W ubiegłym tygodniu przyjechali do mnie córka z
synkiem Michałem. Mieszkają w Warszawie, a do mnie to spora odległość. Więc
zbyt często się nie widzimy. Teraz są wakacje, Michał ma dużo wolnego czasu.
Jego mama pracuje, zaproponowałam im, aby Michał spędził z babcią kilka dni.
Córka zostawiła synka i wróciła do pracy. A my z wnuczkiem chodzimy sobie na
spacery nad morze. Pogoda piękna, więc i wykąpać się można. Siedzieliśmy na plaży
kilka godzin. Okazało się, że Michał gdzieś zakopał w piachu swoje sandały.
Długo szukaliśmy ich. Przekopując niemal
pół plaży. Ale sandałów ani śladu. Nie ma rady, babcia musi kupić wnuczkowi
nowe. Bo przecież boso nie będzie chodził. W najbliższym sklepie nie było
takich, jakie by się wnuczkowi spodobały. Ale zaraz przecież niedaleko jest
salon Kari. Właśnie tam kupiłam nowiutkie, śliczne i niedrogie sandałki. Sandały dla chłopców MLB162223
Nie drogie, bo kosztowały tylko dziewiętnaście złotych. Aż
niewiarygodne, jaka nam się trafiła okazja. Lepiej nie mogliśmy trafić. A tamte
stare i tak były już zniszczone. Córka jak przyjedzie, to się ucieszy, że synek
ma takie ładne buty na lato.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz