Lato w pełni. Wakacje, a wraz z mini podróżowanie. Tak też i
my w tym roku podróżujemy dość często. Nie chowamy walizek do szafy, bo za
tydzień znów musimy je spakować No i tak przez całe te dwa miesiące wakacji
walizki stoją na przedpokoju. W ubiegłym tygodniu byłyśmy z Elą u mojej kuzynki
w Gdańsku. Choć to niedaleko, ale przez cały tydzień trzeba w czymś chodzić.
Przecież nie będziemy robiły prania u rodziny. Począwszy od bielizny, a
skończywszy na ciepłym swetrze. Bo i latem bywają chłodniejsze dni. Kapcie w
walizkę, a na nogi letnie sandałki. Dużo spacerowaliśmy, zwiedzając Gdańsk.
Było co oglądać. Mojej Eli pękł paseczek w sandałkach. Ale Jola, kuzynka mówi.
Nie martwcie się, jest u nas taki duży sklep obuwniczy. Kari się nazywa i tam
możecie kupić fajne buty dla Eli. Pojechałyśmy tramwajem kilka przystanków i
już byliśmy przy sklepie. Ela oglądała różne buciki. Balerinek było najwięcej.
A z Eli niezła modnisia, więc uprosiła mnie o balerinki. Owszem balerinki można
nosić latem. Był wielki wybór. Z materiału, ze skóry ekologicznej. Dobrze,
niech będzie. Kupiłyśmy balerinki. Piękne, błękitne w delikatne wzroki. A że
były niedrogie, to postanowiłam jednak kupić też sandałki. Sandały dla dziewczynek
T.TACCARDI
T.TACCARDI
Chciałam, żeby były i wygodne i ładnie się prezentowały.
Kupiłyśmy więc takie ozdobne. Żeby można było je ubrać do sukienki. Z wielkim
kwiatem na przodzie. Coś jakby róża. A i podeszwa jest zrobiona z
termoplastycznego tworzywa. To Eli będzie wygodnie w nich chodzić. I tak, oprócz
kilku pamiątek z Gdańska przywiozłyśmy do domu dwie pary bucików dla córki.
Następnym razem, to ja sobie też coś przywiozę. Praktycznego i ładnego. Może to
też będą buty?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz