wtorek, 12 lipca 2016

Letnie sandałki dla dziewczynki




Lato w pełni. Wakacje, a wraz z mini podróżowanie. Tak też i my w tym roku podróżujemy dość często. Nie chowamy walizek do szafy, bo za tydzień znów musimy je spakować No i tak przez całe te dwa miesiące wakacji walizki stoją na przedpokoju. W ubiegłym tygodniu byłyśmy z Elą u mojej kuzynki w Gdańsku. Choć to niedaleko, ale przez cały tydzień trzeba w czymś chodzić. Przecież nie będziemy robiły prania u rodziny. Począwszy od bielizny, a skończywszy na ciepłym swetrze. Bo i latem bywają chłodniejsze dni. Kapcie w walizkę, a na nogi letnie sandałki. Dużo spacerowaliśmy, zwiedzając Gdańsk. Było co oglądać. Mojej Eli pękł paseczek w sandałkach. Ale Jola, kuzynka mówi. Nie martwcie się, jest u nas taki duży sklep obuwniczy. Kari się nazywa i tam możecie kupić fajne buty dla Eli. Pojechałyśmy tramwajem kilka przystanków i już byliśmy przy sklepie. Ela oglądała różne buciki. Balerinek było najwięcej. A z Eli niezła modnisia, więc uprosiła mnie o balerinki. Owszem balerinki można nosić latem. Był wielki wybór. Z materiału, ze skóry ekologicznej. Dobrze, niech będzie. Kupiłyśmy balerinki. Piękne, błękitne w delikatne wzroki. A że były niedrogie, to postanowiłam jednak kupić też sandałki. Sandały dla dziewczynek
T.TACCARDI
Chciałam, żeby były i wygodne i ładnie się prezentowały. Kupiłyśmy więc takie ozdobne. Żeby można było je ubrać do sukienki. Z wielkim kwiatem na przodzie. Coś jakby róża. A i podeszwa jest zrobiona z termoplastycznego tworzywa. To Eli będzie wygodnie w nich chodzić. I tak, oprócz kilku pamiątek z Gdańska przywiozłyśmy do domu dwie pary bucików dla córki. Następnym razem, to ja sobie też coś przywiozę. Praktycznego i ładnego. Może to też będą buty?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz