła nadążyć bo biegała z tymi butami. I tak się przypatrzyłam co ten maluch ma za buty. A tu proszę proszę. Sandały kari. W dodatku skórzane. Nooooo ładnie, a takich butków się raczej na plażę nie nosi. Podeszłam do tej babci, chwilę porozmawiałyśmy i poradziłam jej, żeby raczej dała chłopcu klapki plażowe, bo sandały mogą się zniszczyć. Ale gdzie tam Maciuś woli te. No dobra myślę, w końcu to nie ja kupuję temu dziecku buty tylko babcia. Więc niech ta babcia też zainwestuje w kari.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz